logo
logo

Rembrandt Zdjęcie: / -

Pamiętaj, abyś dzień święty święcił...

Sobota, 21 października 2017 (02:51)

Aktualna dyskusja nad niedzielą wolną od handlu w Rzeczypospolitej Polskiej z jednej strony rodzi nadzieję, ponieważ Związek Zawodowy NSZZ „Solidarność” proponuje Państwu Polskiemu każdą niedzielą jako wolną od handlu i koniecznej pracy, a z drugiej strony ogromnie niepokoi, że niektórzy Polacy, a pośród nich niektórzy są praktykującymi katolikami, przedkładają racje czysto ekonomiczno-finansowe, które przed laty przedłożył ludzkości Karol Marks i Fryderyk Engels, kładąc podwaliny pod rozprzestrzenianie się ich materialistycznej ideologii z takimi „królestwami” jako „produkcja i konsumpcja” czy „handel”, których celem było m.in. zdetronizować i pogardzić bez reszty Bogiem Objawionym w Jezusie Chrystusie i Boskim Prawem, np. w kwestii konieczności świętowania Dnia Pańskiego, zarezerwowanego przez samego Boga Stwórcę tylko dla NIEGO, co słusznie niepokoi każdego prawego człowieka w Polsce – nie tylko wierzących Polaków-katolików i jest niestety bardzo złym świadectwem o naszym „polskim katolicyzmie” choćby względem zachodnich i jakże dalece zsekularyzowanych religijnie państw Europy. Dlaczego?

