logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / -

Ewangelia

Niedziela, 5 stycznia 2020 (10:03)

1,1-5.9-14

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. 


 

Rozważanie

Słowa są ważne

Pierwszy rozdział Ewangelii św. Jana otwiera Prolog. Pisząc o Jezusie, zapowiedzianym Mesjaszu, apostoł nawiązuje do aktu stworzenia świata. Jak czytamy w Księdze Rodzaju, stało się to przez słowo (Rdz 1,1-28). Jego moc sprawiła, że powstała doskonale uporządkowana rzeczywistość – jej koroną Bóg uczynił człowieka. Motywem działania Stwórcy była miłość, pragnienie podzielenia się swoim życiem. Jej bezwarunkowość objawiła się w momencie po grzechu pierworodnym – nawet gdy prarodzice odwrócili się od Boga, nie pozostawił ich samym sobie. Obietnica ratunku (wyrażona w tzw. Protoewangelii – Rdz 3,15) w pełni zrealizowała się w Jego Synu. Święty Jan w swojej Ewangelii kontynuuje historię zbawienia, nawiązując do tego właśnie momentu, streszczając w kilku zdaniach cały Boży zamysł zrealizowany w Jezusie Chrystusie.

W komentarzach do tekstu często jest kładziony akcent na moc słowa. Bóg stwarza słowem. Jezus – Logos jest wcielonym Słowem! A skoro powstaliśmy „na Jego obraz i podobieństwo”, owa zdolność creatio continua również nam jest dana. Nasze słowa mają moc! Kreują świat. Opisując rzeczywistość, nadają jej określony kształt, kierunek – niezależnie od tego, czy są „przefiltrowane” przez prawdę, czy stanowią jej zaprzeczenie. Jest to wielka szansa, ale też potężne zagrożenie.

Luminarze nowej ery doskonale wiedzą, że krwawe rewolucje w znikomym stopniu są w stanie radykalnie przebudować świat. Cena jest zbyt wysoka. Dlatego współczesna inżynieria społeczna proponuje inny, skuteczniejszy sposób: stopniową zmianę języka. Pozostają słowa, ale powoli dokonuje się ich dekonstrukcji: choć brzmią tak samo, zaczynają znaczyć coś zupełnie innego niż przed dekadą, ćwierćwieczem, półwieczem. Ma to wpływ na myślenie, rozumienie rzeczywistości. Nowe sensy stają się ważnym elementem strategii – zwłaszcza środowisk lewicowych. Im mniej jest to zjawisko uświadomione, tym jest niebezpieczniejsze. Jego skutek już widać. Najważniejsze słowa świata: miłość, matka, ojciec, rodzina, szczęście, prawda, dobro stały się najbardziej zakłamanymi słowami świata, doczekały się niezliczonej ilości podróbek. Orwellowska utopia na naszych oczach staje się faktem…

A Ewangelia ciągle nam przypomina, że „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”. Czy dostrzegamy Jego moc i chwałę?

Ks. Paweł Siedlanowski

Aktualizacja 5 stycznia 2020 (11:39)

Nasz Dziennik