logo
logo

Zdjęcie: Katarzyna Cegielska/ Nasz Dziennik

Stosunek do życia uniwersalną miarą cywilizacji

Poniedziałek, 19 października 2020 (17:37)

Aktualizacja: 19 października 2020 (18:12)

Wykład wygłoszony podczas uroczystości Inauguracji Roku Akademickiego 2020/2021 w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu 17 października 2020 roku

Wstęp

Ekscelencje, Czcigodny Ojcze Dyrektorze Radia Maryja, założycielu Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu; Magnificencjo, Czcigodny Ojcze Rektorze tutejszej Uczelni, dostojni nauczyciele akademiccy, kochana młodzieży, szanowni państwo. Tytuł dzisiejszego wykładu inauguracyjnego nawiązuje do słów św. Jana Pawła II wypowiedzianych w homilii 4 czerwca 1997 roku w Kaliszu podczas jego szóstej  pielgrzymki do Ojczyzny. Słowa Papieża miały następujące brzmienie: „Miarą cywilizacji – miarą uniwersalną, ponadczasową, obejmującą wszystkie kultury – jest jej stosunek do życia. Cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej. Choćby nawet miała wielkie osiągnięcia gospodarcze, techniczne, artystyczne, naukowe”. Z przytoczonego tekstu  wynika, że chodzi tu oczywiście o życie biologiczne człowieka, przede wszystkim o życie w okresach największego zagrożenia, jakim jest jego początkowy etap, etap prenatalny i etap końcowy, terminalny. Etap początkowy zagrożony jest przez aborcję, zaś końcowy – przez eutanazję.      

Zawarty w temacie problem stosunku do życia  przedstawię w wykładzie w kluczu stosowanym  w wielu naukach, także w niektórych dokumentach papieskich, jakim jest tryptyk, wyrażający się w  schemacie:  „Jak jest?” (a więc postawienie diagnozy, rozeznanie sytuacji; „voir” – „widzieć”), następnie: „Jak powinno być?” (przypomnienie zasad, norm zawartych w prawie naturalnym, w Objawieniu,  nauce Kościoła, w prawidłach  zdrowego rozsądku; „juger” – „sądzić”) oraz  etap trzeci: jakie środki zastosować, jakie podjąć działania, by od stanu: „jak jest?” przejść do stanu: „jak powinno być?”;  „agir” - „działać”) .   

Problematyka zawarta w temacie jest bardzo rozległa. Szanując tradycję akademicką, która głosi, że „prima lectio – brevis et levis”, musimy nieco zawęzić naszą prezentację.  Z racji tej, że brzmienie tematu wykładu nawiązuje do słów papieża – św. Jana Pawła II, dlatego przedłożenie będzie oparte głównie na jego nauczaniu, w szczególności na encyklice Evangelium vitae, ogłoszonej 25 marca 1995 roku. Ponadto chcę dodać, że nasze spojrzenie na stosunek do życia ograniczymy przestrzennie – do naszej cywilizacji chrześcijańskiej, nazywanej także cywilizacją, śródziemnomorską, europejską czy euroatlantycką oraz czasowo – do ostatniego stulecia.

  

1. Stosunek do życia w naszej  cywilizacji – diagnoza sytuacji

Cywilizacyjny stosunek do życia najjaskrawiej wyrażał się i wyraża w prawodawstwie państw należących do naszego kręgu kulturowego. W państwach narodowych ukształtowanych po pierwszej wojnie światowej  w Europie, po Traktacie Wersalskim w 1919 r. , prawo we wszystkich krajach chroniło ludzkie życie. Pierwszym państwem na świecie, które 18 listopada 1920 roku zalegalizowało zabijanie nienarodzonych dzieci, był Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Była to decyzja Lenina. Drugim przywódcą europejskim, który zalegalizował aborcję w swoim kraju, był Adolf Hitler. Dążąc do utworzenia „rasy panów”, doprowadził w 1933 roku do legalizacji zabijania niemieckich nienarodzonych dzieci, które mogły posiadać wady wrodzone.

