logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Jaka Konstytucja dla Polski

Czwartek, 18 maja 2017 (20:55)

Konieczny jest prymat etyki nad literą prawa.

Dyskusja o naprawie polskiej Konstytucji koncentruje się dzisiaj głównie wokół pomysłów co do kompetencji poszczególnych władz. Z jednej strony chodzi o prerogatywy prezydenta w sprawach polityki zagranicznej i obronnej – nakładające się na uprawnienia, które posiada rząd. Z drugiej strony bardzo dużo nieporozumień wzbudza sposób funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Dotyczy to do pewnego stopnia kwestii powoływania nowych sędziów Trybunału. Jeszcze ważniejszy jednak jest sposób funkcjonowania tej instytucji. Trybunał Konstytucyjny funkcjonował nie tyle jako organ stwierdzający zgodność ustaw z Konstytucją, co stał się instytucją dającą wykładnię stanowionego prawa. Do tego warto dodać, że cała władza sądownicza była pomyślana w czasie uchwalania Konstytucji w 1997 roku jako ostateczny gwarant utrzymania starego, pookrągłostołowego systemu władzy.

Dzisiaj, gdy ten porządek chwieje się w posadach, pojawił się też pomysł zmiany Ustawy Zasadniczej. Opisanie kompetencji poszczególnych władz powinno być bardziej precyzyjne i adekwatne do rzeczywistości. Nie sposób zrozumieć np., dlaczego prezydent wybierany w wyborach powszechnych ma tak małe możliwości działania. Tych pytań rodzi się bardzo wiele.

Żadne prawo jednak nie będzie w Polsce dobrze funkcjonować, gdy będziemy mieli jego fałszywe rozumienie. Potrzebne jest podejście klasyczne, gdzie mamy do czynienia z prymatem etyki nad literą prawa. Prawo stanowione ma zapewniać sprawiedliwość. Nie można prawa sprowadzać do swoistej gry na paragrafach, która ostatecznie prowadzi do kompletnej destrukcji życia państwowego.

Problem jest daleko poważniejszy niż naprawa konkretnych ustaw, niż naprawa samej Konstytucji. Wszystko rozstrzyga się na poziomie naukowym, gdzie dokonują się w tej materii ostateczne rozstrzygnięcia. Dominacja relatywistycznego pozytywizmu niszczy w społeczeństwie zaufanie do państwa i do prawa. Wszak prawo, które nie zapewnia sprawiedliwości, jest całkowicie bezcelowe.

Obiektywne kryteria prawdy

Konstytucja jako Ustawa Zasadnicza odnosić się musi się do jakiegoś porządku dobra, do prawa niepisanego. Wszystko zależy zatem od koncepcji człowieka, jaka stoi za danym systemem prawnym. Odniesienie do Boga Stwórcy w Konstytucji ma nie tyle, jak by chcieli niektórzy, znaczenie kosmetyczne. Nie chodzi też wyłącznie o oddanie sprawiedliwości chrześcijaństwu jako religii, która odegrała fundamentalną rolę w naszej historii. Chodzi o zrozumienie, skąd bierze się niezbywalna godność osoby ludzkiej. Wynika ona z aktu stwórczego osobowego Boga. Ma to ogromne znaczenie szczególnie dzisiaj, gdy człowieka sprowadza się albo do kategorii zwierzęcia, albo czyni się z niego bóstwo, zdolne bez odniesienia kreować „własną” moralność. Brak poszanowania natury ludzkiej widoczny jest w prawodawstwie tak w przypadku kwestii ochrony życia ludzkiego, jak i w sprawie małżeństwa.

To w porządku konstytucyjnym rozstrzyga się również kwestie związane z suwerennością państwową i narodową. Dotyczy to nie tylko spraw ściśle politycznych, ale i gospodarczych. To nie przypadek, że w obowiązującej dziś Konstytucji za polską walutę uznaje się polski złoty, co ma fundamentalne znaczenie dla toczących się sporów w sprawie przyjęcia euro.

