logo
logo

Zdjęcie: Arch. Diecezji Drochiczyńskiej/ -

Ginęli, ratując Żydów

Piątek, 19 lipca 2013 (02:00)

Tysiące polskich księży ryzykowało życie, ratując Żydów podczas II wojny światowej, wielu z nich zostało zamordowanych. Potwierdzają to badania prowadzone w ramach nowego projektu naukowego „Księża dla Żydów”.

Dziś tak łatwo przychodzi niektórym przedstawianie polskich księży jako antysemitów albo jako tych, którzy nic nie zrobili dla ratowania Żydów podczas II wojny światowej. A jakie są fakty? Relacje między księżmi i Żydami zawsze wzbudzają wielkie zainteresowanie.

Jednak do tej pory nie powstała monografia naukowa na ten temat. Tę lukę badawczą stara się zapełnić nowy projekt naukowy pt. „Księża dla Żydów” prowadzony we współpracy Drohiczyńskiego Towarzystwa Naukowego, KSM Diecezji Drohiczyńskiej i Podkomisji Episkopatu USA ds. Pomocy Kościołowi Katolickiemu w Europie Środkowej i Wschodniej. Już wstępne wyniki badań są bardzo wymowne.

– Dotychczas zostały zebrane materiały świadczące o tym, że w Polsce ponad 600 księży ryzykowało własne życie, aby ratować życie Żydów. Z tego grona ponad 150 księży zostało zamordowanych. W blisko 30 przypadkach głównym powodem śmierci była pomoc ludności żydowskiej – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” koordynator projektu ks. dr Paweł Rytel-Andrianik z Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie.

Co do pozostałych ponad 120 księży wiadomo, że pomagali osobom wyznania mojżeszowego, ale nie jest ustalony jeszcze do końca motyw ich aresztowania. – Niektórzy zostali zamordowani dlatego, że wspierali AK, inni stali się ofiarą ataku na miejscową inteligencję, a niejednokrotnie było kilka powodów ich męczeńskiej śmierci – zwraca uwagę ks. dr Rytel-Andrianik.

Trzeba mieć też świadomość, że udokumentowane świadectwa postaw nawet kilkuset księży należy traktować jako przykład ogólnej postawy tysięcy duchownych w czasie II wojny światowej.

O relacji między kapłanami i Żydami w Polsce wiele mówi świadectwo historyka Kościoła ks. Tadeusza Tararuja, który wyznał: „Prawie każdy starszy kapłan, z którym rozmawiałem, przypomina sobie, że zarówno on sam, jak i inni kapłani i świeccy spieszyli z pomocą Żydom, znajdującym się na krawędzi zagłady”. Warto wspomnieć niektórych z nich. W dniu 15 lipca br. minęło 70 lat od męczeńskiej śmierci mieszkańców Bielska Podlaskiego zamordowanych przez Niemców. W ich gronie było 17 małych dzieci oraz trzech księży: bł. ks. Antoni Beszta-Borowski, Sługa Boży ks. Ludwik Olszewski oraz ks. Henryk Opiatowski, który pomagał ludności żydowskiej z getta w Brańsku.

Wielką rolę w ratowaniu dzieci żydowskich odegrały również siostry zakonne, które ukrywały je w swoich ochronkach czy przedszkolach.

– Wszyscy doskonale wiedzieli, że za pomoc Żydom grozi kara śmierci, a mimo to pomagali z narażeniem życia. Historycy podają, iż tylko w Polsce w ponad 300 domach zakonnych ukrywane były osoby pochodzenia żydowskiego – wskazuje ks. dr Rytel-Andrianik.

Do tych klasztorów bardzo często przekazywali je właśnie katoliccy księża. Przykładem jest tutaj ks. Adam Sztark SJ, który wyprowadzał dzieci żydowskie z getta w Słonimiu, ukrywał je na swojej plebanii, a następnie przekazywał Siostrom Niepokalankom. Niemcy wykryli tę pomoc, za co został rozstrzelany 19 grudnia 1942 r. wraz z s. Bogumiłą Noiszewską i s. Kazimierą Wołowską.

Jak wynika z badań naukowych „Księża dla Żydów”, takich przykładów jest wiele. Pokazują one, jak krzywdzące i nieodpowiedzialne jest przypinanie łatki „antysemity” duchownym katolickim. Fakty mówią same za siebie.

Sławomir Jagodziński

Aktualizacja 19 lipca 2013 (10:07)

Nasz Dziennik