logo
logo

Zdjęcie: pkwp.org/ -

Dramat w Syrii

Czwartek, 5 listopada 2020 (15:35)

Aktualizacja: 5 listopada 2020 (15:43)

Wojna w Syrii wciąż się nie zakończyła, jedna trzecia kraju znajduje się w rękach islamskich fundamentalistów. Nadal trwają bombardowania i przeprowadzane są zamachy, szerzy się głód i pogłębia nędza, najgorsze jest jednak to, że w Syryjczykach umiera nadzieja.

Tak sytuację w tym bliskowschodnim kraju, od dekady pogrążonym w krwawym konflikcie, opisuje ks. kard. Mario Zenari, który przez wszystkie te lata trwa u boku cierpiącej ludności i informuje świat o jej losie.

„W tym dramatycznym momencie trzeba ożywić międzynarodową solidarność” – podkreśla nuncjusz apostolski w Damaszku. Przypomina, że wojna w Syrii została uznana przez ONZ za największy kryzys humanitarny naszych czasów. Połowa mieszkańców kraju została zmuszona do opuszczenia swych domów, prawie 9 mln ludzi żyje w warunkach zupełnego braku bezpieczeństwa żywnościowego, bolesne konsekwencje konfliktu dotknęły też aż 6 mln dzieci.

Za papieską encykliką „Fratelli tutti” ks. kard. Zenari przypomina, że „potrzebujemy budzić świadomość, iż dziś albo wszyscy się ocalimy, albo nikt się nie ocali. Ubóstwo, degradacja, cierpienia jakiegoś obszaru ziemi są milczącą pożywką dla problemów, które w końcu dotkną całą planetę”. Hierarcha wyznaje, że Syryjczycy zabijani są na różne sposoby: przez spadające bomby, zamachy, tortury i głód. „Najtrudniej jest jednak umierać w zapomnieniu, dlatego wciąż opowiadam o dokonującym się dramacie” – wyznaje nuncjusz. Podkreśla, że mieszkańcy Syrii są na granicy przetrwania i potrzebują realnej pomocy. „Nie dajmy ich pogrzebać pod płaszczykiem milczenia” – apeluje.

Ksiądz kard. Zenari wskazuje zarazem, że odbudowa zrujnowanego kraju wymagać będzie lat i pochłonie miliony dolarów, których ten kraj nie posiada. „By ludzie zechcieli wracać do swych domów, musi nastać nie tylko pokój. Trzeba z gruzów podnieść szkoły, szpitale, zakłady pracy, bez tego trudno mówić o przywracaniu nadziei” – podkreśla watykański dyplomata. I dodaje: „w regionach, gdzie sytuacja jest bezpieczniejsza, z ogromną siłą wybuchła bomba ubóstwa. 80 proc. Syryjczyków mierzy się z nędzą”. Nuncjusz apostolski w Damaszku zwraca także uwagę na wyzwanie, jakim jest odbudowa społeczeństwa obywatelskiego i mozaiki harmonijnego współistnienia chrześcijan i muzułmanów, co jest szczególnie trudne po latach prześladowań ze strony dżihadystów.

Bez tego, jak zauważa, mogą narodzić się nowe fundamentalizmy. „Świątynie być może uda nam się podnieść z gruzów, brakuje jednak wielu »żywych kamieni«, szczególnie młodych ludzi. Emigracja jest największą raną zadaną Kościołowi na Bliskim Wschodzie. Chrześcijanie stanowią dla tamtejszego społeczeństwa otwarte okno na świat. To okno niestety z każdym wyjazdem coraz bardziej się zamyka” – zwraca uwagę ks. kard. Zenari, apelując do chrześcijan na całym świecie, aby nie pozwolili na to, by w Syrii umarła nadzieja.

JG, KAI

NaszDziennik.pl