logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch NASA/ -

Dowódca misji Apollo nie żyje

Niedziela, 26 sierpnia 2012 (13:22)

Neil Armstrong, legendarny amerykański astronauta, zmarł w wieku 82 lat. Przyczyną śmierci kosmonauty były komplikacje powstałe po przebytej 5 sierpnia br. operacji serca.

Armstong był pierwszym człowiekiem na Księżycu, na którym stanął 20 lipca 1969 roku.

- To mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości - powiedział o tym historycznym momencie Armstrong, będący szefem misji Apollo11.

Neil Armstrong urodził się 5 sierpnia 1930 roku w Wapakoneta w stanie Ohio. Zamiłowanie do lotnictwa i astronautyki rozwijał od najmłodszych lat dzieciństwa: pierwszy raz w samolocie usiadł w wieku sześciu lat, ponadto konstruował modele latające i przeprowadzał różne eksperymenty w zbudowanym przez siebie tunelu aerodynamicznym.

Studiował na wydziale inżynierii lotniczej Uniwersytetu im. Johna Purdue w stanie Indiana. Jego naukę przerwała wojna koreańska, gdyż w 1949 roku został on zmobilizowany jako pilot marynarki wojennej do udziału w wojnie. W trakcie konfliktu wykonał 78 misji bojowych.

Pracował m.in. w bazie lotniczej Edwards jako pilot oblatywacz. W 1958 roku wojsko wytypowało go do programu załogowych lotów kosmicznych. 1962 złożył aplikację do Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) i przyjęto go w poczet astronautów.

Swój pierwszy lot w Kosmos odbył w 1966 roku jako dowódca załogowego programu Gemini 8. Do swojego lotu na Księżyc przygotowywał się od misji Apollo 8 (z grudnia 1968 roku). W lipcu następnego roku w ramach misji Apollo 11 wraz z Edwinem "Buzzem" Aldrinem i Michaelem Collinsem wylecieli w stronę Księżyca. Armstrong i Aldrin zostali pierwszymi ludźmi, którzy stanęli na powierzchni innej planety. Collins pozostawał na orbicie Srebrnego Globu. To historyczne lądowanie wraz z trzygodzinnym spacerem odbywało się na oczach całego świata. Według obliczeń transmisja tego wydarzenia przyciągnęła przed telewizory ok. 600 mln ludzi na całym świecie. - Szczerze mogę powiedzieć - i jest to dla mnie wielkie zaskoczenie - że nigdy nie marzyłem o tym, aby być na Księżycu - powiedział w 2000 roku Armstrong.

W ubiegłym roku władze USA uhonorowały Armstronga Złotym Medalem Kongresu, najwyższym cywilnym odznaczeniem Stanów Zjednoczonych.

IK

NaszDziennik.pl