Otóż Słowo Boga, które każdy rozumny człowiek poznaje w świetle swojego naturalnego rozumu: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”, jest jednocześnie trzecim przykazaniem Dekalogu i w nim właśnie dotykamy jednej za najwspanialszych tajemnic wiecznie Świętego Boga, wspaniałych tajemnic naszego życia i naszej wiary oraz odczuwamy sercem wymiar zadań na drodze uświęcenia dnia świętego i całej naszej bytowości osobowej i każdej, którą tworzymy wysiłkiem umysłów i gorliwych serc. Dlaczego zatem mamy uświęcić i dzień święty, czyli Boga, i wszystko, kim jesteśmy, co działamy i co posiadamy? Świętowanie dnia świętego – niedzieli lub innych uroczystości roku kościelnego – jest napotkaniem wiecznie świętego Rozumu Boskiego, będącego Prawdą odwieczną, Prawdą bez początku i bez końca, Prawdą wszystkich prawd, Prawdą, w której po raz pierwszy pojawiło się nasze imię oraz imię każdej bytowości przepięknego daru stworzenia Pana życia. Jakże nie wyjść nam, ludziom, naszemu rozumowi, naprzeciw takiemu Rozumowi całkowicie świętemu i całkowicie otwartemu na nas, jeżeli chcemy postąpić dalej na naszej drodze myślenia, na naszej drodze poszukiwania i zgłębiania prawdy. Rozum światły w każdej epoce dziejów troszczył się o to i dbał przede wszystkim o odnalezienie swojego Stwórcy Boga i o uświęcenie siebie światłem i mocą Prawdy świętej. Czyż nie warto nam dzisiaj wybrać się w każdym dniu świętym, więcej, każdego dnia w pielgrzymkę ku bezkresnej głębi świętości Prawdy Boga? Tylko w tej Prawdzie wszystkich prawd nasz rozumny duch potrafi odnaleźć najbardziej niezwykłe światła poznania i tylko przy tej jedynej Prawdzie, bez cienia nieprawdy, a tym bardziej bez żadnej skazy fałszu i kłamstwa nasz rozum potrafi sobie także najgłębiej odpocząć. Niedziela jest więc niezwykłą przygodą intelektualną, prześcigającą swoją treścią wszelkie spotkania w prawdzie na uniwersytecie, w firmie gospodarczej, w polityce czy w prawdzie sztuki, będące przecież namiastkami prawdy i drogowskazami wskazującymi na ich odwieczne Źródło. Wyzwanie obecnego czasu w tym względzie dotyczy niekiedy zasadniczej, a czasami częściowej relatywizacji prawdy. Takie systemy filozoficzne jak: idealizm absolutny Hegla; materializm Marksa, Engelsa, Lenina; pozytywizm Comte’a i neopozytywizm Kelsena; egzystencjalizm Heideggera i Sartre’a; neomarksizm Horkheimera i Adorno, hermeneutyka Gadamera; postmodernizm – to tylko niektóre przykłady takiej relatywizacji jednej z najcenniejszych wartości, którą jest Prawda wieczna i prawda o człowieku i o świecie. Świętowanie dnia świętego – niedzieli to spotkanie naszej miłości z Miłością wszystkich miłości, z Miłością miłującą nas nie przelotnie i z cieniem niedoskonałości egoistycznej, lecz z Miłością świętą. Czyjeż ludzkie serce, które ma zdrowe poczucie wolności i zdrowe, uporządkowane pragnienie bycia darem dla drugich, nie chciałoby kiedyś namacalnie napotkać takiej jedynie wiecznej i jedynie świętej Miłości Pana niebiańskiego? Tak, takiego spotkania możemy doświadczyć realnie w dniu świętym i kontemplując ją jako wolne istoty, uczyć się miłować prawdziwie, tzn. świadomie postawić na miłość, całą pełnią naszej wolności, by nic w niej nie pozostawało ugorem egoizmu, lecz wprost przeciwnie, by stawało się w pełni ogrodem Miłości nieśmiertelnej, pełnej poświęcenia – aż do śmierci, oraz by nasza wolność nigdy nie zboczyła z kierunku wyznaczonego przez wiecznie wolną Miłość – z kierunku Dobra wiecznego, które w dniu świętym zauważamy w każdym dobrym bycie tego stworzenia. Wszystko bowiem, co stworzyła ta Miłość, jest według Księgi Rodzaju „bardzo dobre”. Bez przeżycia głębi niedzieli spłycieje nasza ludzka miłość i przeobrazi się w egoistyczny wyzysk, w grę, z istoty swej zmienną, przemijalną, nudną poza chwilowym przeżyciem radości-złudzenia. Uczta niedzielnej Miłości Bożej uczy nas, że Boska Miłość nie jest przypadkiem, lecz wiecznie istnieje oraz że nasze zaistnienie nie jest przypadkiem, lecz Jej wolnym i świętym darem, który stale na nowo uczymy się przyjmować i chyba jesteśmy ciągle w drodze godnego przyjmowania tegoż daru, ponieważ Ona, czyli Boska Miłość, nas stale wyprzedza w darowaniu siebie – Ona jest zawsze pierwszą. To jest wielkość wiecznej Miłości – stale wyprzedzającej miłość człowieka rodzącą się w czasie, stąd też, jeśli chcemy naszą wolność wyprzedzić dobrem miłości, potrzebujemy wiecznego tlenu Miłości i Dobroci Boga Stwórcy i zarazem Miłości Boga Zbawcy.

Postmodernizm nie zna miłości

W nowożytności po ogłoszeniu prawdy jako względnej w gruncie rzeczy uniemożliwiono rozwój prawdziwej miłości, która bez Prawdy nie może przecież istnieć. Tutaj na czoło wysuwa się teoria ewolucji Karola Darwina z prawem selekcji, czyli koniecznej śmierci człowieka, oraz psychoanaliza Zygmunta Freuda ukazująca człowieka nie jako istotę wolną i zdolną do miłości, lecz jako człowieka kierującego się wyłącznie „popędem seksualnym” i „popędem śmierci”, czyli rodzącego się, by wyzyskiwać drugiego, czyniąc go rzeczą do używania oraz rodzącego się po to, by bez śladu przemijać. Socjalizm, nazizm, nowa lewica i cały postmodernizm nie znają miłości. Dlatego tyle tragedii przeżyła ludzkość w wieku XX, dlatego czas dwóch wojen światowych przypada na ten okres w historii dziejów człowieka na ziemi.

