logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Obrońca życia i rodziny

Piątek, 15 marca 2013 (21:04)

Z ks. bp. Kazimierzem Górnym, ordynariuszem diecezji rzeszowskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

 

Po pierwszych gestach, słowach widać, że Papież Franciszek jest bardzo naturalny. Świadczy o tym chociażby homilia podczas Mszy św. dla kardynałów elektorów, która była prostą katechezą, z prostym, jasnym przekazem, że tylko budowanie na trwałym fundamencie – Bogu ma sens. Czy może to być zapowiedź tego, że obecny Papież będzie mówił w nowym stylu, w sposób prosty, zrozumiały dla każdego?

– Możemy dziękować Panu Bogu, Duchowi Świętemu, że tak szybko nastąpił ten wybór, a przede wszystkim, że właśnie taki człowiek pojawił się, aby kierować Kościołem powszechnym. „Gaudium et spes” – radość i nadzieja – te słowa najlepiej oddają, co czuje serce w obliczu takiego wyboru. W słowach wypowiedzianych w pierwszych godzinach urzędowania nowego Papieża możemy odczytać zarówno nauczanie, jak i świadectwo bł. Jana Pawła II, ale też Benedykta XVI. W gestach, choćby podczas pierwszego spotkania z wiernymi tuż po wyborze, widać wielką pokorę tego człowieka, który zanim udzielił swego pierwszego apostolskiego błogosławieństwa Urbi et Orbi, nie wahał się poprosić lud Boży o modlitwę w jego intencji. Z kolei podczas Mszy św. w Kaplicy Sykstyńskiej podkreślił rolę krzyża, bez którego nie można być prawdziwym uczniem Chrystusa. Również w papieskim minimum – w ubiorze, gdzie – jak pamiętamy – była tylko piuska, biała sutanna i pas Ojciec Święty pokazał swą skromność. Widać nie przywiązuje specjalnej uwagi do zbytniego rytualizmu, jaki charakteryzował Papieży w poprzednich wiekach, co różnie odbierali ludzie małej wiary, zatrzymujący się jedynie na zewnętrznych gestach. Tymczasem w prostocie obecnego Papieża jawi się człowieczeństwo i głęboki humanizm.      

 

Ojciec Święty Franciszek już jako prymas Argentyny dał się poznać jako odważny promotor rodziny i bezkompromisowy obrońca trwałości małżeństwa jako sakramentalnego związku kobiety i mężczyzny…

– Wierzę, że nowy Papież podejmie trud i obowiązek obrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, tak jak czynili to jego wielcy poprzednicy. Wystąpi przeciw aborcji, przeciw in vitro, że będzie bronił małżeństwa jako sakramentalnego związku kobiety i mężczyzny, że będzie bronił prawa natury, jak czynił to w swym dotychczasowym bardzo wyrazistym nauczaniu, stylu i świadectwie jako biskup i kardynał w swym rodzinnym kraju. Myślę, że ten Papież to także wielka nadzieja i ogromne wsparcie dla wszystkich osób zaangażowanych w obronę życia – stowarzyszeń i ruchów pro-life. Dlatego patrzę w przyszłość pod przewodnictwem Papieża Franciszka z nadzieją. Możemy być pewni, że takie zagadnienia jak: obrona życia, małżeństwa czy rodziny będą podejmowane podczas tego pontyfikatu w sposób bardzo radykalny. I nic w tym dziwnego, bo to jedyna droga, jedyny kierunek. Bez przestrzegania tych zasad świat nie ma przyszłości.  

 

Można się zatem spodziewać, że wbrew temu, co chcieliby przeciwnicy, Kościół pod przewodnictwem nowego pasterza będzie zmierzał niezmiennie drogą Chrystusową, kierując się wartościami…   

– To jasno wynika z pierwszych słów, gestów i postawy obecnego Ojca Świętego, ale także – jak już wspomniałem – z jego dotychczasowego świadectwa życia i służby Kościołowi. Również imię Franciszek, jakie przybrał Papież – nawiązujące do św. Franciszka z Asyżu, który kochał człowieka i przyrodę – oraz to, jak wielką pozytywną przemianę spowodował w Kościele i ówczesnym świecie, może świadczyć, że będzie to Papież pobożny, zatroskany o sprawy Kościoła, a jednocześnie szanujący człowieka.        

