logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Mamy prawo się bronić

Środa, 8 maja 2019 (22:51)

Rozmowa z ks. abp. Wacławem Depo, metropolitą częstochowskim, przewodniczącym Komisji Maryjnej KEP

W kontekście zatrzymania i przesłuchania osoby, która podejrzewana jest o dokonanie profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej w Płocku, w różnych miejscach w Polsce, a także w internecie pojawiły się nowe ataki na Jasnogórską Ikonę. Jak Ksiądz Arcybiskup to odbiera?

– To bardzo bolesne wydarzenia, które w dodatku dokonują się w miesiącu szczególnie poświęconym Matce Bożej; w miesiącu, gdy wierny polski Naród oddaje Maryi cześć w czasie nabożeństw majowych. Nic nie usprawiedliwia takich czynów. Widząc te profanacje i osoby, które im przyklaskują, pytamy dziś wprost: Co się stało z naszymi sumieniami? Co się stało, że nie potrafimy odróżnić dobra od zła, nie szanujemy świętości?

Dziś różni pseudopolitycy i pseudoautorytety chcą nam dawać wskazówki, które zachowania są moralne, a które nie. Oni często prowokują i pierwsi osądzają etykę chrześcijańską. Jednak takie profanacje to forma przemocy i presji na Kościół katolicki, aby zmienił swe nauczanie. My jednak wiemy, że jedyną miarą dobra i zła jest Chrystus, jako syn Maryi. Ona prosi: uczyńcie, co wam mówi Syn. Wierność Ewangelii i Dekalog to nasza odpowiedź.

Odwołam się tutaj do naszego przewodnika w wierze św. Jana Pawła II, którego 40. rocznica pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny się zbliża. Ojciec Święty bardzo się natrudził nad tym, aby miłość do Boga i Ojczyzny wiązać z powinnością i poczuciem odpowiedzialności za wiarę. Oby takie wydarzenia obudziły w nas jeszcze większą miłość do Maryi i Królowej wyrażającą się w modlitwie i czynach.

Jak odnieść się do sytuacji, w której odmawia się katolikom praw do ochrony ich uczuć religijnych i świętości?

– Odmawianie katolikom prawa do prawnej ochrony naszych uczuć religijnych, obrony symboli religijnych i świętych wizerunków przed ich profanowaniem i szydzeniem z nich to traktowanie osób wierzących jako obywateli drugiej kategorii. Od czasów tragicznej śmierci prezydenta Gdańska tak często podnoszona jest kwestia walki z „mową nienawiści”, mówi się o konieczności ostudzenia sporu politycznego, o zakopywaniu sztucznych podziałów w Narodzie itd. Szkoda, że to wszystko cichnie, gdy atakuje się Kościół katolicki. Wtedy już króluje „wolność słowa” i „prawo do artystycznej twórczości”.

Interpretowanie prawa jako przywileju tylko dla niektórych, którzy w tym wypadku deklarują swoją niewiarę, jest jawną niesprawiedliwością. Musimy jednak przyznać, że na drogach naszej odzyskanej wolności po komunistycznym zniewoleniu jedną z największych chorób jest taka pełzająca ateizacja i demoralizacja. Jednocześnie raz po raz odmawia się katolikom prawa do swobodnego wyrażania swojej wiary, zasad moralnych i obrony ich. Przecież ta profanacja obrazu Matki Bożej to próba terroryzowania Kościoła, który naucza, że akty homoseksualne są grzechem. To nauczanie nie podoba się określonym środowiskom i stąd taka agresja.

Na organy ścigania spadły gromy za zatrzymanie i przesłuchanie aktywistki, która podejrzewana jest o dokonanie profanacji w Płocku. Z agresora, który łamie prawo, czyni się ofiarę. O czym to świadczy?

– Zauważmy, że z taką reakcją środowisk liberalno-lewicowych i sprzyjających im mediów mamy do czynienia tylko wtedy, gdy atakowany jest Kościół, gdy profanowane są chrześcijańskie symbole i wizerunki. Gdyby analogicznie chodziło o czyny skierowane przeciw wyznawcom innych religii, brak reakcji policji byłby rozdmuchany do rangi nawet afery międzynarodowej. Oczywiście nie chcemy, aby obrażany był ktokolwiek. Apelujemy tylko o równe traktowanie wszystkich. Odmawianie Kościołowi katolickiemu i ludziom wierzącym prawa do ochrony prawnej i egzekwowania przypadków łamania prawa jest jeszcze jednym dowodem celowej i bardzo perfidnej polityki ośrodków ateistycznych wobec Kościoła.