Na terenie Polski po raz pierwszy prawnie narzucono pełną dopuszczalność aborcji 9 marca 1943 roku. Rozporządzenie hitlerowskiego okupanta zezwalało kobietom polskim na nieograniczone żadnymi sankcjami zabijanie polskich nienarodzonych dzieci. Równocześnie zaostrzono kary, do kary śmierci włącznie, za zabicie niemieckiego nienarodzonego dziecka.

Po II wojnie światowej hitlerowskie rozporządzenia utraciły moc prawną. Na pewien czas wrócono do przedwojennego prawa zakazującego aborcję. Po raz drugi dopuszczono w Polsce możliwość dokonywania aborcji 27 kwietnia 1956 roku, kiedy to polski Sejm, ukształtowany przez ludzi Stalina, uchwalił ustawę zezwalającą na aborcję. Ustawa ta z 1956 roku obowiązywała przez prawie czterdzieści lat, aż do r. 1993.  Po upadku komunizmu nowy Sejm dnia 7 stycznia 1993 roku, głosami posłów opcji centroprawicowej, przy zdecydowanym sprzeciwie postkomunistów i liberałów, uchwalił ustawę o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. W Konstytucji RP z dnia 2 kwietnia 1997 roku napisano słowa: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”. Jednakże wskutek doprecyzowań konstytucyjnych aborcja została dozwolona w trzech przypadkach: w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia matki, w przypadku kiedy jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia dziecka lub nieuleczalnej choroby, która zagraża jego życiu (tzw. przesłanka eugeniczna) oraz – gdy ciąża jest wynikiem gwałtu. Można powiedzieć, że prawo aborcyjne w Polsce nie zmieniło się od 1993 r. – z wyjątkiem kilku miesięcy na przełomie 1996 i 1997 r. – czyli trwa do tej pory tzw. aborcyjny kompromis. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku ze względu na „przesłankę eugeniczną” zabijano rocznie ok. 20-30 dzieci nienarodzonych, a obecnie ponad tysiąc. Mamy mocną  nadzieję i modlimy się o to, by Trybunał Konstytucyjny 22 października br. uznał przesłankę eugeniczną za niezgodną z naszą Konstytucją.

O wiele łagodniejsze jest prawo do aborcji prawie we wszystkich krajach świata, na czele z państwami Unii Europejskiej oraz Stanami Zjednoczonymi. W Europie aborcja legalnie jest zakazana tylko w czterech krajach, i to najmniejszych. Są to: Andora, Malta, San Marino i Watykan. W kilku krajach jest dozwolona z ograniczeniem (np. Monaco, Liechtenstein, Polska). Ogólnie mówiąc, na świecie ciągle panuje tendencja do liberalizowania prawa aborcyjnego. Statystyki aborcyjne w światowym wymiarze są zatrważające. Aborcja jest dzisiaj główną przyczyną śmierci na świecie. W 2018 roku zabito w świecie w wyniku aborcji prawie 42 miliony dzieci. Jeżeli przyjmiemy szacunkowo liczbę 50 mln rocznie przez co najmniej ostatnie 40 lat, to wychodzi nam porażająca liczba 2 000 000 000 (dwa miliardy) dzieci zabitych przed ich narodzeniem, 2 miliardy niewinnych, bezbronnych ludzi. Dla porównania – szacunkowo liczba ofiar II wojny światowej wynosi ok. 40 milionów zabitych.

Do tych ofiar aborcji dokonywanej w sposób oficjalny, w majestacie prawa, trzeba dodać ofiary aborcji ukrytej, która ma miejsce w procederze zapłodnienia pozaustrojowego „in vitro”. W procederze tym dokonuje  się uśmiercanie ludzkich zarodków, a także ich zamrażanie. Nikt nie wie, ile ginie owych zarodków w trakcie tego procederu i ile jest aktualnie embrionów zamrożonych, gdyż liczby te nie są publikowane. Należy przypuszczać, że liczba ich jest także porażająca.