Bardzo niepokojące jest, że środowiska liberalne chciałyby w zapisach konstytucyjnych polską suwerenność raczej osłabić niż wzmocnić. Wynika to z ich ślepego zapatrzenia na Unię Europejską, która dzisiaj bardzo chętnie ingeruje w wewnętrzne sprawy naszego państwa. Takie myślenie stoi w sprzeczności tak z tradycją Konstytucji 3 maja, jak i Konstytucji marcowej z 1921 roku, których celem była ochrona polskiej suwerenności państwowej, podniesionej do rangi dobra najwyższego.

Odrzucić pozytywizm prawny

Czy polskie społeczeństwo, a w szczególności polska elita polityczna jest gotowa na debatę o tak fundamentalnych kwestiach? Wszak nie mówimy tutaj o niuansowych sporach kodeksowych, ale o sprawach najbardziej fundamentalnych. Widzieliśmy niejednokrotnie, że zapatrzona na Zachód polska opozycja intelektualnie nie jest w stanie przejść na poziom dyskusji obiektywnej. Dominujący jest pozytywizm prawny, który zakłada, że nie ma stałych (naturalnych) praw człowieka, że są one wynikiem pewnej konwencji, zmieniającej się w kontekście ewolucji uwarunkowań społecznych. Konstytucja zatem miałaby tutaj być czymś w rodzaju takiej konwencji, umówienia się, co uznajemy za prawo człowieka, a co nie. Prymitywizm tego typu podejścia jest tak daleko posunięty, że dyskusja wydaje się wręcz niemożliwa.

Warto zatem przy okazji debaty konstytucyjnej jeszcze raz mocno wypowiedzieć: istnieją prawa naturalne (niepisane) człowieka, niezależnie od tego, jak stanowi o tym prawo stanowione. Wynika ono z godności osoby ludzkiej, a ta ma swoje źródło w akcie stwórczym Boga. Kwestii tych wbrew pozorom nie rozstrzyga się na poziomie religijnym, ale filozoficznym. Świat Zachodu, tak mocno uwikłany w relatywizm, daleko odszedł od klasycznego rozumienia prawa. Niewątpliwie Polska jako jedyna ma szansę pokazania, gdzie są źródła prawa i naszej cywilizacji.

Ochrona życia fundament odrodzenia Narodu

Warto raz jeszcze powtórzyć: dyskusja na gruncie relatywizmu (gdzie każdy prezentuje swoją, nawet najbardziej absurdalną opcję światopoglądową) na gruncie konstytucyjnym nie ma sensu. Sensowne jest debatowanie w kontekście prawdziwościowym i ujęcie w nowej Konstytucji praw wynikających z porządku natury.

Kilka lat temu próba zapisania w prawodawstwie pełnej, bezwarunkowej ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci legła w gruzach, Czy teraz może to się udać? Wielkie zadanie stoi przed środowiskami katolickimi, które miast tonąć w niezrozumiałym „dialogizmie”, powinny zacząć prezentować racjonalnie klasyczną (prawdziwościową) wizję świata i człowieka, skodyfikowaną również na poziomie konstytucyjnym.

Propozycja prezydenta Andrzeja Dudy co do referendum konstytucyjnego pojawiła się w czasie obchodów rocznicy Konstytucji 3 maja. Ksiądz abp Józef Teodorowicz w okresie międzywojennym w ten sposób pisał o tym dziedzictwie: „Akt Konstytucji trzeciego maja był wielki we wszystkim, ale zadziwił szczególnie przez to, że twórcy Konstytucji, sami nieraz zarażeni duchem wolterianizmu i sceptycyzmu, który wiał w ówczesnej Europie, jednak umieli się unieść nad samych siebie i położyli jako podwalinę odrodzenia narodu łączność Kościoła i religii z narodem i państwem; i odzwierciedlili oni w tym testamencie ustawodawczym ginącej Polski te wszystkie pierwiastki chrześcijańskiej kultury, z których Polska przed wiekami się zrodziła”.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Prof. Mieczysław Ryba

Aktualizacja 19 maja 2017 (09:05)

Nasz Dziennik