logo
logo

Zdjęcie: arch. parafia pw. Chrystusa Króla w Brzegu Dolnym/ -

Cud w Dachau

Wtorek, 13 października 2020 (17:50)

Aktualizacja: 13 października 2020 (20:33)

Homilia ks. prałata Mariana Kopko podczas spotkania Rodziny Radia Maryja w Brzegu Dolnym

Był kwiecień roku 1945.Więźniowie z obozu w Dachau dowiedzieli się że wkrótce będą zlikwidowani. Było wśród nich ok.1000 polskich księży. W tej beznadziejnej sytuacji odprawiali nowennę do św. Józefa o ocalenie pomyśleli szczególnie o Józefie czczonym w kaliskim obrazie Świętej Rodziny. 29 kwietnia na widok grupy amerykańskich żołnierzy  Niemcy uciekają w popłochu. Jeden z amerykańskich oficerów woła: „my tu jesteśmy jedynie przez pomyłkę”! Okazało się, że była to mała grupa zwiadowców, którą Niemcy wzięli za całą armię.

WIARA ŚW. JÓZEFA

      Oto jeden z wielu cudów dokonanych za przyczyną św. Józefa. On sam,  z  woli Bożej – stał się uczestnikiem niezwykłych wydarzeń dotyczących             z początków dzieła Odkupienia. Swoje osobiste nadzieje i plany złożył w ręce Boga i całkowicie Mu zawierzył. Józef stanął w szeregu pełnych wiary mężów Izraela, poczynając od Abrahama, o którym mówi dzisiejsze drugie czytanie i bez szemrania przyjął wyroki Boże.

     Ewangelie nie przekazały nam żadnego Józefowego słowa, ale czujemy, że jego decyzje musiały być poprzedzone wewnętrznym dialogiem z Bogiem. Ten milczący święty został opiekunem Maryi i Jej Syna, by tak odpowiedzialnie wypełnić swoją rolę. Nic dziwnego że Kościół ogłosił go nie tylko swoim patronem, ale także patronem rodzin, ludzi pracy, dobrej śmierci oraz ozdobił wieloma tytułami, które znamy z litanii do św. Józefa.

IDŹCIE DO JÓZEFA

W Starym Testamencie czytamy o innym Józefie, który ocalił Egipt od głodu. Wtedy to rzeszom zagrożonym głodową śmiercią polecono: Idźcie do Józefa i Józef egipski nakarmił ich zebranym zbożem. Dziś Kościół woła nas wszystkich: Idźcie do Józefa. Idźcie ze swoimi modlitwami, nadziejami, ale przede wszystkim z gotowością naśladowania jego pięknej, pełnej odpowiedzialności postawy. A wiec: Idźmy w tym rozważaniu –  do Józefa. 

      „Patrzyłem z bliska na jego życie, wdziałem,  jak umiał od siebie wymagać, widziałem jak klękał do modlitwy. To było najważniejsze w tych latach, które tak wiele znaczą w okresie dojrzewania młodego człowieka. Ojciec, który umiał sam od siebie wymagać, w pewnym sensie nie musiał już wymagać od syna. Patrząc na niego, nauczyłem się że trzeba samemu sobie stawiać wymagania i przykładać się do spełniania swoich obowiązków ”-tak swego OJCA wspomina Papież – Ojciec Święty Jan Paweł II . Obecnie autorytet ojca przechodzi dotkliwy kryzys –  skłania nas do refleksji nad tym niezwykle złożonym zjawiskiem.

      Przyczyn kryzysu ojcostwa jest wiele. Są wśród nich: bunt przeciw autorytetom, rozwój ruchów feministycznych, rozszerzanie się tzw. wolnych związków, czyli małżeństw na próbę, związków homoseksualnych oraz dyskryminacja mężczyzn w prawodawstwie rodzinnym, Nie można zapomnieć również o roli mediów, które bardzo rzadko ukazują pozytywne wzory mężczyzny – odpowiedzialnego ojca, z uporem skupiając się na postaciach typu pana Ferdka z kiepskiej komedii. Mówi się dziś wiele o równouprawnieniu i emancypacji, zapominając o istotnych różnicach między mężczyzną a kobietą – różnicach, których nie da się sprowadzić wyłącznie do sfery anatomii.

        Papież Jan Paweł II wymienia cztery podstawowe  zadania stojące przed mężczyzną jako ojcem, Są nimi; wielkoduszna odpowiedzialność za życie  poczęte pod sercem matki; troskliwe pełnienie obowiązku wychowania dzieci dzielonego ze współmałżonką; praca, która nie rozbija rodziny, lecz utwierdza ją w jedności, i wreszcie dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego.

Aby podołać tym zadaniom, mężczyzna powinien posiadać wiele pozytywnych cech,, jak np. opiekuńczość, stałość, zdecydowanie, konsekwencja, spokój ,dobroć czułość, umiejętność wymagania od siebie i innych, cierpliwość, stanowczość… i wiele innych.

         Świętemu Józefowi udało się zrealizować ten ideał. Nazwany przez Ewangelię „człowiekiem prawym” – dał ojcom wszystkich epok i kultur przykład całkowitego oddania i poświęcenia swojej rodzinie. Józef był prawdziwym ojcem Jezusa – stał się nim przez małżeństwo z Maryją. Przekazał Jezusowi swe pochodzenie i genealogię, ósmego dnia po narodzeniu obrzezał Dziecię opiekował się Nim i Jego Matką w Betlejem i podczas ucieczki do Egiptu. To on uczył Go modlitw, jakie każdy Izraelita codziennie odmawiał, oraz tekstów Pisma Świętego.