Mając to wszystko na uwadze,  św. Jan Paweł  w encyklice Evangelium vitae napisał: „Wiek XX zapisze się jako epoka masowych  ataków na życie, jako niekończąca się seria wojen i nieustanna masakra niewinnych istot ludzkich. Fałszywi prorocy i fałszywi nauczyciele odnieśli w tym stuleciu największe sukcesy”. Niezależnie od intencji, które bywają różne i mogą się nawet wydawać przekonujące czy wręcz powoływać się na zasadę solidarności, stoimy tu w rzeczywistości wobec obiektywnego „spisku przeciw życiu, w którym zamieszane są także instytucje międzynarodowe, zajmujące się programowaniem i planowaniem prawdziwych kampanii na rzecz upowszechnienia antykoncepcji, sterylizacji i aborcji”. Ten proceder zabijania w majestacie prawa pozwala firmom proaborcyjnym gromadzić horrendalny kapitał. W ten sposób nakręca się spirala zła i nieprawości. Zdrowo myślących ludzi może wprowadzić w przygnębienie utrata zdrowego rozsądku, totalne zaprzeczenie godności człowieka, podeptanie pierwszego, podstawowego prawa człowieka do życia.  

2. Bóg dawcą i obrońcą życia ludzkiego – życie ludzkie darem i zadaniem

Wiemy dobrze, że jednym z największych obrońców życia ludzkiego w naszych czasach był św. Jan Paweł II. Świadczą o tym pisma, które nam pozostawił, słowa, które wypowiedział podczas pielgrzymek apostolskich, podczas środowych audiencji, podczas niedzielnych spotkań z wiernymi na modlitwie „Anioł Pański”, w przemówieniach do różnych grup społecznych, szczególnie do małżonków, do lekarzy, do ludzi nauki i biznesu, do ugrupowań antyaborcyjnych   W najważniejszym dokumencie poświęconym ludzkiemu życiu, w encyklice Evangelium vitae, znajdujemy bardzo ważne teksty w obronie życia ludzkiego, sformułowane na bazie Bożego Objawienia, nauki Kościoła, także uczciwych nauk antropologicznych i zdrowego rozsądku. Dla przykładu przytoczymy tu niektóre z nich. W punkcie 53. wspomnianej encykliki o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego czytamy: „Życie ludzkie jest święte, ponieważ od samego początku domaga się stwórczego działania Boga”, i pozostaje na zawsze w specjalnym odniesieniu do Stwórcy, jedynego swego celu. Sam Bóg jest Panem życia, od jego początku aż do końca. „Nikt, w żadnej sytuacji, nie może rościć sobie prawa do bezpośredniego zniszczenia niewinnej istoty ludzkiej”.

Gdy czytamy encyklikę, zauważamy, że św. Jan Paweł II nie ograniczył się w tym dokumencie do przedstawienia katolickiej nauki o godności życia ludzkiego, o jego prawnej ochronie od poczęcia do naturalnej śmierci, ale także wobec narastającej w naszych czasach zgody na zabijanie niewinnych istot ludzkich odważył się mocno, tonem Jana Chrzciciela, wołać, ze żaden parlament nie jest władny ograniczać prawa wszystkich istot ludzkich do życia, że prawo to nie wynika również z wyznaniowych założeń takiej czy innej religii, ale zapisane jest w samym naszym człowieczeństwie. Mamy to odwołanie się do zdrowego rozsądku. Kiedyś na jednej z konferencji rekolekcyjnych głoszonych do alumnów ks. prof. Włodzimierz Sedlak, twórca nowej nauki – bioelektroniki – mówiąc o aborcji, jako przyrodnik wskazał, że żaden dziki zwierz nie wydrapuje sobie płodu ze swego łona.

