logo
logo

II NIEDZIELA ZWYKŁA

zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 17 stycznia 2021 (08:27)

J 1,35-42

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.

Jezus zaś, odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?”.

Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?”.

Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.

Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza” – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa.

A Jezus, wejrzawszy na niego, powiedział: „Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas” – to znaczy: Piotr.


 

Rozważanie

Nam nie wolno w miejscu stać

Teoretycznie fragment czytanej dziś Ewangelii nie nastręcza kłopotów w interpretacji. Powołanie pierwszych uczniów, towarzyszące temu okoliczności, słowa Jana nawiązujące
do proroctwa Izajasza (Iz 42-52) – wydaje się, że to zwykła opowieść. Jakiś mały fragmencik historii zbawienia.
Tymczasem ta historia „wciąga” – każdy element dialogu tak naprawdę porusza słuchacza, który wnikliwie się weń wczuje! Jest niczym zawołanie w karcianej grze, prowokującym do działania „sprawdzam!”. „Czego szukacie?” – pyta Jezus. Kim jest dla was Bóg? Co w wasze życie wnosi wiara w Niego? Dziś już nie wystarczy chrześcijaństwo kulturowe. „Chrześcijaństwo stało się dla nas w XX wieku oczywistością, nie osobistym wyborem”
– pisał wiele lat temu ks. Joseph Ratzinger, diagnozując rzeczywistość. Kościół rozumiany jako „tania oczywistość”,
owszem, może stanowić ornament, być istotnym składnikiem tradycji, ale „nie nawraca, ani nie głosi, nie przekonuje, nie zbawia. Raczej wzmacnia pogaństwo”. Wiara żywa nie ma nic wspólnego ze stagnacją. Na pytanie przyszłych apostołów o miejsce zamieszkania Jezus odpowiada: „Chodźcie, a zobaczycie”. „Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego” – tłumaczy dalej św. Jan. Jak to się ma do innych słów Chrystusa: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”? Może o inne „mieszkanie” chodzi? O to, które
jest w ludziach. W sercu poszukującego prawdy w ciemności nocy Nikodema, nawróconej nierządnicy
Magdaleny, przywróconego do życia Łazarza, skruszonego Zacheusza, uczniów, którzy oddali za Niego życie? W sercach ludzi szukających Go na wszystkich szerokościach
geograficznych, na przestrzeni wszystkich epok? W cierpieniu chorych przebywających na oddziałach onkologicznych i w hospicjach? Wreszcie w tabernakulach całego świata?… „Nam nie wolno w miejscu stać” – powtarzamy słowa oazowej piosenki. Wiara jest łaską, zbawienie jest za darmo. To prawda. Ale potrzeba naszej woli, szukania, wejścia w logikę krzyża, ognia w sercach. Bóg nie zbawi nas bez nas! Bo drzwi do naszych serc mają
klamki od wewnątrz…

Nasz Dziennik