 

Co jest w tym skromnym człowieku, co kazało kardynałom dokonać właśnie takiego wyboru?

– Duch Święty działa w Kościele, swą mądrością wpływa na ludzi, wpłynął także na kardynałów, którzy w nowym Papieżu dostrzegli autentyzm. Patrząc na sylwetkę Papieża Franciszka, dostrzegamy, że nie tylko głosił naukę Chrystusa, ale realizował ją w życiu i praktyce. To jego świadectwo jest szczególne, zwłaszcza wobec nędzy i kontrastów, które występują w Argentynie. Jako biskup, kardynał, prymas tego kraju zawsze był blisko człowieka biednego i upokorzonego. Kierował się tym, co głosi wiara chrześcijańska, co przypomniał nam nasz umiłowany Ojciec Święty bł. Jan Paweł II w encyklice „Redemptor hominis”, że Chrystus przez fakt wcielenia jest z każdym człowiekiem w jakiś przedziwny sposób złączony, z akcentem „nad każdym człowiekiem”. Kard. Bergoglio jako jezuita, zakonnik to dostrzegał i w swoim zachowaniu, prostocie życia, jakie prowadził, realizował.

 

Jakie znaczenie ma to, że Ojciec Święty pochodzi z Ameryki Łacińskiej?

– Myślę, że to dobrze, że Papież pochodzi z Ameryki Południowej, z Argentyny, gdzie katolicyzm jest najliczniejszy, a przy tym świeży i ożywczy. Liczę, że entuzjazm wiary, płynący z tego kontynentu, udzieli się także Europie, która stając się coraz bardziej skostniała i starzejąca, prawdziwie potrzebuje ożywczego powiewu. Ufam, że w tym nowym otwarciu nawoływanie, aby Europa wróciła do swych chrześcijańskich korzeni, zacznie przynosić efekty. Europa, jak chyba nigdy dotąd, potrzebuje nowej ewangelizacji. Pamiętajmy też, że Europa potrzebuje przebudzenia w obliczu zagrożeniach ze strony islamu. I ten Papież daje taką nadzieję.  

 

Świat medialny dużo wcześniej przed konklawe wybrał swojego Papieża. Okazało się jednak, że te typy i oczekiwania mediów zupełnie rozminęły się z rzeczywistością…

– Dzięki Bogu nie sprawdziły się rozmaite prognozy i wróżenie z przysłowiowych fusów. Ale tak to już jest, kiedy nieznajomość doktryny Kościoła towarzyszy dziennikarskiemu światu.  

 

Czy ten wybór to znak, jakiego współczesny Kościół potrzebuje?

– Zdecydowanie tak. Właśnie ta prostota, bezpośredniość Papieża Franciszka i to dostrzeganie świata ubogich przebijają się przez ten wybór. Nie zapominajmy, że ogromne kontrasty są obecne nie tylko na innych kontynentach, ale także coraz częściej w Europie, u nas w Polsce. Nasz kontynent potrzebuje ewangelizacji i pogłębienia duszpasterstwa. Wybór człowieka, który kocha zwłaszcza ludzi ubogich, a Ewangelia jest przecież głoszona ubogim, świadczy o tym, że kardynałowie dostrzegli ten problem. Również wspólnotowość, jako akcent, na który stawia nowy Papież, który już na progu swej posługi Piotrowej zaprosił nas, abyśmy wszyscy zmierzali wspólną drogą, jest ogromnie ważna.

Dziękuję za rozmowę.

Aktualizacja 16 lipca 2013 (20:22)

NaszDziennik.pl