Ojciec Jacek Salij, komentując encyklikę Evangelium vitae, zauważył, że szczególnie mocno wybrzmiał w niej protest przeciwko skorumpowaniu medycyny i prawa, które dały się wciągnąć do współpracy w zabijaniu najsłabszych, mimo że z samej swojej natury powinny ich chronić. Papież napisał: (medycyna) „staje się coraz częściej narzędziem czynów wymierzonych przeciw człowiekowi i tym samym zniekształca swoje oblicze, zaprzecza samej sobie i uwłacza godności tych, którzy ją uprawiają” (EV 4).  Podobnie bardzo ostro i jednoznacznie występuje przeciwko prawu, które zapewnia bezkarność zabijania, zamiast narażonych na zabicie brać w obronę. Oto słowa Papieża: „Prawo przestaje być prawem, kiedy nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszonej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego. [...] W rzeczywistości mamy tu do czynienia jedynie z tragicznym pozorem praworządności, zaś ideał demokratyczny [...] zostaje zdradzony u samych podstaw. Czyż można mówić o godności każdej osoby, kiedy pozwala się na zabijanie tej najsłabszej i najbardziej niewinnej? W imię jakiej sprawiedliwości – pyta dalej Papież – poddaje się osoby najbardziej niesprawiedliwej dyskryminacji, uznając niektóre z nich za godne obrony, a odmawiając tej godności innym? [...] Rewindykacja prawa do przerywania ciąży, dzieciobójstwa i eutanazji oraz prawne jego uznanie jest równoznaczne z przyjęciem wynaturzonej i nikczennej wizji ludzkiej wolności: z uznaniem jej za absolutną władzę nad innymi i przeciw innym” (EV 20).

Wyszczególniając te nieprawidłowości i nieprawości, św. Jan Paweł II  wskazuje na hipokryzję kryjącą się w dzisiejszej cywilizacji, która z dumą wywiesza na swoich sztandarach proklamację o nienaruszalnych prawach człowieka.  Papież stawia pytanie: „Jak pogodzić te wielokrotnie powtarzane deklaracje zasad  z nieustannym mnożeniem się zamachów na życie i z powszechnym ich usprawiedliwianiem? Jak pogodzić te deklaracje z odtrącaniem słabszych, bardziej potrzebujących pomocy, starców i tych, których życie dopiero się poczęło? Te zamachy są jawnym zaprzeczeniem szacunku dla życia i stanowią radykalne zagrożenie dla całej kultury praw człowieka" (EV 18). Papież jeszcze pyta: „jak doszło do tego, że wolnością jest u nas nazywane jej wypaczenie”, „wolność silniejszych, wymierzona przeciw słabszym, skazanym na zagładę?” (EV 19). 

3.  Jak przejść od tego „jak jest” do jak powinno być? – postulaty i  propozycje

Na kanwie powyższych rozważań spróbujmy w trzeciej części sformułować kilka  postulatów, które mogą stanowić lekarstwo na odejście od dzisiejszej cywilizacji śmierci i ułatwić budowanie cywilizacji życia, innymi słowy – spróbujmy odpowiedzieć, jakie podjąć działania, by od przestępstw przeciwko życiu przejść do ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci.

a) Przypominanie Bożego przykazania „nie zabijaj”

Życie ludzkie jest zabezpieczone w Bożym prawie. Wśród dziesięciu przykazań w samym sercu Dekalogu znajduje się przykazanie: „Nie będziesz zabijał” (Wj 20,13; Pwt 5,17). Jan Paweł II napisał, że  Bóg w tym przykazaniu „ogłasza, że jest absolutnym Panem życia człowieka, ukształtowanego na Jego obraz i podobieństwo. Życie ludzkie ma zatem charakter święty i nienaruszalny, w którym odzwierciedla się nienaruszalność samego Stwórcy. Dlatego właśnie sam Bóg będzie surowym sędzią każdego pogwałcenia przykazania »nie zabijaj«, stanowiącego podstawę wszelkiego współżycia społecznego" (EV 53). Argument biblijno-teologiczny za ochroną życia powinien być zawsze przypominany szczególnie ludziom wierzącym. Wszelkie pogwałcenia przez człowieka pochodzącego od Boga prawa do życia uderza w samego człowieka, szczególnie w zabójcę. Wszelkie nieposłuszeństwo człowieka wobec Boga jest ciosem skierowanym przeciwko człowiekowi przekraczającego Boże prawo.

