logo
logo

Konflikt na Bliskim Wschodzie

Zdjęcie: Aid to the Church in Need/ -

Katolicy na celowniku

Poniedziałek, 13 stycznia 2020 (02:31)

Niszczone są nasze kościoły, napadane i gwałcone kobiety – alarmują chrześcijanie w Iraku.

Konflikt USA z Iranem powoduje destabilizację sytuacji w Iraku, czego skutkiem jest zagrożenie eskalacją agresji wobec chrześcijan w regionie. Szczególnie zapowiedzi wycofania wojsk koalicyjnych z tamtych terenów wzbudziły poważny niepokój o dalszy los irackich wyznawców Chrystusa i ich bezpieczeństwo.

– Po pokonaniu dwa lata temu tzw. Państwa Islamskiego zaczęliśmy powoli wracać do domów, z których fundamentaliści nas wygnali, odbudowywać je i podnosić z gruzów zniszczone kościoły. Niestety znów jesteśmy na celowniku. Tym razem tzw. Brygady 30, składającej się z szyickich muzułmanów, którzy przejęli kontrolę m.in. nad chrześcijańskim miastem Bertella. Każdego dnia wyznawcy Chrystusa padają ofiarą kolejnych aktów agresji, niszczone są nasze kościoły, napadane i gwałcone kobiety. Rząd w Bagdadzie pozostaje głuchy na nasze prośby o pomoc – ubolewa cytowany przez Radio Watykańskie iracki kapłan ks. Benham Benoka.

Jeżeli Irak stanie się ponownie polem walki, chrześcijan czeka ogromne cierpienie i kolejny exodus. – Chrześcijanie na Równinie Niniwy są najsłabszymi z najsłabszych mieszkańców Iraku. Cierpimy od lat z powodu prześladowania, którego nie widać końca – wskazuje ks. Benoka. Potwierdzeniem jego słów są bardzo wymowne statystyki. – Po 2003 roku liczba chrześcijan w Iraku zmalała o 90 proc. Wobec względnego pokoju i dzięki dostarczanej pomocy humanitarnej, także z Polski, część z nich zaczęła wracać, aby odbudować swoje domy. Teraz zagrożenie ponownie wzrasta – informuje ks. dr Mariusz Boguszewski, dyrektor warszawskiego biura Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

I przypomina, że na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat widać wyraźnie, że na Bliskim Wschodzie, tam, gdzie wybuchały konflikty zbrojne, zawsze największą ofiarę ponosili chrześcijanie. – Nie chcąc wyrzec się wiary, byli mordowani, zmuszani do opuszczenia swoich domów – ostrzega kapłan.

Sytuacja chrześcijan w Iraku, jeszcze przed zaostrzeniem się konfliktu pomiędzy USA a Iranem po zabiciu generała Sulejmaniego, była bardzo delikatna. Odwołanie przez przedstawicieli Kościoła Pasterek w Boże Narodzenie dowodziło, jak wielkie jest zagrożenie atakami i jednocześnie, jak niskie jest poczucie bezpieczeństwa chrześcijan irackich. Teraz wyznawcy Chrystusa, którzy są łatwym celem ataków, mówią wprost: obawiamy się odwetu. Nie mają też żadnych wątpliwości, że ten, kto takiego zamachu dokona, pozostanie bezkarny.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Małgorzata Bochenek

Nasz Dziennik