logo
logo

Zdjęcie: arch/ Inne

Proces beatyfikacyjny ks. Skargi

Wtorek, 4 czerwca 2013 (02:00)

W Krakowie 12 czerwca rozpocznie się bardzo wyczekiwany proces beatyfikacyjny ks. Piotra Skargi. W ubiegłym roku obchodziliśmy 400. rocznicę śmierci tego wybitnego kaznodziei, wielkiego obrońcy wiary i polskości.

Rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Piotra Skargi związane będzie z pierwszym spotkaniem dwunastu członków dwóch komisji: historycznej oraz cenzorów-teologów.

Oba te gremia będą badać wszystko, co związane jest z życiem, działalnością i nauczaniem wybitnego kaznodziei. Niewątpliwie proces beatyfikacyjny przyczyni się do odkrycia dla nowych pokoleń ks. Skargi.

Jak podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” historyk dr Robert Kościelny, postać tego wybitnego jezuity przypomina nam dwie rzeczy: jak należy kochać Ojczyznę i jaką rolę odgrywa w jej historii wiara katolicka.

Przygotowania do obecnego procesu beatyfikacyjnego trwały bardzo długo. Mówiono także, że nigdy się nie rozpocznie.

– Związane to było z pogłoską, że ks. Skarga został pochowany w stanie śmierci klinicznej i nie wiadomo, jak wyglądały ostatnie chwile jego życia. Kiedy otworzono jego trumnę, ta pogłoska niejako nie została potwierdzona. Ciało ks. Skargi bowiem znajdowało się w naturalnej pozycji i nic nie wskazywało na to, żeby miał przebudzić się w trumnie – wyjaśnia dr Robert Kościelny.

Jak zwraca uwagę historyk, pewnym problemem było również to, że ks. Skarga był bardzo krytyczny wobec elit.

– Występował przeciw szlachcie, magnatom, a nawet duchowieństwu. On pokazywał, że szlachectwo zobowiązuje, że elity nie powinny być jedynie krytyczne wobec ludzi słabszych, mniej znaczących, ale być dla nich przede wszystkim przykładem. Nie wszystkim się to podobało – mówi historyk.

Jak podkreśla dr Robert Kościelny, w czasach, gdy żył ks. Piotr Skarga, nie było jeszcze takiego podziału na sacrum i profanum. To stało się dopiero podczas rewolucji francuskiej.

– Dla ks. Skargi prawo świeckie wyrastało z prawa Bożego. Dla niego mówienie, że to dwie oddzielne sprawy, było niemożliwe. Prawo stanowione nie mogło być sprzeczne z prawem Bożym, a jeśli odnajdywał w tej dziedzinie jakieś odchylenia, od razu upominał i nawoływał do zmiany – opowiada historyk i od razu dodaje, że właśnie w czasach, gdy próbuje się te dwie sprawy oddzielać, nauka Piotra Skargi staje się nam bardzo potrzebna.

– Kiedy sięgamy po jego pisma, może nas trochę przerażać archaiczny język. Kiedy jednak przełamiemy tę barierę, odnajdziemy w jego kazaniach wiele mądrości, słowa, które brzmią bardzo współcześnie – podkreśla dr Kościelny.

Małgorzata Pabis

Nasz Dziennik