Rozważanie:
Proklamowany dziś fragment Ewangelii stanowi kontynuację opisu rozmnożenia chleba, jaki znajdujemy u św. Jana, a który medytowaliśmy w minioną niedzielę. Warto wspomnieć, że za życia Jezusa istniała tradycja żydowska, według której w czasach mesjańskich powtórzy się cud manny – tym razem za pośrednictwem nowego Mojżesza, który przyjdzie jako Mesjasz i nakarmi ludzi chlebem z nieba. Bez wątpienia Jezus znał ją, a ci, którzy byli świadkami cudownego rozmnożenia chleba, zapewne rozpoznali w nim spełnienie się tejże tradycji. Myśleli „po ludzku”, nie rozumiejąc do końca sensu wydarzenia – chcieli Jezusa obwołać królem, dobrze jest bowiem mieć kogoś, kto zatroszczy się, mówiąc współczesnym językiem, o „socjal”. Nie dostrzegli w Nim Mesjasza.
Z podobnym nieporozumieniem mieliśmy do czynienia przed wiekami, kiedy to Hebrajczycy wędrujący do Ziemi Obiecanej jako pokarm na drogę otrzymali mannę i uznali, że to dar… od Mojżesza. Chrystus koryguje błędne myślenie: to Ojciec dał wam „chleb aniołów”! Ale Boża hojność nie ma granic, odtąd bowiem Ja stanę się pokarmem na życie wieczne. „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”. Padną jeszcze mocniejsze słowa: „Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. […] Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem”.
Czy to rozjaśniło myślenie apostołów? Z pewnością nie. Jeszcze było za wcześnie. Zbyt dużo sprzeczności i starotestamentalnych matryc myślenia się nakładało na słowa Mistrza, by je w pełni przyjąć. Pozostawało tylko zaufanie, że kiedyś nadejdzie zrozumienie.
Papież Benedykt XVI mówił, iż sens wszystkich przypowieści dopełnia się na Golgocie. Tak też się dzieje z zapowiedzią ustanowienia Eucharystii. Tutaj dopełnia się Przymierze Boga z ludźmi – miłość nabiera najpełniejszego kształtu. „Jego [Syna Człowieczego] bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec” – tłumaczy Jezus uczniom. Aby odtąd na zawsze mógł świadczyć o owej niezmierzonej miłości. By nie mógł jej nikt zafałszować, zmienić na nic nieznaczące falsyfikacje.
Każda Msza św. jest potwierdzeniem uczestnictwa w owym Przymierzu. Świadectwem dla świata. Pieczęcią uwiarygodniającą prawdziwość każdego słowa, jakie wypowiada Jezus. Czy potrafimy to wszystko do końca przyjąć i zrozumieć? Ile matryc nakłada się na nasze myślenie – ile zniekształceń, oczekiwań fałszujących wyobrażenia, nasycenia pokarmem, który daje życie co najwyżej tu i teraz – a które nie pozwalają nam zobaczyć Jezusa w Eucharystii. Nie pozwalają być jak On, stać się pokarmem dla braci.
Panie, przymnóż nam wiary!