b) Troska o poprawny, integralny wizerunek człowieka – respekt dla prawdy o człowieku i o wartości życia

Wśród teologów zajmujących się  moralnością chrześcijańską jawi się pokusa, by szczególny nacisk kłaść na wymagania miłości, by podkreślać takie pojęcia jak: dobro, słuszność, przykazania, cnota itd. Finalnie rzecz biorąc, jest to kierunek właściwy, ale żeby to się udawało, trzeba przywrócić majestat prawdzie. Jan Paweł II tak często upominał się o prawdę. Jest charakterystyczne, że obydwie encykliki dotyczące problemów moralnych: Veritatis splendor (6 VIII 1993) i Evangelium vitae (25 III 1995), są w gruncie rzeczy encyklikami w dużej mierze poświęconymi prawdzie. Papież jest zdania, że prawda musi wyznaczać kierunek naszego działania w świecie, a zwłaszcza w świecie wartości, o ile działanie to ma w pełni zasługiwać na nazwę ludzkie. Człowiek stara się spełniać dobro, tworzy rzeczy piękne i dąży do świętości i zbawienia, ale we wszystkim tym posługuje się prawdą. Poznanie prawdziwe, a więc wartościowe, musi orientować nasze działanie, a więc ukierunkowywać naszą miłość i wolność. Stąd nie dziwimy się, że Papież, zapytany kiedyś przez Andrzeja Frossarda, które zdanie z Ewangelii uważa za szczególnie ważne, odpowiedział: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32). Frossard wyznaje, że sądził, iż Papież wybierze inne zdanie, np. „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15,12). Papież jednak zwrócił uwagę jakby na priorytet prawdy, bo przecież nie ma autentycznej miłości bez prawdy, nie ma także autentycznej wolności bez prawdy. Prawda jest zawsze u spodu wszystkich moralnych wartości.

Kilkanaście lat temu, na zaproszenie Radia Maryja, przebywał w Polsce ks. prof. Michel Schooyans, emerytowany profesor Katolickiego Uniwersytetu Louvain (Belgia), ongiś członek Papieskiej Akademii Nauk Społecznych i konsultor Papieskiej Rady do spraw Rodziny. W swoim wystąpieniu w Krakowie powiedział, że   pierwszorzędnym zadaniem na dziś dla chrześcijan jako ludzi wierzących jest ponowne odkrycie Prawdy. Z pewnością miał rację, gdyż prawda, mimo upadku systemów totalitarnych, nadal jest odrzucana, poniewierana i fałszowana. Zastępuje się ją dzisiaj ideologią. Kiedyś usiłowano ją zdusić filozofią marksistowską, która – jak się okazało – też była ideologią i utopią. Dziś  prawdę próbuje się niszczyć ideologią gender, zafałszowaną koncepcja człowieka, nawiązującą do Freuda. Ważnym i zarazem trudnym zadaniem, jakie stoi dzisiaj przez Ministerstwem Edukacji, Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jest uwolnienie wychowania od ideologii gender oraz odideologizowanie nauki. Na uniwersytetach i uczelniach wyższych zniknęły katedry marksizmu. Trzeba zapytać, a gdzie podzieli się marksiści. Przecież nie polecieli na księżyc, nie wszyscy wymarli, nie wszyscy przeszli już na emeryturę. Sporo z nich funkcjonuje na uczelniach, zrzucili tylko szaty czerwone i  przybrali  szaty tęczowe.  

