logo
logo

Nowa podstawa programowa nie gwarantuje należytego wychowania do postawy patriotycznej Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Reforma nie zadowala

Niedziela, 1 października 2017 (11:03)

Z nauczycielem historii z Pomorza rozmawia Karolina Goździewska

 

Dzieci lubią dziś historię?

– Moje lekcje bardzo. Zawsze są miłe i serdeczne na lekcjach. W ich oczach uchodzę za historyka pasjonata.

Długo uczy Pan historii?

– Ponad 20 lat.

Jak z perspektywy ponad 20 lat nauczania historii ocenia Pan nowe podręczniki do klasy IV i VII szkoły podstawowej?

– Moim zdaniem, znajduje się w nich nadmiar treści. Dzieciom w klasie czwartej trzeba dużo powiedzieć, dużo pokazać. Nie da się zrobić tematu jednej lekcji np. o czasie, tak jak chciałby tego autor książki. Trzeba na to poświęcić kilka lekcji – co najmniej dwa lub trzy zajęcia. Nie podoba mi się, że nie uczymy się o historii m.in. naszych regionów, danego miasta czy patrona ulicy, na której mieszka uczeń. Tego zabrakło w nowym programie nauczania historii. Jedynym plusem zmian jest to, że program, który musieliśmy zrobić przez 3 lata w gimnazjum, będziemy mogli zrobić przez 4 lata w szkole podstawowej. Dla mnie z perspektywy nauczania historii to nie jest dobrze przeprowadzona reforma.

Zmieniły się treści programu. Jak ocenia Pan te zmiany i kształt podręczników?

– Uważam, że treści są źle dobrane. W czwartej klasie będziemy przykładowo mówić o Bolesławie Chrobrym i jego podbojach, a później wrócimy do tego znów w klasie piątej. Zbyt dużo jest treści i mało chronologii, a sporo zamieszania. Na jedną lekcję historii w czwartej klasie składa się często 5-7 stron w podręczniku, zbyt dużo – tak być nie powinno. Nie prowadzę lekcji zgodnie z tempem narzuconym przez podręcznik. Tematowi źródeł historycznych poświęciłem dwie lekcje. Swoim uczniom tłumaczę też, kim był patron szkoły czy ulicy, na której mieszkają. Tego w programie nie ma, a to wzbudza w uczniach zainteresowanie historią najbliższego otoczenia, a co za tym idzie – także historią Polski i świata. Niejednokrotnie zabierałem i będę dalej zabierał uczniów w miejsca pamięci narodowej, np. plac Solidarności, budynek Poczty Polskiej w Gdańsku.

A jeśli chodzi o podręczniki do siódmej klasy, jak Pan je ocenia?

– Również jest za dużo treści, co tym samym narzuca zbyt szybkie tempo przekazywania wiedzy na temat XIX wieku. Jest bardzo dużo faktów. Na przykład „Wiosna Ludów 1848-49” powinna – w moim odczuciu – być ukazana na przykładzie jednego państwa, a nie wielu krajów i wątków.

A czy rola chrześcijaństwa jest dostatecznie ukazana?

– W podręczniku do czwartej klasy treści poświęcone chrześcijaństwu są marginalne. Jest wątek o odsieczy Wiednia i pomocy Maryi. A w klasie siódmej praktycznie w ogóle nie ma o tym mowy. Mam nadzieję, że rola chrześcijaństwa zostanie przedstawiona w podręczniku do klasy szóstej, ten jednak dopiero powstaje. O chrześcijaństwie ze względu na jego znaczenie powinniśmy mówić od początku nauczania historii.

Podręczniki i sam program historii nadal nie jest wolny od liberalizmu?

– Liberalizm jest bardzo przemycany, pod różnymi postaciami w wersji „róbta, co chceta”. Na przykład w klasie siódmej wspomniane są treści zaczerpnięte z oświeceniowej filozofii francuskiej głoszące nurt ateistyczny.

Katolicyzm nie jest tak eksponowany?

– W podręcznikach do historii do szkoły podstawowej, wydanych już pod okiem obecnej władzy, nie bardzo. Tymczasem oczekiwałbym, że uczniowie będą poznawali historię i wartości patriotyczne naszych przodków oparte na wierze chrześcijańskiej, a nie na neoliberalizmach.

