logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: M.Matuszak/ Nasz Dziennik

Co z polską wsią?

Niedziela, 2 września 2012 (16:02)

Homilia

Tysiące rolników z całego kraju przybyło do sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze na doroczne Dożynki Jasnogórskie, by gorliwą modlitwą dziękować za tegoroczne plony, a jednocześnie pokornie prosić o błogosławieństwo Królowej Polski na nowy siew i trud.

Uroczystej Eucharystii sprawowanej na wałach jasnogórskich przewodniczył ks. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, a homilię wygłosił ks. abp Józef Michalik, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski (KEP). Mszę św. koncelebrowali: ks. bp Edward Białogłowski, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Rolników, ks. bp Wacław Śmigiel, biskup diecezji pelplińskiej, ks. Stanisław Sojka, sekretarz Krajowego Duszpasterstwa Rolników, oraz diecezjalni duszpasterze rolników.

W tym roku starostami Dożynek są Katarzyna i Arkadiusz Kropidłowscy z Nowego Barkoczyna w diecezji pelplińskiej wraz z pięciorgiem dzieci. Na ręce kapłanów celebrujących Eucharystię starostowie złożyli tradycyjne dary: chleb wypieczony z tegorocznych zbiorów oraz sól. Chleb symbolizuje trud i radość ludzkiej pracy, całokształt ludzkiego życia: jego powszedniość, ale także odświętny charakter.

Solidarność ludzkich serc

Tysiące polskich rolników, prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, ministra rolnictwa, poczty sztandarowe, przedstawicieli kółek rolniczych i gospodyń wiejskich oraz wszystkich pozostałych przybyłych na Jasną Górę gości przywitał przedprzeor sanktuarium o. Sebastian Matecki.

- Witam z całego serca przybyłych dziś w tak licznej rzeszy rolników polskich, którzy składają owoce tegorocznej pracy, wdzięczność i radość, ale przynoszą również ze sobą wiele trosk, obaw i trudności, jakie stawia i dyktuje im codzienne życie. Kochani, te wspaniałe, przebogate wieńce dożynkowe utkane wdzięcznymi sercami, modlitwą i spracowanymi dłońmi polskich rolników, duże, pachnące, wypieczone bochny chleba, których zapach dziś pod niebo się wznosi, i płody polskiej ziemi składane dziś na jasnogórskim ołtarzu, to wielkie dziękczynienie Bogu Wszechmogącemu i naszej Matce za nieustanną pomoc i czuwanie nad rolnikami – powiedział o. Matecki.

Rozpoczynając uroczystą Eucharystię, metropolita częstochowski ks. abp Depo zaznaczył, iż nie wolno człowieka, który się modli, odłączyć od jego ziemi, z której zanosi modlitwę.

- W tym naszym dziękczynieniu, w tej modlitwie eucharystycznej zanosimy prośby do Boga, ażeby nigdy nie przeciwstawiano potrzeby chleba z potrzebą Boga i ewangelizacji. Jesteśmy tutaj po to, żeby wraz z Maryją, naszą Matką i Królową, którą otrzymaliśmy jako przedziwną pomoc i obronę, wypraszali solidarność ludzkich sumień i serc odpowiedzialności za sprawy Ojczyzny i Kościoła poprzez trud rolniczego zaangażowania i pracy – powiedział pasterz Kościoła częstochowskiego.

Słaba wieś oznaką słabego Narodu

- Przychodzimy na Jasną Górę zaczerpnąć Bożej mądrości i Bożej pomocy. Przychodzimy wyprostować nasze sumienia, poczuć obecność Chrystusa Boga w naszym życiu i Jego Matki - Maryi. Przychodzimy także, żeby poczuć obecność drugiego człowieka. Człowieka, pracownika, rolnika, który tak jak ja mającego swoje problemy. Przychodzimy zauważyć, że w tej jedności, w tym kontakcie z drugim człowiekiem odkrywamy nowe siły, inspiracje, nowe moce. Często są to inspiracje ludzkie i jest to potrzebne. (…) Przychodzimy poczuć inspirację Tego, który jest pośród nas – zauważył ks. abp Józef Michalik podczas homilii.

