logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / -

Miłość, która leczy

Środa, 7 maja 2014 (10:13)

W dniach od 30 kwietnia do 5 maja br. gościł w Polsce nigeryjski chrześcijanin Habila Adamu. Ten wyjątkowy człowiek przybył do naszego kraju na zaproszenie międzynarodowej organizacji Głos Prześladowanych Chrześcijan, aby zaświadczyć o cudzie, jakiego Bóg dokonał w jego życiu. Z Adamu spotkałem się pierwszego dnia jego pobytu w Polsce w warszawskich Łazienkach, gdzie opowiedział mi o wydarzeniach z pamiętnej nocy 28 listopada 2012 roku.

O godzinie jedenastej w nocy zbudziło go uderzenie kolbami karabinów w drzwi. Jacyś mężczyźni krzyczeli, że są żołnierzami. Adamu wiedział, że to niemożliwe. Obudził żonę, syna i wyszedł na zewnątrz. Przed drzwiami stali czterej zamaskowani islamiści z sekty terrorystycznej Boko Haram. Przyszli do jego domu, ponieważ wiadomo było, że jest chrześcijaninem. Powiedzieli, że wykonują dzieło Allaha. Ich celem było nawrócenie go na islam. Nie tylko jego. Oprócz mieszkania Adamu bojownicy wkroczyli tej nocy także do wszystkich gospodarstw domowych w  miejscowości Potiskum w stanie Yobe (północny stan Nigerii, w którym wprowadzono prawo szariatu), gdzie mieszkali chrześcijanie.

Islamiści zmusili całą rodzinę do wyjścia przed dom. Wtedy lider Boko Haram zapytał, czy Adamu przyjmie islam. Ten odmówił. Stwierdził, że nie może, ponieważ jest chrześcijaninem. Wówczas terroryści zapytali: „Habila, czy jesteś gotów na śmierć jako chrześcijanin?”. Odpowiedział: „Tak, jestem gotowy na śmierć jako chrześcijanin”. Terrorysta ponownie zapytał: „Czy jesteś gotowy na śmierć jako chrześcijanin?”. Adamu ponownie odrzekł: „Tak, jestem”.

Lider islamistów przyłożył mu do twarzy karabin AK-47 i wystrzelił. Wszystko działo się na oczach jego żony i 6-letniego synka. Tej nocy w miejscowości Potiskum zginęli wszyscy chrześcijańscy mężczyźni (zamordowano wówczas czternastu wyznawców Chrystusa). Lecz nie Adamu. Habila przeżył. Długo leżał w kałuży krwi. Słyszał rozpaczającą żonę, ale nie mógł zareagować. Nagle synek powiedział do matki: „Mój tata żyje”. Żona wezwała pomoc medyczną. W drodze do szpitala kierowca cały czas pytał: „Żyje jeszcze?”, wówczas Adamu poruszał całym ciałem i samochód jechał dalej w ciemną noc. Habila, jak wspomniałem, został postrzelony o 11.00 w nocy, do szpitala w Potiskum przewieziono go dopiero o 7.00 rano, a potem odtransportowano do Dżos, za każdym razem nie dając mu szans na przeżycie.

Przez kilka dni lekarze, najpierw w Potiskum, potem, gdy został przekazany do szpitala w Dżos, pytali, jak to możliwe, że ciągle żyje? I dziwili się, ale ponieważ wciąż żył, a oni nie potrafili przeprowadzić skomplikowanej operacji, znów go odesłano. Tym razem do Kano, gdzie także nie podjęto się operacji. Zresztą, wtedy było to już zbędne, bo Adamu nagle wyzdrowiał i nie była ona konieczna. Uznano to za ewidentny cud. W dzień, gdy opuszczał szpital, lekarz prowadzący długo się nie odzywał. Wreszcie spojrzał na Adamu ze łzami w oczach i wyszeptał: „Habila, pomodlisz się za mnie?”.

W tym miejscu należy wspomnieć o pewnym bolesnym fakcie. W mieście Kano (północna Nigeria) Adamu długo czekał na operację, ponieważ do szpitala zwożono rannych muzułmanów. Za każdym razem lekarz mówił do żony Adamu, że niestety jej mąż nie może być operowany, bo na pomoc czekają muzułmanie. „Przykro mi, Habila, ale muszę wpierw pomóc moim braciom w wierze”. Zdenerwowana żona została uspokojona przez rannego. „To na chwałę Bożą”, szeptał.

Niewątpliwie Habila przeżył cudem, a to, że właściwie w pełni wyzdrowiał, łącznie ze zrośnięciem się kości, a także uzdrowieniem słuchu, to jego zdaniem zasługa mocy Boga. Powiedział mi, że w czasie całego procesu czuł, jak jest leczony od wewnątrz przez Chrystusa. Jego twarz do dziś nosi znamię tego wydarzenia (co można zobaczyć w materiale filmowym, który umieszczam poniżej). Dzisiaj ten świadek dzieli się przesłaniem o potędze Bożej miłości i przebaczenia, jakie znajdujemy w Jezusie. O swoich przeżyciach opowiadał już w Parlamencie Europejskim i w Kongresie Stanów Zjednoczonych.

Na koniec naszego spotkania zapytałem go: „Habila, czy kochasz muzułmanów?”.

Odpowiedział: „Tak, kocham”.

„Czy spotkałeś kiedykolwiek swoich niedoszłych zabójców?”.

„Nie”.

„A co byś zrobił, gdyby do tego doszło?”.

Wówczas Habila Adamu uśmiechnął się, spojrzał na mnie swoimi czarnymi jak węgiel oczami i powiedział z radością: „Wówczas przytuliłbym ich mocno do serca i powiedziałbym do nich: tak bardzo Was kocham!”.

Spotykając takich bohaterów, nie ma wątpliwości, że chrześcijaństwo to wspaniały fenomen.

Świadectwo Adamu można obejrzeć m.in. w materiale Telewizji Trwam:

http://www.radiomaryja.pl/informacje/przesladowani-za-wiare-2/

oraz na filmie Głosu Prześladowanych Chrześcijan:

http://www.youtube.com/watch?v=uG7qZODPDts

Dr Tomasz M. Korczyński

NaszDziennik.pl