ktualna dyskusja nad niedzielą wolną od handlu w Rzeczypospolitej Polskiej z jednej strony rodzi nadzieję, ponieważ Związek Zawodowy NSZZ „Solidarność” proponuje Państwu Polskiemu każdą niedzielą jako wolną od handlu i koniecznej pracy, a z drugiej strony ogromnie niepokoi, że niektórzy Polacy, a pośród nich niektórzy są praktykującymi katolikami, przedkładają racje czysto ekonomiczno-finansowe, które przed laty przedłożył ludzkości Karol Marks i Fryderyk Engels, kładąc podwaliny pod rozprzestrzenianie się ich materialistycznej ideologii z takimi „królestwami” jako „produkcja i konsumpcja” czy „handel”, których celem było m.in. zdetronizować i pogardzić bez reszty Bogiem Objawionym w Jezusie Chrystusie i Boskim Prawem, np. w kwestii konieczności świętowania Dnia Pańskiego, zarezerwowanego przez samego Boga Stwórcę tylko dla NIEGO, co słusznie niepokoi każdego prawego człowieka w Polsce – nie tylko wierzących Polaków-katolików i jest niestety bardzo złym świadectwem o naszym „polskim katolicyzmie” choćby względem zachodnich i jakże dalece zsekularyzowanych religijnie państw Europy. Dlaczego?

