logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Nazywajmy rzeczy po imieniu

Poniedziałek, 1 grudnia 2014 (02:00)

Z JE ks. bp. Wiesławem Alojzym Meringiem, ordynariuszem włocławskim, rozmawia Izabela Kozłowska

Ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz w homilii wygłoszonej w czasie obchodów XXIII rocznicy powstania Radia Maryja bardzo mocno sprzeciwił się różnym próbom dzielenia Kościoła w Polsce. Jak Ekscelencja odebrał wezwanie do jedności?

– Jestem głęboko wdzięczny księdzu kardynałowi za jego słowo, które zostało przyjęte z takim entuzjazmem, z taką radością, właśnie dlatego, że było bardzo przez nas wszystkich wyczekiwane. Zwróćmy uwagę na słowa księdza kardynała o tym, że pasterz nie powinien cofać się przed zabraniem głosu, „przed powiedzeniem prawdy”. Są one jak lekarstwo dla duszy. Wszyscy czekaliśmy na tak jasne i zdecydowane stanowisko ze strony ks. kard. Dziwisza, ponieważ jest to osoba, która chłonęła na co dzień blask świętego Jana Pawła II. On wiedział, jak wielkim zaufaniem Papież darzył Radio Maryja i jak wielkie pokładał w nim nadzieje. Bogu niech będą dzięki za to świadectwo św. Jana Pawła II. Mam nadzieję, że przyczyni się ono do realizacji tego, o czym mówił w homilii ks. kard. Dziwisz, czyli do rzeczywistego, a nie wyimaginowanego budowania jedności, umacniania jedności Kościoła w Polsce. Niczego nam tak dzisiaj nie potrzeba jak właśnie jedności.

Tym mocniejsze wydają się słowa metropolity krakowskiego, który mówił, że nie ma Kościoła łagiewnickiego i toruńskiego, jest jeden Chrystusowy Kościół.

– Naszym obowiązkiem jest nazywanie rzeczy po imieniu. Dlatego jasno należy powiedzieć, że jest to podział jedynie ideologiczno-polityczny. Podział na Kościół toruński i łagiewnicki nigdy nie miał nic wspólnego z rzeczywistością. Kościół był, jest i zawsze będzie jeden. To bardzo przeszkadza pewnym środowiskom, które za wszelką cenę próbują nam wmówić podziały. Owszem, naturalnym jest, że w sprawach mniej znaczących, nie tych zasadniczych, ludzie, nawet bliscy sobie, myślą inaczej. Każdy z nas ma do tego prawo, które wynika z godności, jaką obdarzył nas Pan Bóg. Widząc Kościół w aspekcie, który jest nam najbliższy, mamy go realizować i być w nim jako świadkowie Jezusa Chrystusa. Wszyscy jednakowo jesteśmy Jego uczniami. Nie można chcieć być w jakimś „Kościele krakowskim” czy „Kościele toruńskim”. Ja i my wszyscy chcemy być, pozostać i służyć w Kościele Chrystusa. Wszelkie dzielenie na Kościół „lepszy” czy „gorszy”, „prawdziwszy” i „mniej prawdziwy” jest działaniem złego ducha. Pan Jezus chce jedności, o tę jedność modlił się nieustannie. To zły duch jest ojcem podziałów. Ile razy ulegamy odruchom niechęci, tyle razy ulegamy pokusom złego ducha.

Słowa ks. kard. Dziwisza dały jasny sygnał, że nie ma zgody na atakowanie Radia Maryja, Kościoła, kapłanów w Polsce?

– Przeciwnicy Radia Maryja, Telewizji Trwam na swoich sztandarach mają wypisaną walkę o wolność i tolerancję. Ale jaką? Ta wolność i tolerancja mają być skierowane tylko i wyłącznie wobec nich. Ksiądz kardynał Dziwisz wskazał nam zupełnie inną perspektywę. Różnymi drogami dochodzimy czy próbujemy realizować te same cele. Jak wspomniałem wcześniej, mamy prawo do różnorodności. W żadnej innej religii, tylko w chrześcijaństwie, znajduje się tak wiele wzajemnego uznania i tolerancji dla różnorodności. Wszystko jednak zależy od tego, czy potrafimy patrzeć na to, co jest najistotniejsze, a nie tylko krótkowzrocznie.

Niechęci są umiejętnie podsycane przez media. Wspomniałem, że jestem bardzo wdzięczny ks. kard. Stanisławowi Dziwiszowi za jego mocne słowa. Wdzięczność swoją kieruję teraz również w stronę „Naszego Dziennika” za rolę, jaką pełni. „Nasz Dziennik” potrafi troszczyć się o to, co jest istotne. Chciałbym, aby inne gazety przekazujące wartości katolickie taką umiejętnością się wykazywały.

W sobotę z Torunia wypłynęła ogromna iskra dziękczynienia za Radio Maryja i wszystko to, co Polska i świat od niego otrzymują…

– W kilku słowach trudno określić, jak wiele zawdzięczamy temu wspaniałemu dziełu. Przez dwadzieścia trzy lata niezmiennie Radio Maryja jest blisko ludzi i dla nich. Dla mnie najistotniejsze jest to, że Radio Maryja tym biednym, prostym, często wyszydzanym i pogardzanym osobom zaoferowało to, co jest najważniejsze w rodzinie – modlitwę, miłość, szacunek, akceptację, jedność, wzajemną pomoc i solidarność. To wszystko jest na wagę złota, ponieważ szczególnie dzisiaj naszemu społeczeństwu jest to bardzo potrzebne.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska

Aktualizacja 1 grudnia 2014 (16:07)

Nasz Dziennik