logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Solidarni z Libanem

Niedziela, 14 listopada 2021 (08:19)

Aktualizacja: Niedziela, 14 listopada 2021 (11:09)

Dziś przypada Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym i jest obchodzony pod hasłem „Solidarni z Libanem”.

Organizatorem tego dnia jest papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym został ustanowiony decyzją Konferencji Episkopatu Polski w 2008 roku. Obchodzony jest w każdą drugą niedzielę listopada.

Z gorącym apelem o solidarność i pomoc dla Libanu zwrócili się uczestnicy konferencji prasowej przed XIII Dniem Solidarności z Kościołem Prześladowanym, która odbyła się w czwartek w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie. Organizatorem dnia jest papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie.  Ksiądz bp Artur Miziński, sekretarz KEP, zaapelował do wszystkich ludzi dobrej woli, aby wsparli inicjatywę zarówno poprzez modlitwę, jak i materialnie.

Z kolei greckomelchicki arcybiskup Bejrutu i Dżubajl (Jbeil) Georges Bacouni podziękował Konferencji Episkopatu Polski i PKWP za zorganizowanie dnia solidarności z Libanem. Opowiedział o aktualnej ekonomicznej sytuacji kraju i jego najważniejszych potrzebach. Przypomniał, że zeszłoroczny wybuch w bejruckim porcie i kryzys ekonomiczny w sposób szczególny dotknął chrześcijan. Wybuch spowodował śmierć ponad 200 osób i 100 tys. mieszkańców nim dotkniętych zostało bez dachu nad głową.

Mówiąc o dramatycznej sytuacji ekonomicznej, hierarcha wskazał na kurs dolara wobec funta libańskiego. Rok temu za dolara płacono 1,5 tys. funtów dzisiaj na czarnym rynku to 21 tys. Ponadto 14 razy zmniejszyła się wartość przeciętnej pensji. Ktoś, kto zarabiał jeszcze przed rokiem 1000 dolarów, to teraz ta suma jest warta 70 dolarów. Zwrócił też uwagę, że większość żywności i leków jest importowana. Spadek wartości funta spowodował kryzys we wszystkich sferach życia, przede wszystkim w służbie zdrowia, w której ubezpieczenia pokrywają jedynie 10 proc. kosztów pomocy medycznej. Podobnie kryzys dotknął edukację. W Libanie, podobnie jak w Syrii, większość szkół jest prywatnych. Wielu rodzin nie stać na większe opłaty. Ksiądz abp Bacouni wskazał na ciężkie codzienne warunki życia kraju, w którym np. w ciągu dnia ludzie mają jedynie przez 4 godz. energię elektryczną i olbrzymie trudności z dostaniem benzyny czy oleju opałowego.

– Dramatyczna sytuacja dotyka przede wszystkim chrześcijan. Muzułmanie doświadczają hojnej solidarności ze strony bogatych krajów arabskich. Wierni często mnie pytają, dlaczego tak mało nas wspierają chrześcijanie z innych krajów – powiedział. Przestrzegł, że Liban poprzez stale rosnącą emigrację może być kolejnym krajem na Bliskim Wschodzie bez chrześcijan. Na przykład w 2003 r. w Iraku żyło 1,5 mln wyznawców Chrystusa, a dzisiaj jedynie 100 tys. Tym bardziej że chrześcijanie w „Szwajcarii Bliskiego Wschodu” dzięki swojemu wykształceniu i pozycji społecznej należą do elit kraju. Zwrócił się z gorącym apelem do Kościoła w Polsce, KEP i PKWP o pomoc dla chrześcijan w Libanie.

Z kolei ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor Sekcji Polskiej PKWP, zauważył, że Liban stoi dzisiaj na skraju tragedii. Przypomniał o dotychczasowej pomocy PKWP dla tego kraju poprzez m.in. transporty mleka w proszku, leków oraz paczek żywnościowych dla rodzin. Zwrócił uwagę, że rodzina pięcioosobowa, aby utrzymać się przez miesiąc, potrzebuje paczki o wartości ok. 70 dolarów, aby dziecko mogło chodzić do szkoły przez miesiąc, potrzebne jest 20 dolarów. – Bliski Wschód jest tą krwawiącą raną Kościoła. Chcemy, aby Liban nie stał się kolejnym krajem bez chrześcijan – powiedział ks. prof. Cisło i gorąco zaapelował o pomoc dla Kraju Cedrów. – Kościół na Bliskim Wschodzie przeżywa Wielki Piątek, to od nas i od państwa zależy, czy damy mu siłę, by doszedł do niedzieli Poranka Zmartwychwstania – dodał dyrektor polskiej sekcji PKWP.

JG, KAI

NaszDziennik.pl