logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: E.Garcia / PAP/EPA

Dostrzegamy głód Eucharystii

Wtorek, 7 kwietnia 2020 (17:28)

Aktualizacja: 7 kwietnia 2020 (17:28)

Z ks. Rafałem Dygułą TChr, proboszczem parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Los Angeles i kustoszem sanktuarium św. Jana Pawła II rozmawia Krzysztof Gajkowski

Jak podczas pandemii koronawirusa wygląda sytuacja wiernych w Stanach Zjednoczonych?

– Pandemia koronawirusa ogarnęła również nasz kontynent. Sytuacja zagrożenia epidemicznego okazuje się tu dramatyczna, a przy tym bardzo dynamiczna. Aktualnie staliśmy się dosłownie epicentrum rozprzestrzeniania się śmiercionośnego COVID-19. Stąd i zalecenia naszych biskupów diecezjalnych zmieniają się dosłownie z tygodnia na tydzień. Jeszcze niedawno obowiązywał u nas limit 250 osób na Mszy Świętej, później był to limt 10 osób na modlitwie prywatnej w kościele. Natomiast od 24 marca zostały zamknięte wszystkie kościoły na terenie naszej archidiecezji Los Angeles. Podobna sytacja ma miejsce w innych diecezjach. Wypełniane są w tym względzie ustanowione wytyczne federalne i stanowe. Ma to na celu między innymi wyeliminowanie przemieszczania się i zgromadzeń.


Wszyscy mają pozostać w domach?

– U nas w Kalifornii obowiązuje tzw. stay home order, co można przyrównać do kwarantanny, choć na pewno nie tak ścisłej, jak ma to miejsce w Polsce. Natomiast odnośnie do miejsc kultu religijnego – mamy regulacje bardziej rygorystyczne. W tych warunkach kapłani nadal mogą odprawiać Mszę św. w kościele, ale bez udziału wiernych. Dopuszczona jest jedynie asysta maksymalnie 2-3 osób, zwykle jest to ministrant, lektor czy nadzwyczajny szafarz. Oczywiście, obowiązuje nas podczas Liturgii tzw. dystans społeczny. Komunia Święta jest udzielna tylko pod jedną postacią.


A pozostałe sakramenty?

– Niestety wykluczona jest inna aktywność pastoralna, mam tu na myśli pozostałe sakramenty, adorację eucharystyczną, celebracje i nabożeństwa, w tym Droga Krzyżowa. Niemożliwe jest udzielanie sakramentu spowiedzi świętej, nawet na zewnątrz Kościoła, np. na parkingu czy w biurze parafialnym. Zatem w naszej bolesnej sytuacji niemożności otrzymania absolucji sakramentalnej przypomniano nam za sprawą Noty Penitencjarii Apostolskiej z 19 marca, że istnieje możliwość uzyskania przebaczenia grzechów za sprawą aktu żalu doskonałego, wyrażonego w relacji do Boga i zawierającego szczere pragnienie pojednania z towarzyszącą mu obietnicą spowiedzi, gdy taka możliwość zaistnieje.

Trzeba też wspomnieć, że biskupi diecezjalni kościołów lokalnych, w tym nasz metropolita Los Angeles ks. abp José H. Gómez, ogłosili dyspensę od obowiązku uczestnictwa w niedzielnych i świątecznych Mszach św. Osoby, które z niej korzystają, proszone są o duchową łączność ze wspólnotą Kościoła za pośrednictwem transmisji w środkach społecznego przekazu.


Trudno przetrwać takie ograniczenia. Wierni zapewne tęsknią za życiem sakramentalnym...

– Musimy pamiętać, że wprowadzone normy mają sprzyjać prewencji i ratować nasze zdrowie i życie. Nie są to z pewnością dla Kościoła decyzje łatwe, ale zauważam przynajmniej w mojej wspólnocie parafialnej ich zrozumienie w duchu wiary i posłuszeństwa. Myślę, że cechuje nas jednak w tym trudnym czasie roztropność i odpowiedzialność.


Sanktuarium św. Jana Pawła II pozostaje zamknięte dla wiernych?

– Nasze papieskie sanktuarium opustoszało z dnia na dzień za sprawą bardzo surowych norm stanu Kalifornia, skutkujących zaleceniami naszego arcypasterza. Zdajemy sobie sprawę, że ustalone przez Kościół reguły wyrażają szczególne środki ostrożności, które mają zapewnić nam wszystkim bezpieczeństwo, a zatem – pomimo ogromnego głodu i pragnienia świętych sakramentów – są wyrazem miłości bliźniego.

Aktualnie do sanktuarium nie mogą przybyć na modlitwę ani parafianie, ani pielgrzymi. Ostatnia pielgrzymka autokarowa dotarła do nas pod koniec listopada. Chcę zaznaczyć, że była to grupa 50 osób z parafii św. Tomasza z Akwinu na przedmieściach metropolii, w Monterey Park, CA. Jest to parafia etniczna, którą tworzy chińska wspólnota katolików. Było to dla mnie osobiście niezwykłe doświadczenie, kiedy ich gorliwa modlitwa wypełniła przestrzeń naszego kościoła. Nie zapomnę ich uczczenia relikwii św. Jana Pawła II.

Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że jest on świętym Kościoła powszechnego. Skoro nawet przedstawiciele narodu chińskiego podążyli do niego z modlitwą. Uświadamiam sobie, że już wtedy dramat epidemii stawał się ich bolesnym doświadczeniem w prowincji Wuhan. Być może dlatego jednym z motywów ich pielgrzymowania do naszego sanktuarium było wołanie o wstawiennictwo za nimi naszego św. Papieża Rodaka.


