logo
logo
 

Marek Czachorowski

Prawo a szacunek dla rozumności

Wtorek, 29 stycznia 2013 (02:02)

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu ważyły się losy rozumu Polaków. Wprawdzie wszystkie ludzkie czyny i ich wytwory – a zatem także stanowienie każdego prawa w państwie – są albo rozumne, albo nierozumne, to jednak pewne prawa są bezpośrednio związane z funkcjonowaniem naszego rozumu. On zaś stanowi o specyfice człowieka jako istoty rozumnej. Funkcjonowanie rozumu polega na zdolności odczytania obiektywnej prawdy o rzeczywistości. Takiej mocy zwierzęta nie posiadają, jak pokazują fakty. Władza, stanowiąc prawo, powinna dbać o człowieczeństwo, czyli wpierw o rozumność obywateli. Zaproponowane projekty ustaw tworzących instytucję „związku partnerskiego” (w tym także homoseksualnego) gwałcą naszą rozumność. To mieli na myśli filozofowie, którzy począwszy od Sokratesa, poprzez Platona, Arystotelesa, św. Augustyna, św. Tomasza z Akwinu określali homoseksualizm jako „nienaturalny” czy też „wbrew naturze”. Przez „naturę” rozumieli „istotę” czegoś, a w przypadku człowieka – istotę człowieka. Ponieważ o owej istocie decyduje posiadanie rozumu, to czyny „wbrew naturze” miałyby gwałcić właśnie rozumność człowieka.

Nie wszyscy to rozumieją. Akurat żądają za pośrednictwem „Gazety Wyborczej” i innych mediów zamknięcia Radia Maryja z racji jakoby szerzonej tam „ksenofobii”, a czego miałaby dowodzić moja felietonowa wypowiedź, iż praktyki homoseksualne są „bydlęce”, czyli – rozumieć należy – poniżejludzkie. Zacytowałem w ten sposób – czego nie zauważył donosiciel na Radio Maryja – wypowiedź św. Tomasza z Akwinu z „Sumy teologicznej” (STh II-II q. 154 a. 11) na temat homoseksualizmu. Wtóruje Tomaszowi zresztą Sokrates (co wiemy z przekazu Ksenofonta), który jeszcze dosadniej określił homoseksualną aktywność, porównując ją do zachowania się wieprza, czyli niewątpliwie istoty nierozumnej. Wygląda zatem na to, że szykuje się stosy nie tylko dla „ksenofobów” z Radia Maryja, ale także zapłonie na nich klasyka literatury filozoficznej.

Wprawdzie nikt nie narzeka na funkcjonowanie własnego rozumu – z tego powodu Kartezjusz określił go jako najsprawiedliwiej rozdany Boży dar – to jednak chętnie nieraz zapomina się, że trzeba dbać o jego rozwój i dobre funkcjonowanie. Jeżeli w sferze seksualnej ludzie widzą tylko zabawkę otrzymaną w wieku dorastania, to w sposób oczywisty zapominają, że dzięki tej sferze każdy człowiek zaczyna istnieć jako istota rozumna i wolna. Ludzki rozum powinien zatem odczytać ten sens sfery seksualnej i postulować uzgodnienie z nim własnego działania. Dopiero wtedy człowiek respektuje swoją rozumność. Zawiniony brak odczytania tego „prokreacyjnego” sensu własnej i cudzej płciowości stanowi bezpośrednie uderzenie we własną i cudzą rozumność. Podjęta w poprzednim tygodniu w Sejmie próba zafundowania obywatelom instytucji związku homoseksualnego tym samym stara się zafałszowywać ich rozeznanie sfery seksualnej jako także „źródła życia”, a zatem uderza w naszą rozumność. Już w tej chwili pod wpływem codziennej medialnej propagandy niektórzy mają problemy z identyfikacją homoseksualizmu i jego przyczyn, który to problem jeszcze by się pogłębił, gdyby istniała u nas instytucja „związku partnerskiego”. Prawo stanowione jest bowiem bardzo ważnym źródłem informacji na temat dobra i zła moralnego lub też źródłem dezinformacji. Przed tą dezinformacją ocaliła nas tym razem większość sejmowa, głosując przeciwko „związkom partnerskim”, czyli przed próbą sprowadzenia nas na poniżejludzki poziom. Wpierw jednak jest to przysługa wobec mających homoseksualny problem. Chodzi właśnie o ich w pełni ludzkie – jako istot rozumnych – traktowanie.

Marek Czachorowski

Nasz Dziennik