       Odkrywanie, głoszenie, obrona, domaganie się prawdy, a także wierność prawdzie jest szczególnym zadaniem uczelni teologicznych. Przypomniał to Jan Paweł II w encyklice Veritatis splendor. Papież wspomniał tam o kryzysie w dziedzinie doktryny moralnej, kryzysie przenoszonym do życia praktycznego ludzi, rodzin i społeczeństw. Trwałe normy moralne, których głównym rzecznikiem jest Kościół, są w sposób zasadniczy kwestionowane. To w ostatnich dziesiątkach lat doszło do teoretycznego uzasadniania ludobójstwa jako elementu koniecznego rozwiązania problemu rasowego lub przejawu walki klas: to w naszych czasach intelektualiści sankcjonowali terroryzm polityczny, tak jak dziś sankcjonują zabijanie dzieci nienarodzonych, powołując się na „święte” prawo wolności człowieka. Trzeba nam zatem bronić prawdy o człowieku, prawdy zawartej w Bożym Objawieniu, ale także prawdy osiąganej na drogach rzetelnego doświadczenia antropologicznego i zdrowego rozsądku.

Od przeszło szesnastu lat jesteśmy w  Unii Europejskiej. Warto i trzeba przypominać  prawdę o Europie, która to prawda niestety jest wyraźnie zniekształcana przez niedouczonych polityków i robiących własne dobre interesy spryciarzy. Trzeba zdawać sobie sprawę, że od 200 lat trwa już proces dechrystianizacji Europy. Europę chce się dziś wyzwolić nie tylko od religii chrześcijańskiej, ale także chce się ją odseparować od dziedzictwa kultury antycznej, w ramach której Europa się narodziła. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że Europa oderwana od swych korzeni antycznych i chrześcijańskich to nie jest nasz dom. Prof. Piotr Jaroszyński, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i tutejszej Toruńskiej Uczelni, wyznaje, iż „Jeżeli nie ma miejsca dla Prawdy, dla Dobra, dla Piękna, dla Świętości, jeżeli człowiek nie jest pojęty jako osoba, a tylko jak obywatel (czyli własność państwa), jeżeli Bóg nie jest osobowym i transcendentnym stworzycielem świata i celem życia człowieka, a tylko treścią prywatnych ludzkich przekonań; jeżeli nie ma miejsca dla suwerennych narodów i dla niepodległego państwa, to taka Europa nie jest domem”. Rozumiemy, dlaczego Jan Paweł II ciągle przypominał politykom, że Europa może stać się wspólnym domem, Europą ojczyzn, jedynie w oparciu o powrót do swych korzeni chrześcijańskich, które stanowiły o jej duchowej tożsamości.

c)  Troska o obiektywną, prawdziwą koncepcję wolności

Niemniej ważna w strukturze antropologicznej człowieka jest wolność. „Gdyby nie ona – pisał kiedyś  Wojciech Chudy – człowiek nie miałby co zrobić z prawdą”.  Prawda wyznacza wektor wolności, wskazując jej, że w tym kierunku powinna się zrealizować jako wolność prawdziwa, na miarę człowieka. Warto tu przywołać pogląd św. Tomasza z Akwinu, który intelekt i wolę osoby ludzkiej, będące niczym innym jak władzami prawdy i wolności, traktował jak awers i rewers tego samego – duchowej istoty człowieka.

       Wydaje się, że w dziedzinie zatroskania o właściwe pojmowanie wolności dwie potrzeby wysuwają się dziś na czoło. Najpierw ważne jest to, aby wolności przyznać właściwe miejsce w bycie ludzkim. Źle jest, gdy wolności się w człowieku nie docenia, gdy się ją pomniejsza, ale także jest niedobrze, gdy się wolność wyolbrzymia, gdy się ją uważa za absolutny atrybut człowieka. Wolność winna być zawsze na usługach dobra, a nie zła.