Uczniowie czwartej i siódmej klasy szkoły podstawowej dowiedzą się z podręczników o Kresach?

– PiS obecnie bardzo hołubi Ukraiń-ców, a także Litwinów, i to jest widoczne w przedstawianiu historii Kresów. Mówi się jedynie, że te ziemie kiedyś do Polski należały, a dziś już nie należą. Natomiast zbyt mały nacisk położono na polskie dokonania kulturalne, naukowe i patriotyczne odnośnie do kwestii kresowej okresu rozbiorowego i międzywojennego. Eksponujmy wkład polski we Lwowie, w Wilnie czy Grodnie. Nieszczęściem jest bowiem wyłączne gloryfikowanie innych, a zapominanie o dokonaniach własnego narodu, gdyż każdy naród pracuje przede wszystkim dla siebie.

W podręczniku do klasy siódmej Nowej Ery w kontekście Kresów okresu II Rzeczypospolitej mówi się o mniejszościach narodowych i istniejących kresowych konfliktach. Podkreśla się rolę mniejszości, mówi się np. o getcie ławkowym, a jeśli chodzi o dokonania Polaków i ich pozytywną rolę odegraną na Kresach, zwłaszcza w okresie międzywojennym, to można znaleźć jedynie jakieś zdawkowe informacje. Bardzo zaniedbana w podstawie programowej i podręczniku jest też nasza historia dotycząca XVII wieku. Dlatego na swoich lekcjach rozszerzam wiedzę przekazywaną uczniom na ten temat. Ukazuję wielkość Rzeczypospolitej, mądrość polskich hetmanów i heroizm polskich żołnierzy. W tym czasie Polska była przedmurzem chrześcijaństwa, a o tym zapominamy i chcemy się koncentrować tylko na tym, co dziś.

Co radziłby Pan nauczycielom historii, którzy zaczynają swoją pracę w szkole?

– Chciałbym im uświadomić, że nauczyciel jest od tego, by wszystko dokładnie powiedzieć i przedstawić. A podręcznik to tylko dodatek. Dziś cały czas jest w tej branży za dużo różnych wydawnictw i grup interesów, i to nie tylko propolskich. Dlatego staram się niezależnie od treści w podręcznikach przedstawić historię Polski w prawdziwym świetle, bo taki system wartości, oparty na prawdzie, wartościach chrześcijańskich i w przepięknej formule „Bóg, Honor, Ojczyzna” wyniosłem z domu rodzinnego.

Cały czas się dokształcam, nieustannie szukam wiedzy historycznej w różnych źródłach. Można np. znaleźć grupkę osób podobnie myślących i prowadzić działania patriotyczno-historyczne. Jeśli zaś chodzi o nauczanie historii, to ważne jest też nastawienie rodziców dzieci, których uczymy. Wielu, z którymi mam do czynienia, jest przesiąkniętych nurtem liberalizmu i źle pojmowanej demokracji. Dużo łatwiej rozmawiać na argumenty z uczniem niż z jego rodzicem, który bywa impregnowany narracją historyczną o zabarwieniu liberalnym i antypatriotycznym.

Jakie dodatkowe zajęcia historyczne – poza lekcjami – prowadzi Pan w szkole?

– Prowadzę wykłady patriotyczne. W ubiegłym roku podczas ośmiu bloków historycznych przedstawiłem historię Polski w pieśni patriotycznej, miałem także wykład o historii Narodowych Sił Zbrojnych i ruchu narodowego, temat zupełnie przemilczany i pomijany w czasach PRL, a niewygodny dla sporej grupy współczesnych elit politycznych, zwłaszcza tych gloryfikujących „poprawność polityczną” i tzw. nowoczesny patriotyzm. Wcześniej przybliżałem też działalność polskiego podziemia antykomunistycznego, zwłaszcza V Brygady Wileńskiej. Na lekcjach wychowawczych należy pokazywać dzieciom i młodzieży filmy historyczne, a przez to rozbudzać u nich prawdziwy patriotyzm. Wszystko to można robić, tylko trzeba chcieć i poświęcić swój cenny czas.

Dziękuję za rozmowę.


Imię i nazwisko rozmówcy pozostają do wiadomości redakcji.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Karolina Goździewska

Aktualizacja 1 października 2017 (12:27)

Nasz Dziennik