logo
logo

Zdjęcie: Arch Instytutu Prymasowskiego/ -

Podążajmy drogą Prymasa

Piątek, 4 października 2019 (02:43)

ROZMOWA / z prof. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury KUL

 

Co jest najważniejsze w spuściźnie, którą pozostawił nam Prymas Tysiąclecia?

– Nauczanie Prymasa Stefana Wyszyńskiego było nauczaniem integralnym, obejmowało całość życia człowieka jako osoby, wspólnoty rodzinnej, narodowej połączonej z wiarą w Boga, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji, w jakiej znalazła się Polska i Polacy.

Prymas urodził się w czasach zaborów, gdy Polakom odbierano podstawowe prawa, jak prawo do życia, do własności, do modlitwy, do Boga. Walka o polskość i zachowanie wiary katolickiej były najważniejsze. Dziś zagrożeniem nawet większym niż komunizm jest liberalizm. Ksiądz Prymas był bardzo dobrze wykształconym człowiekiem, doktorat obronił z nauk społecznych, opatrznościowo bardzo dobrze poznał marksizm. Wiedział, że liberalizm może być groźniejszy niż komunizm, bo jest bardziej wyrafinowany, jeżeli chodzi o metody, złe wpływy i skutki. Poznał zagrożenia, jakie płyną ze strony ideologii liberalnej, a także zdawał sobie sprawę z tego, że poprzez te ideologie wpływ na sytuację Polski miała masoneria. Ten temat jest ciągle zablokowany, nie mówi się o nim.

Podkreślał, że masoni wykorzystają komunistów, pozwolą im zrobić czarną robotę, czyli zniszczyć Kościół, a potem oni już przejmą kontrolę nad światem. Wskazywał, że mamy do czynienia z podejrzaną grą w polityce. Tu nie chodzi o jakieś teorie spiskowe, tylko o fakty, które są blokowane. Ksiądz Prymas miał tu znakomite rozeznanie. Dla Polski i Polaków gotów był zaryzykować życie, żeby Naród Polski nie poddał się złu.

Sprawie obrony życia służył bezkompromisowo.

– Nie trzeba prowadzić zbyt rozległych analiz, żeby wiedzieć, że naród, który akceptuje i godzi się, żeby nie było ochrony życia od poczęcia, skazuje się na wyginięcie. Prymas bardzo jasno mówił na ten temat. Pamiętajmy, że kiedy zaczynał swoje homilie od słów „Umiłowane Dzieci Boże”, to od razu wskazywał, że Pan Bóg jest Ojcem i Stworzycielem. Wszystko, co mówił, miało głęboki podkład teologiczny, dla człowieka najbardziej podstawowy, bo ujawniający jego Boskie pochodzenie.

Nikt jak Prymas nie dowartościował tak kategorii narodu, jego więzi z Kościołem. Dziś neomarksizm znów chce to zniszczyć.

– Dla Prymasa kategoria narodu miała korzenie religijne. Jako wspólnota naród krystalizuje się nie przez biologizm, ale jest to wspólnota osadzona przez Pana Boga na polskiej ziemi po to, żeby bronić podstawowych wartości. Istnienie tej wspólnoty nie ma na celu urządzenia się w życiu, konsumpcjonizmu, ale uświadamianie sobie wielkiego celu.

Przed Polakami roztaczany jest dziś miraż dobrobytu. Czy to może być godny cel?

– Gdy sięgniemy po nauczanie Księdza Prymasa, to widzimy, że to mówi i myśli człowiek osadzony w tysiącletniej historii Polski, który wie, że nasze dzieje to jest ciągła walka o ideały. Trzeba te ideały odczytywać i rozwijać, i bardzo często ich bronić. Dobrobyt jest jak najbardziej pożądany, ale nie może stać się nową ideologią, w której człowiek traci wyższe cele i zapomina o głębszym sensie życia.

Wydziedziczani jesteśmy z polskości.

– Polskość ukształtowała się poprzez chrześcijaństwo. Jeżeli w świecie jest tak wielkie parcie, żeby zniszczyć chrześcijaństwo, to w przypadku Polski zniszczenie chrześcijaństwa doprowadzi do zniszczenia polskości. Dlatego musimy bronić polskości po to, żeby ocalić chrześcijaństwo, tak zagrożone i tak niszczone w wielu częściach świata.

W czym jeszcze może pomóc nam nauczanie Prymasa?

– To jest skarbnica wiedzy, to nie są jakieś informacje tylko kojarzone, to mówi człowiek głęboko oczytany, który te idee przepuszcza przez całe swoje wnętrze, swojego ducha. To szkoła najlepszego pióra, mówcy, od którego wiele można się nauczyć. Żeby treść mogła wybrzmieć, trzeba ją ubrać w odpowiednią formę, wtedy jest skutek, zapada w nas i zaczynamy tym żyć. Chodzi o to, żeby za pomocą nauczania Prymasa człowiek tym żył, zmieniał się na lepsze w różnych okolicznościach. Przepiękny język i szkoła. Prymas wyrastał w środowiskach mocno nabrzmiałych polskością, żyjących nadzieją, że Polska odzyska niepodległość. Musimy pamiętać, że ostatecznym podmiotem niepodległości jest zawsze człowiek i dlatego nie można go zepchnąć w jakieś miraże dobrobytu, który ludzi oślepia i odbiera im głębszy, sensowny cel życia. W takiej właśnie perspektywie patrzył i działał dla dobra Kościoła i Ojczyzny ks. Prymas Stefan Wyszyński. To jest również droga dla nas, Polaków.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Rutkowska

Nasz Dziennik