logo

Motocykliści pielgrzymowali na Górę św. Anny

Wtorek, 4 sierpnia 2020 (13:13)
Aktualizacja: 4 sierpnia 2020 (13:30)

Uczestników pielgrzymki było tak wielu, że sporo motocykli trzeba było zaparkować na zewnątrz. Motocykliści dochowali dobrej tradycji i kwestowali na dobry cel – pomoc dzieciom z Aleppo w Syrii. Tradycja pielgrzymowania do św. Anny na motorach ma już blisko 20 lat.

Msza św. dla motocyklistów była sprawowana w grocie lurdzkiej. Na Przeistoczenie – to również tradycja – na chwałę Bożą odezwały się klaksony. Na koniec Liturgii kierowcy odmówili Akt oddania się św. Annie, prosząc o bezpieczeństwo dla siebie i swoich bliskich oraz o życie wieczne dla zmarłych kolegów. Przepraszali też za tych, którzy stali się dla innych zagrożeniem na drodze.

Mszy św. przewodniczył 81-letni ks. bp Gerard Kusz, emerytowany biskup pomocniczy z Gliwic.

– Jeśli Bóg z nami, kto przeciwko nam? – pytał. – Dziękuję za wasze świadectwo wiary, za to, że podnieśliście oczy ku górze, zaufaliście Bogu. To jest skarb w czasach, gdy także wielu katolików ufa już tylko sobie. Człowiek potrzebuje dobrego dotyku Boga i dobrego dotyku człowieka. Wy tu przychodzicie – jak nasi przodkowie – uczyć się wzajemnej społecznej więzi.

Zwyczajowo podczas pielgrzymki motocyklistów przeprowadzono kwestę na dobry cel. Tym razem zbierano na pomoc dla dzieci z Aleppo. Andrzej Złoczowski, inicjator i organizator pielgrzymki, odczytał list pracującej tam opolanki, s. Brygidy Maniurki.

– Po 10 latach wojny jesteśmy doświadczani nowymi przeszkodami nie do pokonania. Chodzi nie tylko o pandemię. Jeszcze większym problemem jest kryzys gospodarczy i niebezpieczeństwo głodu. Ludzie są wyczerpani psychicznie. Wzrasta liczba samobójstw, zwłaszcza młodych ojców, którzy nie potrafią wyżywić rodzin – napisała franciszkanka.

JG, KAI