Jak ta trudna sytuacja wpływa na przeżywanie wiary?

– Rozmawiałem na dniach z kapłanem posługującym wobec Polonii w Chicago. Zauważył, że bardzo wielu Polaków uczestniczy w transmisji on-line Mszy św. z ich parafialnego kościoła. Dużo więcej osób, niż to zazwyczaj bywało, kiedy mogli swobodnie przybyć do kościoła w niedzielę. Nie mam jeszcze danych odnośnie do liczby uczestników naszych trasmisji. Zapewne podobnie jest i w amerykańskich wspólnotach. Ksiądz prof. Aleksander Posacki napisał ostatnio na Twitterze: „BÓG wysłał nas na pustynię, byśmy zrozumieli to, co Najważniejsze. Jeśli chcemy”.

Należy przypuszczać, że zaobserwujemy większe zainteresowanie tematami wiary w środowiskach polonijnych, ale chyba też globalnie. Nawet w naszej wspólnocie parafialnej zauważyć można dosłowny głód Eucharystii czy nawet głód bycia razem. Jestem zasypywany wiadomościami z pytaniami, kiedy ten stan się skończy, kiedy będziemy mogli ponownie modlić się w naszym polskim kościele? Mam nadzieję, że z tego bolesnego doświadczenia wyjdziemy lepsi, mądrzejsi i bardziej wewnętrznie zintegrowani, a nade wszystko zdrowi oraz umocnieni w wierze i jedności.

Być może docenimy dar polskiej parafii z polskim duszpasterzem na emigracji czy możliwość wielbienia Boga w języku i tradycji naszych ojców. Dostrzegam też, że czas stacjonowania w domach jest dla moich parafian również łaską. Przymusowe bycie razem jest tu dla wielu rodzin okazją do zbudowania domowego Kościoła, osobistego i wspólnotowego rozwoju duchowego, religijnej lektury, medytacji i rodzinnej modlitwy w cieniu Chrystusowego krzyża, a nawet odbudowania relacji.


Jak polscy emigranci przeżywają ten dramatyczny czas z dala od Ojczyzny i bliskich?

– Chcę podkreślić, że to bardzo trudny czas dla każdego emigranta z wielu względów, wzmagający uczucie lęku i niepewności. Dla przykładu, towarzyszy nam świadomość braku komunikacji samolotowej z Ojczyzną, a zatem wykluczona jest podróż do najbliższych w sytuacji realnego zagrożenia życia. Miejmy nadzieję, że doświadczenia niepokoju, zniechęcenia czy tęsknoty nie okażą się destrukcyjnymi dla naszej kondycji duchowej.

Oby to, na co i tak nie mamy wpływu, nie rujnowało nas wewnętrznie. W tym miejscu przychodzą mi na myśl słowa umocnienia patrona naszego sanktuarium z homilii inaugurującej jego pontyfikat, kiedy to 22 października 1978 r. mówił do nas: „Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi”.  Pokładajmy nadzieję w Bogu nawet w tych dramatycznych okolicznościach, które zostały nam dane i zadane, dajmy świadectwo naszej żywej wiary w Boga, który jest obecny w Kościele.

Tegoroczny, tak odmienny Wielki Post z pewnością zapamiętamy na długo. Niech jego ostatnie dni okażą się dla nas wszystkich owocnym przygotowaniem na spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem, który pragnie na nowo obdarzyć nas pokojem, którego świat dać nie może.

W Polsce wiele osób gromadzi się na wspólnych radiowych i telewizyjnych modlitwach i prosi Boga o odsunięcie pandemii. Czy podobnie jest w Stanach?

– Tak się składa, że już za kilka dni, w Wielki Piątek, 10 kwietnia będzie miała miejsce w USA modlitwa narodowa w intencji ustania pandemii. To inicjatywa naszego arcypasterza ks. abp. José H. Gómeza, który jest jednocześnie przewodniczącym Konferencji Episkopatu Amerykańskiego. Wzywa i zaprasza właśnie za pomocą transmisji on-line naród amerykański do wspólnej modlitwy w okoliczności bolesnego doświadczenia pandemii. Tego dnia będziemy trwać zjednoczeni na modlitwie słowami Litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa, prosząc naszego Pana i Zbawiciela o pomoc, obronę i uzdrowienie narodu amerykańskiego. W stolicy Washington DC będzie to godz. 3.00 po południu, Godzina Miłosierdzia, a w naszej strefie czasowej godz. 9.00 rano.


Czy sanktuarium św. Jana Pawła II transmituje tradycyjne polskie nabożeństwa wielkopostne?

– W dramatycznej sytuacji niemożności udziału katolików na modlitwie w parafialnym kościele, biskupi amerykańscy usilnie proszą kapłanów, aby umożliwić transmisję on-line Mszy św. i adoracji eucharystycznych z parafialnych świątyń. Tak też jest w naszym Sanktuarium. Oczywiście, mamy tutaj katolicką telewizję EWTN.

Jednakże jako chrystusowiec, duszpasterz polonijny, rekomenduje moim polskim parafianom profesjonalne transmisje on-line Mszy św., Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żali, modlitwy różańcowej czy wielkopostnych rekolekcji zamieszczonych chociażby na stronie internetowej polskiego Episkopatu. W tym doświadczeniu nadarza się okazja do promocji, a nade wszystko dziękczynienia Bogu za katolickie i polskie Radio Maryja, TV Trwam czy „Nasz Dziennik”, dostępne nawet w tak odległym zakątku ziemi, na zachodnim wybrzeżu Ameryki nad Pacyfikiem, poprzez łącza internetowe.

Dziękuję za rozmowę.



Krzysztof Gajkowski

NaszDziennik.pl