Otóż Słowo Boga, które każdy rozumny człowiek poznaje w świetle swojego naturalnego rozumu: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”, jest jednocześnie trzecim przykazaniem Dekalogu i w nim właśnie dotykamy jednej za najwspanialszych tajemnic wiecznie Świętego Boga, wspaniałych tajemnic naszego życia i naszej wiary oraz odczuwamy sercem wymiar zadań na drodze uświęcenia dnia świętego i całej naszej bytowości osobowej i każdej, którą tworzymy wysiłkiem umysłów i gorliwych serc. Dlaczego zatem mamy uświęcić i dzień święty, czyli Boga, i wszystko, kim jesteśmy, co działamy i co posiadamy? Świętowanie dnia świętego – niedzieli lub innych uroczystości roku kościelnego – jest napotkaniem wiecznie świętego Rozumu Boskiego, będącego Prawdą odwieczną, Prawdą bez początku i bez końca, Prawdą wszystkich prawd, Prawdą, w której po raz pierwszy pojawiło się nasze imię oraz imię każdej bytowości przepięknego daru stworzenia Pana życia. Jakże nie wyjść nam, ludziom, naszemu rozumowi, naprzeciw takiemu Rozumowi całkowicie świętemu i całkowicie otwartemu na nas, jeżeli chcemy postąpić dalej na naszej drodze myślenia, na naszej drodze poszukiwania i zgłębiania prawdy. Rozum światły w każdej epoce dziejów troszczył się o to i dbał przede wszystkim o odnalezienie swojego Stwórcy Boga i o uświęcenie siebie światłem i mocą Prawdy świętej. Czyż nie warto nam dzisiaj wybrać się w każdym dniu świętym, więcej, każdego dnia w pielgrzymkę ku bezkresnej głębi świętości Prawdy Boga? Tylko w tej Prawdzie wszystkich prawd nasz rozumny duch potrafi odnaleźć najbardziej niezwykłe światła poznania i tylko przy tej jedynej Prawdzie, bez cienia nieprawdy, a tym bardziej bez żadnej skazy fałszu i kłamstwa nasz rozum potrafi sobie także najgłębiej odpocząć. Niedziela jest więc niezwykłą przygodą intelektualną, prześcigającą swoją treścią wszelkie spotkania w prawdzie na uniwersytecie, w firmie gospodarczej, w polityce czy w prawdzie sztuki, będące przecież namiastkami prawdy i drogowskazami wskazującymi na ich odwieczne Źródło. Wyzwanie obecnego czasu w tym względzie dotyczy niekiedy zasadniczej, a czasami częściowej relatywizacji prawdy. Takie systemy filozoficzne jak: idealizm absolutny Hegla; materializm Marksa, Engelsa, Lenina; pozytywizm Comte’a i neopozytywizm Kelsena; egzystencjalizm Heideggera i Sartre’a; neomarksizm Horkheimera i Adorno, hermeneutyka Gadamera; postmodernizm – to tylko niektóre przykłady takiej relatywizacji jednej z najcenniejszych wartości, którą jest Prawda wieczna i prawda o człowieku i o świecie. Świętowanie dnia świętego – niedzieli to spotkanie naszej miłości z Miłością wszystkich miłości, z Miłością miłującą nas nie przelotnie i z cieniem niedoskonałości egoistycznej, lecz z Miłością świętą. Czyjeż ludzkie serce, które ma zdrowe poczucie wolności i zdrowe, uporządkowane pragnienie bycia darem dla drugich, nie chciałoby kiedyś namacalnie napotkać takiej jedynie wiecznej i jedynie świętej Miłości Pana niebiańskiego? Tak, takiego spotkania możemy doświadczyć realnie w dniu świętym i kontemplując ją jako wolne istoty, uczyć się miłować prawdziwie, tzn. świadomie postawić na miłość, całą pełnią naszej wolności, by nic w niej nie pozostawało ugorem egoizmu, lecz wprost przeciwnie, by stawało się w pełni ogrodem Miłości nieśmiertelnej, pełnej poświęcenia – aż do śmierci, oraz by nasza wolność nigdy nie zboczyła z kierunku wyznaczonego przez wiecznie wolną Miłość – z kierunku Dobra wiecznego, które w dniu świętym zauważamy w każdym dobrym bycie tego stworzenia. Wszystko bowiem, co stworzyła ta Miłość, jest według Księgi Rodzaju „bardzo dobre”. Bez przeżycia głębi niedzieli spłycieje nasza ludzka miłość i przeobrazi się w egoistyczny wyzysk, w grę, z istoty swej zmienną, przemijalną, nudną poza chwilowym przeżyciem radości-złudzenia. Uczta niedzielnej Miłości Bożej uczy nas, że Boska Miłość nie jest przypadkiem, lecz wiecznie istnieje oraz że nasze zaistnienie nie jest przypadkiem, lecz Jej wolnym i świętym darem, który stale na nowo uczymy się przyjmować i chyba jesteśmy ciągle w drodze godnego przyjmowania tegoż daru, ponieważ Ona, czyli Boska Miłość, nas stale wyprzedza w darowaniu siebie – Ona jest zawsze pierwszą. To jest wielkość wiecznej Miłości – stale wyprzedzającej miłość człowieka rodzącą się w czasie, stąd też, jeśli chcemy naszą wolność wyprzedzić dobrem miłości, potrzebujemy wiecznego tlenu Miłości i Dobroci Boga Stwórcy i zarazem Miłości Boga Zbawcy.

Postmodernizm nie zna miłości

W nowożytności po ogłoszeniu prawdy jako względnej w gruncie rzeczy uniemożliwiono rozwój prawdziwej miłości, która bez Prawdy nie może przecież istnieć. Tutaj na czoło wysuwa się teoria ewolucji Karola Darwina z prawem selekcji, czyli koniecznej śmierci człowieka, oraz psychoanaliza Zygmunta Freuda ukazująca człowieka nie jako istotę wolną i zdolną do miłości, lecz jako człowieka kierującego się wyłącznie „popędem seksualnym” i „popędem śmierci”, czyli rodzącego się, by wyzyskiwać drugiego, czyniąc go rzeczą do używania oraz rodzącego się po to, by bez śladu przemijać. Socjalizm, nazizm, nowa lewica i cały postmodernizm nie znają miłości. Dlatego tyle tragedii przeżyła ludzkość w wieku XX, dlatego czas dwóch wojen światowych przypada na ten okres w historii dziejów człowieka na ziemi.

Ks. prof.Tadeusz Guz

Nasz Dziennik