Druga sprawa – to potrzeba kształtowania wolności. Wolność jako autodeterminacja, jako samostanowienie jest rysem ontycznym osoby wpisanym w jej naturę. Jest to jakby rys wrodzony, statyczny. Natomiast wolność w sensie zdolności do konkretnych wyborów moralnych na miarę godności i powołania człowieka jest dziedziną podlegającą kształtowaniu. Tę przestrzeń wolności kształtujemy przez prawdę i miłość. Im więcej prawdy, tym więcej wolności („Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” – J 8,32). Prawda wyzwala, a nie zniewala, jak mówią liberałowie.  Także miłość wyzwala, poszerza przestrzeń naszej wolności. Im więcej miłości, tym więcej wolności. Miłość polegająca na stawaniu się darem dla Boga i dla bliźniego, miłość posłuszna przykazaniu miłości, jest objawieniem wolności. Wolność objawia się i powiększa w miłości, w posłuszeństwie prawdzie i dobru.

Jest dzisiaj wielka potrzeba demaskowania fałszywej koncepcji wolności, promowanej przez różne odmiany współczesnego liberalizmu i relatywizmu, jako warunku i podstawy demokracji i tolerancji. Jest to koncepcja wolności odciętej od prawdy i od miłości, koncepcja wolności „od”, od zobowiązań, od nakazów i zakazów,  a nie wolności „do”, wolności do wartości.  Tylko wolność zakotwiczona w prawdzie i miłości służy życiu. Święty Jan Paweł II pisze o tym następująco: „Sprawą najwyższej wagi jest ponowne odkrycie nierozerwalnej więzi między życiem a wolnością. Są to dobra nierozdzielne: naruszenie jednego z nich prowadzi do naruszenia także drugiego. Nie ma prawdziwej wolności tam, gdzie nie przyjmuje się i nie miłuje się życia; pełnia życia jest możliwa tylko w wolności. obydwie te rzeczywistości mają też wspólny aspekt, wrodzony i szczególny, który je łączy nierozerwalnie: powołanie do miłości. Ta miłość, pojmowana jako bezinteresowny dar z siebie, stanowi najprawdziwszy sens życia i wolności człowieka” (EV 96).

d) Troska o duchową i religijną kondycję rodziny

Szczególną rolę w trosce o życie ma do spełnienia rodzina. Jan Paweł II nazywa ją „sanktuarium życia”. W Ewangelium vitae napisał: „Jako Kościół domowy rodzina jest powołana do głoszenia, wysławiania i służenia Ewangelii życia. Jest to zadanie przede wszystkim małżonków, którzy są wezwani, aby być przekazicielami życia na podstawie nieustannie odnawianej świadomości sensu rodzicielstwa, pojmowanego jako doniosłe wydarzenie, ukazujące, że życie ludzkie jest darem, który przyjmujemy po to, aby go ponownie ofiarować. Rodząc nowe życie, rodzice przekonują się, że dziecko, »choć jest owocem ich wzajemnego daru miłości, jest zarazem darem dla obojga – darem, który wypływa z daru«” (EV 92). Następnie Papież dodaje, że rodzina spełnia swoją misję głoszenia Ewangelii życia przede wszystkim przez wychowanie dzieci, a w procesie wychowania przez codzienną modlitwę osobistą i rodzinną (zob. EV 92-93).

Mówiąc o rodzinie, warto przypomnieć, że Jan Paweł II studia nad fenomenem rodziny wyniósł do rangi nauki akademickiej. Wypracowana przez niego teologia ciała stała się pogłębioną, całościową i wypróbowaną odpowiedzią na obserwowany obecnie kryzys tożsamości w sferze ludzkiej płciowości i seksualności. 