Przewodniczący KEP zwrócił uwagę na dramatyczną sytuację polskiej wsi, która – jak zaznaczył – dotyczy całego Narodu Polskiego.

– „Co z polską wsią?”. To pytanie jest bardzo ważne. To nie tylko chodzi o polską wieś, tu chodzi o Polskę. Jeśli będzie słaba jakakolwiek kategoria w Narodzie, to słaby będzie Naród, słaba Ojczyzna. Pytanie „co z polską wsią?", to pytanie „co z Polską?” – podkreślił metropolita przemyski.

Jak dodał, „trzeba mieć odwagę zauważyć i ocenić, a potem wyciągać wnioski”.

- Prawdziwą biedą Kościoła, Narodu i naszej wsi są ludzie duchowo chorzy. Jest niejednokrotnie to zniechęcenie, brak wyciągnięcia dłoni do drugiego człowieka, brak stanięcia w prawdzie, jest ten prywatny interes, ta prywata, że tylko o siebie mi chodzi – powiedział ks. abp Michalik.

Jak zaznaczył, „zdrowy polski rolnik, prawdziwy chrześcijanin na naszej ojczystej ziemi nigdy nie był sam”.

- Miał otwarte drzwi dla gościa, miał otwarte serce na pukającego sąsiada, podawał mu dłoń. Wszelki egoizm i akceptacja tego egoizmu w naszym prywatnym sąsiednim życiu, akceptacja egoizmu w życiu publicznym, akceptacja nadużyć w naszym sąsiedztwie i korupcji na ogólnopolską skalę musi niepokoić, musi budzić sumienia i stawiać pytania „co dalej?” – zaznaczył metropolita przemyski.

Jednocześnie wskazał, że istnieją w Polsce pewne środowiska, które promują antychrześcijańską, antyludzką modę. Chciałyby widzieć naszą Ojczyznę związaną złem, nieodpowiedzialną. Podkreślił, że ludziom tym daleko do wizerunku wolnej Polski.

– Oni chcieliby widzieć naszą Ojczyznę związaną grzechem, złem, nie wolną, nie odpowiedzialną. Oni chcieliby widzieć na swój wzór, a nie na wzór Boga ukształtowaną rodzinę i relacje między ludźmi – podkreślił.

Wyludnienie wsi - wyludnieniem Ojczyzny 

Metropolita dodał, w słowie wypowiedzianym do licznie zebranym uczestników Dożynek Jasnogórskich, że nie trzeba się bać spojrzenia na trudne sytuacje w naszej Ojczyźnie, tylko należy o nich mówić.

Zauważył, że niezwykle istotną rolę odgrywają dobre relacje społeczne i związki, które będą wyrazem woli całej społeczności.

- Z jakim niepokojem patrzę dzisiaj na oderwanie się od polskiej ziemi. Oderwanie się rolnika. Z niepokojem muszę powiedzieć, bo czuję to wewnętrznie, patrzę na to, że dzisiejsze czasy uczą rolnika dystansu do ziemi. Na szczęście nie wszyscy mu się poddają – wyjaśnił polski hierarcha.

Arcybiskup zaznaczył, że ogromnym niepokojem, który wyraźnie jest zauważalny, jest wyludnienie się polskich wsi i Narodu naszego.

- Od lat szeregu wymieramy jako Naród. Jeśli dołączymy do tego emigrację, żadna sytuacja ekonomiczna nie uratuje emerytur czy świadczeń w przyszłości, jeśli zabraknie rąk do pracy. Jeśli zaniknie miłość do tej naszej, polskiej ziemi, do tej naszej Ojczyzny, jeśli zaniknie poczucie godności Polaka, poczucie honoru polegające na umiłowaniu wolności, jakie daje praca na roli, niezależności od różnych powiewów historii i różnych kolorów ideologicznych, które się będą i w historii i w przyszłości przejawiać nad naszą polską ziemią, droga do zachowania perspektyw szczęścia i radości będzie wyjątkowo trudna, a może nawet niemożliwa – zaznaczył przewodniczący KEP.

