logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Listopadowa Polanicka Noc Fatimska

Niedziela, 3 listopada 2019 (22:46)

Listopad to miesiąc szczególny, czas modlitwy za zmarłych i zadumy nad własnym życiem. Na taką szczególną refleksję w Dniu Zadusznym, w pierwszą sobotę listopada zaprosiła wiernych, pielgrzymów Matka Boża Fatimska do swojego sanktuarium w Polanicy-Sokołówce (diecezja świdnicka).

Listopadowa Polanicka Noc Fatimska rozpoczęła się Mszą św. koncelebrowaną pod przewodnictwem o. Józefa Kucińskiego, proboszcza ze Starej Łomnicy. W tej Eucharystii przepraszano Maryję za bluźnierstwa.

W homilii celebrans poruszył kwestię objawień Anioła Pokoju, który przygotowywał dzieci do spotkania z Maryją, ale również uczył ich szacunku do Pana Boga i modlitwy. Szczególną uwagę kaznodzieja zwrócił na trzecie oobjawienie z Hostią i Kielichem, a przede wszystkim na zachowanie Anioła. Hostia i Kielich „zawisły” w powietrzu, a on podszedł do dzieci, uklęknął i adorował Pana Jezusa obecnego w Eucharystii, a później udzielił Jej dzieciom.

– Anioł, który jest czysty, czci Pana Jezusa na kolanach, a jak my czcimy Pana Jezusa, jak Go przyjmujemy. Dlaczego dziś już nie chcemy klękać, przyjmując Komunię Świętą – pytał o. Józef Kuciński.

Po Eucharystii przed wystawionym Najświętszym Sakramentem w 15-minutowej medytacji rozmyślano nad śmiercią i zmartwychwstaniem Pana Jezusa, odnosząc je do naszego życia.

Na zakończenie Polanickiej Nocy Fatimskiej wierni odmówili Różaniec.

– Nie wyobrażam sobie pierwszej soboty bez obecności i modlitwy podczas Polanickiej Nocy Fatimskiej. Panuje taki spokój, modlitewna atmosfera i brak pośpiechu – powiedziała „Naszemu Dziennikowi” pani Barbara, pątniczka z Wilkanowa.

– Przyjeżdżam tu z Wrocławia, bo u nas, choć miasto duże, to nie spotkałem kościoła, gdzie by się tak modlono. Po prostu lubię tu być w pierwsze soboty miesiąca. Ciągnie mnie tu coś szczególnego, choć oczywiście wiem, że to Maryja – podkreśla pan Jan. 

Z kolei pani Anna z Opola powiedziała „Naszemu Dziennikowi", że o Polanickiej Nocy Fatimskiej słyszała wiele razy od koleżanki z pracy. – Ciągle nie było czasu, aby tu przyjechać. I nareszcie po raz pierwszy to się zrealizowało. Ale teraz będę tu bywać częściej – stwierdziła nasza rozmówczyni.

 

Marek Zygmunt

NaszDziennik.pl