logo
logo

Zdjęcie: arch. / -

Każde powołanie to tajemnica

Wtorek, 26 kwietnia 2016 (05:16)

Z o. Wojciechem Ulmanem OFMConv, misjonarzem z Ugandy, rozmawia Małgorzata Pabis

 

Jak to się stało, że wyjechał Ojciec na misje? Powołanie w powołaniu?

– Każde powołanie to tajemnica. Misyjne rownież. W moim przypadku chęć wyjazdu na misje towarzyszyła mi od samego początku powołania, kiedy po maturze zgłosiłem się do krakowskich franciszkanów. W samej pierwszej prośbie o przyjęcie do zakonu napisałem, że moim pragnieniem jest wyjazd na misje. Już przed wstąpieniem do zakonu wiedziałem o misyjnej pracy franciszkanów w Peru, Paragwaju, Boliwii, Ugandzie czy Uzbekistanie. Swoim pragnieniem wyjazdu wielokrotnie dzieliłem się z formatorami oraz prowincjałem. Po skończonej filozofii w krakowskim seminarium okazało się, że jest możliwość przygotowania do przyszłej pracy w… Afryce. Po krótkiej nauce języka wyjechałem jako kleryk do Kenii, aby tam studiować. Po kolejnych czterech latach studiów i święceniach kapłańskich w 2010 roku zacząłem posługę w sąsiedniej Ugandzie.

 

Czym Ojciec zajmuje się na co dzień?

 – W ostatnim czasie byłem przełożonym nowej misji w Matugga. Jest to bardzo liczna parafia w okolicach Kampali. Posługujemy w 10 stacjach dojazdowych, mamy cztery katolickie szkoły podstawowe oraz jedno przedszkole. Obecnie kończymy budowę kościoła parafialnego oraz przygotowujemy się do budowy misyjnego szpitala. Nasza praca ze względu na małą liczbę kapłanów oraz ogromną liczbę wiernych ogranicza się głównie do głoszenia „kerygmatu”, sprawowania sakramentów oraz prac administracyjnych. Systematyczna katecheza głoszona jest głównie przez katechistów, których mamy w parafii dwunastu. To oni sprawują Liturgię Słowa w miejscach, gdzie kapłan nie może przybyć z Eucharystią, przygotowują również do przyjęcia sakramentów oraz uczą w szkołach.

 

Niedawno w Ugandzie był Ojciec Święty. Jak ludzie odebrali tę wizytę, czy są jakieś jej owoce? 

– Dla nas, franciszkanów pracujących w Ugandzie, wizyta Papieża Franciszka była szczególnym wydarzeniem. Papież odwiedził naszą najmłodszą obecność w Kampali, nowo powstające sanktuarium Męczenników Ugandy w Munyonyo. Spotkał się u nas z katechistami oraz pobłogosławił kamień węgielny pod budowę nowego kościoła.

Przygotowania i wizyta Papieża Franciszka zjednoczyły nie tylko wspólnotę ugandyjskich katolików. Wsród męczenników XIX w. byli chrześcijanie z Kościoła anglikańskiego. Papież odwiedził również sanktuarium anglikańskie, a biskupi z Anglikańskiego Narodowego Kościoła Ugandy byli ciągle obecni przy Franciszku. Wizyta miała zatem wymiar ekumeniczny. Jest to bardzo ważne dla Ugandy, gdzie katolicy i anglikanie razem stanowią prawie 80 proc. społeczeństwa. Kontrowersyjne decyzje Kościoła anglikańskiego w Anglii, zwłaszcza wobec małżeństw tej samej płci, sprawiły, że już niezależny Anglikański Narodowy Kościół Ugandy w kwestiach moralnych jest bliżej nauki Kościoła katolickiego niż swojej „matki”. Osobiście myślę, że wizyta Papieża w Ugandzie uświadomiła wielu, że mimo różnic w liturgii, tradycji i zwyczajach naszym wspólnym zadaniem jest dawanie świadectwa prawdzie w duchu wierności Słowu Bożemu.

 

W Ugandzie jest krzewiony kult Bożego Miłosierdzia. Jak to wygląda?

– Kult Bożego Miłosierdzia jest w Ugandzie bardzo znany i rozpowszechniony. W każdej parafii można dostrzec obraz Jezusa Miłosiernego. Koronka do Miłosierdzia Bożego jest również znana wsród katolików. W Kampali, stolicy Ugandy, wierni rozpoczęli działalność grupy Eucharistic Apostles of The Divine Mercy (Apostołowie Bożego Miłosierdzia). Grupa spotyka się na comiesięcznym dniu skupienia w naszym sanktuarium w Munyonyo. Udaje się rownież do parafii z misjami głoszenia orędzia Bożego Miłosierdzia. Organizuje również uroczystości w Niedzielę Bożego Miłosierdzia, na którą przybywa zawsze kilkadziesiąt tysięcy osób.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

Małgorzata Pabis

NaszDziennik.pl