Papieżowi niektórzy tzw. wielcy tego świata zarzucali, że jest  zapatrzony w przeszłość, że nie rozumie współczesności, że nie potrafi odnaleźć się w czasach demokracji i pluralizmu. Jednakże czas pokazał, że ci światowi mędrcy nie mieli racji. Dziś, 15 lat po jego odejściu do wieczności, dostrzegamy, że Papież nie tylko poprawnie zdiagnozował bolączki trapiące świat zachodni, lecz także potrafił pokazać lekarstwo na jego uzdrowienie.  Papież bolał nad tym, że życie publiczne na Zachodzie od trzech stuleci zostało zdominowane przez walkę z Bogiem, przez próby wyeliminowania Boga i religii z przestrzeni publicznej. Historia XX wieku pokazała, że taka walka nigdzie nie kończyła się dla człowieka dobrze, ale doprowadzała do degradacji człowieka i narodów. Historia ostatnich wieków pokazała, że niszczyciele Boga przyczyniali sie do niszczenia człowieka, chociaż ciągle dumnie twierdzili, że świat bez Boga, który budują, stanie się rajem dla człowieka. Jako wytrawny obserwator procesów dziejowych Papież był zdania, że przyszłość świata rozegra się nie na polach bitewnych, nie w nowych technologiach, ale w łonie rodzin i zależeć będzie od tego, jak ułożymy sobie relacje z najbliższymi. Z pewnością Papież wyraził taki pogląd, znając treść objawień Matki Bożej w Fatimie, ale mówił o tym wiele razy, odwołując się także do przesłanek etyczno-społecznych i do doświadczenia historycznego.

Zakończenie

W  końcowych zdaniach naszego przedłożenia powróćmy do głównej tezy zawartej w temacie tego wykładu, by zaproponować końcową konkluzję. W  brzmieniu tematu jest zawarta teza, że stosunek do życia jest uniwersalną miarą cywilizacji. Teza ta wynika z Bożego objawienia i ma także potwierdzenie w zdrowym rozsądku i doświadczeniu historycznym. Skoro tak jest, to możemy mieć niepokój o przyszłość naszej  europejskiej cywilizacji. Prawie we wszystkich krajach należących do tej cywilizacji  dozwolona jest aborcja, a w niektórych również eutanazja. W latach powojennych zabito w majestacie prawa kilka miliardów niewinnych, bezbronnych ludzi, jeszcze przed narodzeniem. Jest potrzeba, by w zakończeniu przytoczyć przejmujące słowa z cytowanej już homilii św. Jana Pawła II wypowiedziane 4 czerwca 1997 r. w sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Słowa te brzmią: „Naród, który zabija własne dzieci, staje się narodem bez przyszłości. Wierzcie mi, że nie było mi łatwo to powiedzieć z myślą o moim narodzie. Bo ja pragnę dla niego przyszłości, wspaniałej przyszłości. Potrzebna jest przeto powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, by wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia. Dzisiaj świat stał się areną bitwy o życie. Trwa walka między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci. [...] Wiem o tym, że w Polsce czyni się wiele w sprawie obrony życia. Bardzo jestem wdzięczny wszystkim, którzy w to dzieło budowania zaangażowali się w różnorodny sposób. Wyrażam  moją wdzięczności i uznanie tym wszystkim w naszej Ojczyźnie, którzy w poczuciu wielkiej odpowiedzialności przed Bogiem, swoim sumieniem i narodem bronią ludzkiego życia, godności małżeństwa i rodziny”.  

Czcigodni, drodzy słuchacze, stawiamy sobie pytanie, jak odpowiedzieliśmy na ten Apel Papieża, naszego rodaka, w setną rocznicę jego urodzin, jak odpowiedział parlament,  jaką odpowiedź dają partie polityczne, środowiska akademickie, nasi małżonkowie. Jeśli nasza cywilizacja ma przetrwać, to trzeba się obudzić, to trzeba modlitwą, pokutą i nawrócenie  głosić i urzeczywistniać Ewangelię życia.

 

Ks. bp Ignacy Dec

Biskup Świdnicki

NaszDziennik.pl