logo
logo

Astana Zdjęcie: Marcin P./ Licencja: CC BY 2.0/ Flickr

Na ziemi męczenników

Niedziela, 17 maja 2020 (17:50)

Chyba nikt wcześniej nie przewidywał, że podróż apostolska Jana Pawła II do Kazachstanu i Armenii przebiegać będzie w sytuacji najpoważniejszego po zimnej wojnie globalnego kryzysu.

Zaledwie 10 dni przed jej rozpoczęciem, 11 września 2001 roku, miał miejsce atak terrorystyczny na wieżowce World Trade Center na nowojorskim Manhattanie. Tymczasem Ojciec Święty udawał się w rejon środkowej Azji, zaledwie kilkaset kilometrów od Afganistanu, wskazanego opinii publicznej jako główna siedziba terroryzmu i miejsce schronienia odpowiedzialnych za zamachy w Nowym Jorku.

Teraz oczy całego świata zwrócone były na Kazachstan, w zdecydowanej większości kraj muzułmański, który jeszcze 10 lat wcześniej stanowił największą ze środkowoazjatyckich republik sowieckich. Na jej obszarze znajdował się jeden z największych obozów pracy, jakie istniały w sowieckim imperium. Tutaj zesłano między innymi wielką rzeszę Polaków, do których przybyli z posługą deportowani tu również kapłani. Niemal wszyscy zostali wymordowani lub deportowani do łagrów, a kościoły, w których posługiwali – zniszczono. Katolicy, którzy tu przeżyli, nigdy nawet nie myśleli, by kiedykolwiek odwiedził ich tu Następca św. Piotra.

Wieczorem 22 września 2001 roku cały świat jest świadkiem cudu. Oto Papież z Polski całuje ziemię tak boleśnie doświadczoną przez najkrwawszy totalitaryzm minionego wieku, doświadczoną przez najbardziej nieludzki system, jaki kiedykolwiek wymyślił człowiek, ziemię męczenników...
„Od dawna pragnąłem tego spotkania, bardzo się zatem cieszę, że dane mi jest powitać i uściskać z podziwem i miłością wszystkich mieszkańców Kazachstanu” – mówił Jan Paweł II podczas powitania na lotnisku. „Kazachstanie, ziemio męczenników i wierzących, ziemio zesłańców i bohaterów, ziemio myślicieli i artystów – nie lękaj się!” – podkreślił Papież z Polski.

W niedzielę, 23 września, na placu Matki Ojczyzny w Astanie Ojciec Święty przewodniczył Eucharystii, w której uczestniczyło około 60 tysięcy ludzi. Wokół papieskiego ołtarz, zbudowanego w kształcie jurty – namiotu używanego przez kazachskich nomadów na tych terenach, zgromadzili się nie tylko nieliczni tu katolicy, ale również wyznawcy prawosławia, muzułmanie, a nawet niewierzący. Pośród nich około 8 tysięcy wiernych polskiego pochodzenia – w większości potomkowie przymusowych zesłańców, którzy przybyli na spotkanie z Ojcem Świętym z całego Kazachstanu i Syberii.

Byli również ci, którzy znaleźli się tu w wyniku represji stalinowskich. Wielu z nich musiało porzucić swój rodzinny Wołyń czy Podole. Kazachstan stał się dla nich krajem wygnania, ale i drugą ojczyzną…
„Przybywam pośród was jako apostoł Chrystusa i Jego świadek; przybywam jako przyjaciel do wszystkich ludzi dobrej woli. Przybywam do każdego i do wszystkich, by przekazać pokój i miłość Boga, Ojca i Syna, i Ducha Świętego” – mówił Jan Paweł II. „Znam waszą historię. Znam cierpienia, którym wielu z was zostało poddanych, gdy przeszły reżim totalitarny zabrał was z waszych ziem ojczystych i deportował tu w okolicznościach ciężkich warunków i smutku. Cieszę się, że mogę być dziś pośród was i powiedzieć wam, że jesteście bliscy sercu Papieża” – podkreślił Ojciec Święty.

Opuszając Kazachstan 25 września 2001 roku, Jan Paweł II mówił: „Przybyłem do was jako pielgrzym nadziei, a teraz, nie bez wzruszenia i tęsknoty, wyruszam w drogę powrotną. Zabiorę ze sobą wspomnienie tych dni i pewność, że wy, mieszkańcy Kazachstanu, pozostaniecie zawsze wierni waszej misji solidarności i pokoju”.                        

Sebastian Karczewski

NaszDziennik.pl