logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Czy Jezus jest w centrum naszego życia?

Poniedziałek, 25 grudnia 2017 (19:40)

Skończyły się nasze przygotowania, ale nie czuwanie ( łac. vigilare). Jezus pozostawia nam piękne przykłady zachęcające do czuwania. Mam tu na myśli „Przypowieść o pannach roztropnych i nierozsądnych” (Mt 25,1-43) oraz przyrównanie swojego przyjścia do przyjścia złodzieja w nocy: „Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał…” (Mt 24,43).

Obrazy te wyraźnie pokazują, że nikt nie zna dnia ani godziny powtórnego przyjścia Chrystusa. Natomiast jeśli chodzi o Jego Narodzenie w Betlejem, czyli pierwsze przyjście, chociaż okoliczności wskazują, że niewielu się tym przejęło, a pierwszymi, którzy przybyli oddać pokłon Dziecięciu, byli pasterze, to z czasem cały świat uznał, że Jezus jest centrum świata i historii. Od Jego Narodzenia zaczęto liczyć lata nowej ery! W liturgii Kościoła znajdujemy odzwierciedlenie tego faktu i wszystko prowadzi do Chrystusa, przygotowuje na spotkanie z Nim i jest jego konsekwencją.

Czy podobnie jest w naszym życiu? Czy wszystko prowadzi do Niego i jest konsekwencją spotkania z Nim? A On czy jest w centrum naszego życia? Gdy narodził się Jezus, to jakby na nowo słońce rozbłysło dla świata. Zajaśniał naszym oczom. Przyszła „światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka” (J 1,9).

Wydarzenie, jakim jest Boże Narodzenie, dobrze znamy. Wyśpiewujemy o nim kolędy, przedstawiamy je we jasełkach i – mam nadzieję – że należymy do osób, które nie chcą przespać Jego Narodzin. Uznając w Dzieciątku Zbawiciela Świata, przyjmujemy je do siebie oraz to wszystko, co Boże Dziecię nam przynosi. Jego Narodzenie jest zaproszeniem do nowego, lepszego życia, pełnego miłości, bo Ono jest Miłością.

 Not. MZ

Ks. kanonik Julian Rafałko

Aktualizacja 3 lutego 2018 (21:06)

NaszDziennik.pl