 Przekazał Jezusowi swe umiejętności stolarza-cieśli, przez co wprowadził Go w życie społeczne własnego narodu i środowiska, w którym wzrastał.  Pod jego opieką Jezus czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. Święty Józef jest ciągle aktualnym dowodem na to, że prawdziwe ojcostwo jest możliwe do realizacji także przez tych, którzy nie są ojcami na sposób ciała – a więc kapłanów, zakonników i mężczyzn, żyjących samotnie.

        „Jest moim gorącym życzeniem, aby przypomnienie postaci św. Józefa odnowiło w nas także pamięć tej modlitwy, jaką przed stu laty mój Poprzednik polecił do niego zanosić. Z pewnością bowiem modlitwa ta, a przede  wszystkim sama postać Józefa z Nazaretu nabiera dla Kościoła naszych czasów szczególnej aktualności w związku z nowym Tysiącleciem chrześcijaństwa”- pisał Jan Paweł II w adhortacji „Redemptoris custos”. Niech wstawiennictwo świętego Józefa wspomaga wszystkich mężczyzn w realizacji ich powołania i w odbudowywaniu autorytetu ojca – głowy rodziny, odpowiedzialnego opiekuna, ostoi żony i matki  -  w wychowaniu dzieci.

 

** * *

Praktycznie wszystko, co wiemy o św. Józefie, wiemy z Ewangelii. Więcej informacji o nim dostarczałyby apokryfy, jednak historie w nich zawarte są tak nieprawdopodobne, że nie sposób uznać je za prawdziwe.

Jego rodowód podają w swoich Ewangeliach zarówno św. Mateusz jak i św. Łukasz, jednak tylko ten przytoczony przez pierwszego z nich tradycja katolicka uznaje za prawdziwy.

Potocznie mówi się o św. Józefie jako o cieśli – jednak zajmował się on nie tylko obróbką drewna, lecz także obróbką  kamienia i metalu.

Ostatni raz Ewangelia wspomina go gdy dwunastoletni Jezus zgubił się w czasie pielgrzymki do Jerozolimy. Dlatego tradycyjnie uznaje się, że niedługo potem zmarł.

Święto św. Józefa zaczęto obchodzić w IV w. w klasztorze św. Saby pod Jerozolimą. Kościół zachodni zaczął przyjmować jego kult znacznie później, bo dopiero od VIII wieku. Na początku XIX w. 43 zakony wystosowały do papieża oficjalną prośbę o ustanowienie Świętego patronem Kościoła Powszechnego, co też Papież Pius IX uczynił w dekrecie z dnia 10 września 1847 roku, wyznaczając jego święto na trzecią niedzielę Wielkanocy. W tym  samym terminie już wcześniej obchodzili to święto karmelici, augustianie i dominikanie. Papież Pius X przeniósł święto na pierwszą środę po Wielkanocy.  Papież Pius XII z kolei wprowadził Święto – świętego  Józefa  na 1 maja – jako święto – Józefa Pracownika, a tytuł Patrona Kościoła Świętego dołączył do obchodzonego już od wieków na dzień  19 marca.

* * *

Niewiele znamy faktów z życia św. Józefa, przybranego ojca Pana Jezusa. Ewangelie wspominają go zaledwie kilkakrotnie i nie wypowiada w nich ani słowa.

Większość biblistów uważa, że Józef zmarł przed ukrzyżowaniem Jezusa. Przemawia za tym głównie fakt, że Józef jest nieobecny pod krzyżem, a w Ewangelii wg św. Jan  –  Jezus powierza opiekę nad swoją Matką  –  komuś spoza rodziny (por. Jan 19, 27).

Mając na uwadze te historyczne uwarunkowania, według wielu tradycji Józef umarł w ramionach, a przynajmniej w obecności Jezusa i Maryi. Takie właśnie piękne wyobrażenie skłoniło Kościół do ogłoszenia św. Józefa patronem dobrej, szczęśliwej śmierci.

Istnieje wiele tekstów traktujących o tym, jak święty mógł umrzeć, jednak chyba najbardziej wzruszającym jest ten pióra Matki Marii od Jezusa z Agredy. W tekście „Mistyczne Miasto Boże”, który został uznany za zapis prywatnego objawienia, moment śmierci świętego Józefa ukazany został następująco:

Następnie ten mąż Boży zwrócił się do naszego Pana. Chciał uklęknąć, aby w tej godzinie przemawiać w największej czci do swego Boga;  jednak   Jezus zbliżył się do niego i wziął go w objęcia. Święty  Józef, opierając głowę na ręce Jezusa:  rzekł

„Mój Panie, najwyższy Boże, Synu odwiecznego Ojca, Stworzycielu i Odkupicielu świata, pobłogosław Twemu słudze i dziełu rąk Twoich! Wyznaję Cię i wysławiam, z całego serca składam Ci dzięki za to, że w nieskończonej dobroci wybrałeś mnie na oblubieńca Twej prawdziwej Matki. Niechaj Twój Majestat i Twoja wspaniałość będą Ci moją podzięką na wszystkie wieki!”

Zbawiciel świata udzielił mu swego błogosławieństwa i rzekł: „Mój ojcze, spoczywaj w pokoju, w łasce Mego niebiańskiego Ojca i w Mojej łasce! Prorokom i świętym, którzy oczekują cię w otchłani, oznajmij tę wesołą wiadomość, że bliskie jest ich wyzwolenie”.

Przy tych słowach Jezusa Chrystusa – Święty Józef na rękach Zbawiciela oddał swą duszę Bogu. Syn Boży zamknął mu oczy.

spisał Marek Zygmunt

NaszDziennik.pl