logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 6 grudnia 2020 (08:42)

Mk 1,1-8

Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Jak jest napisane u proroka Izajasza: „Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki”, wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając swoje grzechy.

Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”.


 

Rozważanie

Przygotujcie drogę Panu!

Za oknem rozpoczęła się już – choć w tym roku mocno przytłumiona pandemią – przedświąteczna gorączka. Sklepy kuszą promocjami, Black Friday zdaje się nie mieć końca, witryny i ulice przyozdobione są już świątecznymi dekoracjami. Wielu rodaków zajęło pozycję w „blokach startowych” – jeszcze parę dni, jeszcze trochę i… start! Choinka, prezenty, pierniki, makowce itd., itp. Trzeba się dobrze przygotować do świąt! Wszak to Boże Narodzenie! Nawet ci, co krzyczeli niedawno pod kościołami, też zapewne wezmą opłatek do rąk, zaśpiewają kolędę, ba, może nawet wybiorą się na Pasterkę! Że wstyd? Że zaprzeczą sobie? Kto by się tym przejmował…

O takie przygotowanie chodzi? O wyprzedaż transcendencji, coraz trudniej maskowaną pustkę?

Od wieków Herod (i jego następcy) „spisek knuje”, aby zabrać nam z Bożego Narodzenia to, co najważniejsze, aby zohydzić Bożą pokorę, „zneutralizować” wymowę wydarzenia. Nie jesteśmy z kamienia. Nie jest tak, że potok słów, grudniowa gorączka nie pozostawiają w nas śladu. Są jak gwałtowny wir! Co zrobić, aby nie dać się weń wciągnąć? Receptę podsuwa nam Jan Ewangelista: „Przygotujcie drogę Panu! Prostujcie ścieżki dla Niego!”. Wyjdźcie na pustynię! Pozostawcie za sobą hałas, który w was jest…

Pustynia, w wymiarze biblijnym, jest nie tylko miejscem próby, ale też – w sensie szerokim – miejscem oczyszczenia. Na pustyni człowiek doświadcza własnej niemocy, na jaw wychodzą lęki, kompleksy, niewiara. Jej cisza domaga się odpowiedzi na pytania, których na co dzień nie słychać. Tutaj brzmią także „dzikie głosy” – odzywa się uśpione dotąd sumienie, obnażony zostaje grzech. Pustynia boli… Ale jest to ból błogosławiony.

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik