logo
logo

Zdjęcie: A. Zachwieja/ -

Metafizyka o życiu i śmierci

Wtorek, 9 grudnia 2014 (02:00)

Z ks. prof. dr. hab. Andrzejem Maryniarczykiem, kierownikiem Katedry Metafizyki KUL, rozmawia Adam Kruczek

Tematem tegorocznego Międzynarodowego Sympozjum Metafizycznego jest „Spór o początek i koniec życia ludzkiego”. Trudno nie skojarzyć tej problematyki z masowym zabijaniem dzieci poczętych, rozwojem technik zapłodnienia in vitro czy z legalizacją eutanazji. Co takiego dzieje się we współczesnej kulturze, że staje się zdiagnozowaną przez św. Jana Pawła II cywilizacją śmierci?

– Jako jedną z przyczyn należałoby wymienić traktowanie życia jako pewnego produktu technicznego. Tak jak produkujemy samochody, wytwarzamy jakieś rzeczy, tak też zaczynamy patrzeć na życie. Biotechnologia czy inżynieria genetyczna to nowe słowa, które weszły do powszechnego użycia, kształtując nasze myślenie. Wydaje nam się, że możemy już produkować rośliny i zwierzęta i w ten sposób zaczynamy patrzeć na życie jako takie. Stąd tylko krok do stechnicyzowania początków ludzkiego życia przez wprowadzenie techniki in vitro czy aborcji i analogicznie – końca życia, śmierci w wyniku eutanazji. Ta mentalność, która się dziś upowszechnia, sprawia, że zamiast pielęgnować, kultywować i rozwijać kulturę życia, zaczynamy brnąć w kulturę śmierci.

Jakie są „zadania współczesnej metafizyki”, bo tak brzmi nazwa całego cyklu odbywających się już od 17 lat konferencji, wobec tak niepokojących tendencji?

– Spotykając się w dzisiejszej kulturze z materialistycznym i naturalistycznym widzeniem życia, chcemy pokazać drogę powrotu do pewnych kulturowych korzeni, zastanowić się, czy rzeczywiście życie w ogóle, a życie człowieka w szczególności, stanowi tylko jakiś „wybryk” rozwoju materii, czy jednak za tym życiem nie stoi Ktoś. Tak jak odkrywamy, że świat jest przygodny, niekonieczny, a w związku z tym jego racją jest właśnie Stwórca, tak samo możemy wykazać, że ostatecznym źródłem życia, które jest też przygodne, bo jest utracalne, jest Creator.

W tej całej bioróżnorodności życie ludzkie jest czymś wyjątkowym.

– W przypadku życia człowieka spotykamy się z czymś specyficznym, odróżniającym i stawiającym je na wyższym poziomie niż życie zwierząt. W ich przypadku życie jest przedłużane i zachowywane przez proces rodzenia. W przypadku życia ludzkiego rodzice są jakby powoływani do współstwarzania życia, dzięki czemu życie ludzkie nabiera niesamowitego znaczenia. Jest niespotykaną wartością, dlatego że jest – można powiedzieć – cudem stworzenia. Bo tym, który daje początek każdemu ludzkiemu życiu, jest właśnie Bóg poprzez stworzenie duszy.

Jak metafizyka, która jest dyscypliną racjonalną, dochodzi do przyjęcia istnienia Boga?

– Dociekania metafizyczne charakteryzują się tym, że dla badanych faktów poszukuje się ostatecznych przyczyn. W historii pierwszym wielkim prekursorem tego rodzaju metody był grecki myśliciel Arystoteles. Nie był człowiekiem wierzącym w naszym pojęciu. Nie mógł być chrześcijaninem, gdyż żył w IV wieku przed narodzeniem Chrystusa. On pierwszy pokazał, że jeśli chcemy wyjaśnić istnienie świata, musimy odnieść się do tzw. pierwszego motoru, Pierwszego Poruszyciela, a więc w sposób konieczny odwołać się do istnienia Boga. W przeciwnym razie nie wyjaśnimy, dlaczego świat istnieje i dlaczego zachodzą w nim obserwowalne przez wszystkich zmiany, takie jak np. ruch. Czyli rozpoczynając od poznawania rzeczy, a w przypadku problematyki naszej konferencji – życia biologicznego, sensytywnego, a w szczególności ludzkiego – poszukując jego przyczyn, wyjaśnienia „skąd i dlaczego?”, z konieczności musimy wyjść poza ten świat. Na drodze tych analiz dochodzi się do wniosku, że ostatecznym źródłem i jedynym wyjaśnieniem życia jest Istota, która daje istnienie światu i życie poszczególnym bytom. Jest nią Bóg.

Dlaczego tak trudno jest dzisiejszej kulturze przyjąć tę prawdę?

– Ponieważ dzisiaj tkwimy w swoistym dyktacie nauk przyrodniczych. To one narzucają paradygmat ewolucyjnego wyjaśniania życia. Sprowadza się on do tezy, że życie jest skutkiem naturalnego rozwoju materii. Nie ma żadnej tajemnicy życia, gdyż jest ono tylko i wyłącznie przeformułowywaniem się materii w różne układy. Mamy więc tu próbę ukazania świata jako ateistycznego w tym sensie, że nie potrzebuje do swojego wyjaśniania Boga, albowiem sam się wyjaśnia. Rozumując w ten sposób, przyjmuje się, że tak samo życie wyjaśnia się samo.

Ale przy analizie metafizycznej okazuje się, że rozumowanie to jest wewnętrznie sprzeczne. Zawiera paradoksy, gdyż stara się wyjaśniać coś doskonalszego przez niedoskonałe, coś, co jest niematerialne, przez coś materialnego. Takich absurdów jest tam bardzo wiele. Świat, dajmy na to kultury, jest światem humanistycznym, niezrozumiałym bez odwołania się do człowieka. Gdy analizujemy jakieś przedmioty, to widzimy, że to, co jest wytwarzane, jest niezrozumiałe bez przywołania człowieka. Analogicznie gdy patrzymy na świat przyrody, który bez wątpienia nie jest dziełem człowieka, okazuje się, że jest on teistyczny, bo czytamy wszędzie ślady Stwórcy. Tak jak na krzesłach, domach, samochodach czytamy ślady ich twórcy w postaci człowieka, tak w świecie przyrody widzimy i odczytujemy ślady Tego, od którego pochodzi, a więc jej Stwórcy.

Dzisiaj ścierają się w kulturze te dwa wyjaśniania widzenia świata. Albo będziemy postrzegać świat jako ateistyczny, bez Boga, a więc niepotrzebujący wyjaśnienia Boga, albo odkrywamy go jako świat teistyczny, który jest dziełem stworzenia i w związku z tym jest pewnym darem ofiarowanym człowiekowi. Wtedy życie w tym świecie, tak jak istnienie każdej rzeczy, jest cudem, jest darem, wielkim dobrodziejstwem, które winniśmy cenić, chronić i umieć z niego racjonalnie korzystać.

Jak w obliczu konfrontacji z naporem myślenia ateistycznego widzi Ksiądz Profesor przyszłość filozofii i metafizyki?

– Tylu już myślicieli, jak np. Kant, Schopenhauer czy Nietzsche, ogłaszało bezskutecznie definitywną śmierć metafizyki, że jestem o jej przyszłość dziwnie spokojny, choć przydałby się większy wpływ tego myślenia na naszą dzisiejszą kulturę. Stąd zresztą zrodziła się przed 17 laty inicjatywa tych sympozjów. Dziś chciałbym tą drogą skierować moją prośbę o jak najliczniejszy w nim udział. A debatować będą 11 grudnia br. oprócz filozofów z KUL również goście z różnych ośrodków filozoficznych z Polski i zagranicy. Rozważane będą również bardziej szczegółowe problemy, te dyskutowane właśnie dzisiaj, jak np. problematyka życia w perspektywie biotechnologicznej, kwestia, czy modyfikacje genetyczne można uznać za nowe stworzenie. Chcemy też pochylić się nad szczegółowymi problemami z dziedziny teologii i filozofii, takimi jak np. problem zmartwychwstania ciała, jak rozumieć życie po śmierci, na czym by ono polegało, czy też problem nieba i piekła jako stanów ludzkiego życia. Będziemy też rozpatrywać kwestie in vitro, eutanazji, samobójstwa i zabójstwa w perspektywie etycznej, a także zastanawiać się nad statusem lekarza w kontekście troski o kulturę życia – czy współczesny lekarz pozostaje w służbie kultury życia czy kultury śmierci. Przykład profesora Bogdana Chazana dowodzi, że jest to dziś priorytetowy problem deontologii lekarskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Adam Kruczek

Nasz Dziennik