Chodzi o przekraczanie kolejnych granic?

– Władza w państwie odpowiada za bezpieczeństwo i pokój w narodzie. Jest rzeczą normalną, że wypełniając swoje zadania, reaguje na przekraczanie granic prawa i przyzwoitości. I należy nam życzyć, aby reagowała odpowiednio. Do tej pory różnego rodzaju prowokacje i profanacje były przez prokuraturę czy sądy często określane jako wyraz „wolności słowa i artyzmu”. Wspomnijmy choćby spektakl „Klątwa” czy w tym samym teatrze „Mein Kampf”, gdzie wykorzystuje się obraz Matki Bożej Jasnogórskiej w domu rodzinnym Hitlera. Wspomnijmy choćby profanacje związane z występami „Nergala”. Trzeba już powiedzieć „stop!”, nie pozwolimy przekraczać kolejnych granic.

Chciałbym tutaj jeszcze raz zwrócić uwagę na myśl św. Jana Pawła II z książki „Pamięć i tożsamość”: patriotyzm to jest umiłowanie tego, co ojczyste. Polskość to jest powołanie. Polskość to jest sposób istnienia, a maryjność jest sposobem naszego oddychania. Dlatego kto uderza na ziemi polskiej w kult maryjny, pozbawia nas katolickiego sposobu istnienia i oddychania, niszczy tradycję naszego umiłowania Królowej Polski, do której uciekaliśmy się w chwilach wielkich prób i dramatów historii. To powinni uszanować nawet ci, którzy określają się jako niewierzący.

Profanacje wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej wpisują się w nasilający się w Polsce przed wyborami trend antykościelny i antyklerykalny, którego niedawnym objawem było wystąpienie Leszka Jażdżewskiego na Uniwersytecie Warszawskim. Czy jest taka strategia marginalizacji głosu Kościoła w Polsce albo wręcz „uciszenia” go?

– Niestety, to jest kolejna próba uderzenia w Kościół i jego znaczenie dla ładu w naszej Ojczyźnie. Trzeba jednocześnie zawsze pamiętać, że ci, którzy atakują Kościół, traktują go w bardzo zawężonym wymiarze, jako jedynie hierarchię i duchowieństwo. Najczęściej brakuje tutaj obiektywnego spojrzenia na całą wspólnotę Kościoła, na lud Boży, na wszystkie jego dzieła, np. charytatywne, edukacyjne, związane z obroną życia ludzkiego i jego godności.

Czy to strategia? Zapewne tak. Jest ona pozbawiona obiektywnych racji. Ataki dokonywane są z pozycji jedynie ideologicznej – ateistycznego planu zniszczenia wiary religijnej w ogóle. Pewnego rodzaju próby takich działań mieliśmy już w ostatnich dziesiątkach lat, poprzez takie czy inne profanacje i ataki na Kościół i jego autorytet w Narodzie. Dziś to się nasila i dokonuje się niemal dzień w dzień. Dlatego trzeba być tutaj zawsze bardzo czujnym i gotowym, by od razu dawać sygnał protestu i powiedzieć „nie pozwolimy”, aby nie następowała dalsza eskalacja tego typu zachowań i wystąpień.

W kontekście przedwyborczym można tylko ubolewać, że nie możemy się ciągle nauczyć jednego: polityka to jest poszukiwanie i pragnienie wspólnego dobra, a nie jedynie działanie jednych przeciw drugim w celu całkowitego niszczenia przeciwnika.

Jak my, katolicy, powinniśmy reagować na wydarzenia profanujące naszą wiarę?

– Wspomniałem już o gotowości do szybkiego protestu w takich sytuacjach, aby zło się nie rozzuchwalało. Mamy prawo do obrony, bo jesteśmy pełnoprawnymi obywatelami naszego kraju.

Ważna jest też nasza modlitwa, także ta wynagradzająca obrażanie Maryi w Jej cudownym jasnogórskim wizerunku. Niech ta intencja zostanie wpisana w naszą piękną rodzinną i parafialną tradycję nabożeństw majowych nie tylko w kościołach, ale również przy figurkach i krzyżach przydrożnych. Przywołujmy tę intencję szczególnie przy trzech wezwaniach: obok „Królowo Polski” i „Matko Rodzin” błagajmy też wezwaniem „Matko Miłosierdzia – módl się za nami”.

Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Jagodziński

Nasz Dziennik