Dodał, że przyczyną wyludniania się wsi i Ojczyzny jest zanikanie miłości do dzieci i trudu. Nie jest to – podkreślił metropolita - przejaw zdrowego, chrześcijańskiego życia. – Nie jest to przejaw wiary rodzącej owoce – dodał.

Nie potrzeba państwa przywilejów

Ks. abp Michalik zwrócił także uwagę na tragiczną sytuację szkół, w które masowo zamykane są na wsiach, co jak podkreślił, jest lekkomyślnym działaniem. Ocenił, że wielkim błędem w strategii wychowania w Polsce jest ograniczanie nauki lekcji historii.

– Jeśli się nie będzie znać i kochać historii naszego Narodu, to przywiązanie do polskiej ziemi straci fundament – zaznaczył.

Arcybiskup zauważył, iż zamykanie szkół niszczy motywację do pozostawania na danych terenach Polski.

- Zlikwidowanie szkół, poczt, urzędów powoli powoduje wyludnienie wsi i wyludnienie Ojczyzny. To strategia samobójcza, przed którą trzeba się chronić – powiedział metropolita przemyski.

Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski zwrócił uwagę na potrzebę zauważenia i szukania sposobów, by „demokratyczna wizja sprawiedliwości społecznej na wszystkich polach i we wszystkich sektorach naszego życia była jednakowa”.

– Nie możemy i nie chcemy domagać się dodatkowych przywilejów dla wsi, bo nie chcemy państwa przywilejów. Chcemy państwa mocnego zasadami wierności wobec zasad sprawiedliwości, zasad demokracji, szacunku wobec Pana Boga, Bożego prawa. Chcemy obecności Boga i Bożego prawa w życiu naszym indywidualnym, ale także w życiu społecznym, bo bez tego nasza Ojczyzna nie będzie mocna – powiedział pasterz Kościoła przemyskiego.

Łączność z Bogiem każdego dnia

Na zakończenie homilii ks. abp Michalik zwrócił uwagę, że warto przychodzić do polskiej Kany – na Jasną Górę, aby zaczerpnąć nowych sił i oddechu zdrowego wiarą, wymagającego posłuszeństwa Jezusowi.

- Jeśli chcemy stworzyć mocne relacje społeczne, jeśli chcemy tworzyć mocne fundamenty rodziny, jeśli chcemy odrodzenia naszej wsi i naszej Ojczyzny, to musimy pamiętać, że wewnętrzną siłą religii jest związek Boga z życiem codziennym. Związek mojej wiary, sumienia z tym, co robię, co mówię, jak się odnoszę do drugiego człowieka, jak konsekwentnie domagam się sprawiedliwości w moim życiu od siebie i od moich najbliższych, także od tych, których obdarzyłem zaufaniem, wybierając do parlamentu, samorządu, gminy. (…) Prawdziwa religia ma się opierać na tej wierności sumieniu i Panu Bogu – wyjaśnił ks. abp Michalik.

Zaznaczył, iż właśnie ta wierność jest siłą polskiego Narodu.

- Z Grobu Chrystusa, Bracia i Siostry, z Krzyża Pańskiego warto czerpać nadzieję do zmartwychwstania także w tych naszych słabościach, naszych dolegliwościach i naszych nadziejach - zakończył metropolita przemyski.

Tradycyjnie w pierwszą niedzielę września polscy rolnicy przybywają na Jasną Górę, by dziękować za zebrane plony i prosić o kolejne łaski. Dożynki Jasnogórskie są jedną z największych i najbarwniejszych tego typu uroczystości w kraju. Pierwsze Dożynki miały miejsce 5 września 1982 roku.

Izabela Kozłowska

Aktualizacja 5 października 2012 (14:10)

NaszDziennik.pl