logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Otoczmy Kościół modlitwą

Wtorek, 12 lutego 2013 (02:05)

Potrzeba ogromnej odwagi, żeby przyjąć wybór na Papieża. Ale potrzeba jeszcze większej odwagi, żeby podjąć taką decyzję, jaką wczoraj podjął Ojciec Święty Benedykt XVI. I myślę, że właśnie w tych dwóch perspektywach należy tę decyzję rozpatrywać. Są to dwie twarze tej samej odpowiedzialności.

W kwietniu 2005 r. ks. kard. Józef Ratzinger przyjął z całą pokorą wybór na Stolicę Piotrową. Świadectwem tego są słowa, które wypowiedział w początkach swego pontyfikatu, stawiając wtedy również głęboką diagnozę sytuacji Kościoła i jego miejsca we współczesnym świecie.

Przez prawie osiem lat pontyfikatu Ojciec Święty nieustannie pogłębiał tę diagnozę. Cały czas dawał nam do zrozumienia, że zadania Kościoła są tak dramatycznie trudne, a jego żywa obecność w świecie tak bardzo potrzebna, że głos i rola Namiestnika Chrystusowego mają znaczenie absolutnie wyjątkowe. Bardzo ważna jest data ogłoszenia decyzji o abdykacji – święto Matki Bożej z Lourdes i Światowy Dzień Chorego. Nie było wcześniej żadnych przecieków, ale nie ulega wątpliwości, że Papież bardzo dyskretnie przygotowywał się do ogłoszenia swojej decyzji, która dojrzewała nie przez wiele dni czy tygodni, ale zapewne przez wiele miesięcy, a być może dłużej. Wybierając dzień Matki Bożej z Lourdes i Światowy Dzień Chorego, daje nam do zrozumienia, jakie okoliczności i względy leżą u podstaw decyzji o abdykacji.

Papież nie ma obowiązku przedstawiania nam zaświadczenia lekarskiego ani zapoznawania nas ze szczegółami lekarskich diagnoz dotyczących jego stanu zdrowia. Być może z czasem dowiemy się więcej i więcej zrozumiemy. Natomiast ważne jest, że Benedykt XVI daje poznać, iż siły go opuszczają. A ponieważ sam z początkiem lat dwutysięcznych był świadkiem postępującej choroby swojego poprzednika Jana Pawła II, toteż myślę, że jego postrzeganie Kościoła i przeżywanie swojego w nim miejsca oraz roli są specyficznie naznaczone pamięcią o tamtych wydarzeniach.

Powinna nas zastanowić odwaga, jaka wiąże się z podjęciem tak trudnej decyzji. Ważne jest też zrozumienie jej najgłębszego sensu i znaczenia. Nie sądzę, żebyśmy już dzisiaj byli w stanie to zrobić. Potrzebujemy znacznie więcej czasu. A ponieważ ta decyzja jest tak bezprecedensowa (we współczesności nie było podobnego przypadku), potrzebna jest również zupełnie bezprecedensowa modlitwa i pełne zaufanie do Ojca Świętego. Powinniśmy na tę decyzję patrzeć nie w kategoriach doraźnej ciekawości i sensacji, ale w perspektywie wiary chrześcijańskiej. Bowiem w Roku Wiary Benedykt XVI pragnie nam przez tę decyzję powiedzieć coś niezwykle ważnego, a mianowicie, że człowiek jest potrzebny Bogu nie tylko wtedy, gdy jest czynny i jest w stanie aktywnie działać, lecz również wtedy, gdy przychodzi mu dać świadectwo poprzez późną starość, cierpienie i niedołęstwo, a także pokorne przyznanie, że łódź Piotrowa może i powinna być skutecznie poprowadzona przez kogoś innego. Kościół przeżywa teraz niezwykle ważny czas, w którym potrzeba nam wszystkim bardzo dużo modlitwy.

Zapewne decyzja Benedykta XVI przez kilka następnych dni, może kilka tygodni, będzie wzbudzała wielką sensację, zwłaszcza w środkach masowego przekazu. Ale rychło wszyscy do niej przywykną i nadejdzie czas sede vacante oraz konklawe i wybór nowego Papieża.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski teolog, biblista, wykładowca na UKSW, not. Bogusław Rąpała

Aktualizacja 5 lipca 2013 (12:27)

Nasz Dziennik