logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Z bandytów i zdrajców – bohaterowie

Środa, 13 grudnia 2017 (22:44)

Wielomiesięczny spór o nazwy ulic w Warszawie (ale nie tylko) pokazuje, jaki jest nadal zakres niewiedzy historycznej w Polsce. 

W dalszym ciągu mamy do czynienia z liczną grupą zwolenników nazwy „Armii Ludowej”, którzy argumentują, że „oni przecież też walczyli z Niemcami”. Ale gdzie i jak walczyli? Dawna wiedza pochodzi z propagandowych opracowań komunistycznych. Po 1989 r. powstało sporo wartościowych publikacji i zbiorów dokumentów, które nie mogą być ignorowane podczas dyskusji o tej organizacji.

Sami o sobie w raportach

Pierwsza była Gwardia Ludowa (GL), organizowana od maja 1942 r. jako zbrojna przybudówka tzw. Polskiej Partii Robotniczej (PPR). W jej skład weszły istniejące wcześniej, niewielkie komunistyczne zbrojne organizacje konspiracyjne. Podstawowym trzonem kadr byli przedwojenni członkowie KPP, ponadto członkowie kolejnych tzw. Grup Inicjatywnych (przysyłanych z Moskwy) oraz uczestnicy wojny domowej w Hiszpanii, przerzucani sowieckimi kanałami wywiadowczymi głównie z obozów internowania we Francji na tereny okupowanej Polski. Wielu z nich już wcześniej związanych było z NKWD i sowieckim wywiadem wojskowym. Ponadto w skład GL włączano sowieckich zbiegów z obozów jenieckich i ukrywających się Żydów.

Celem GL-AL było natychmiastowe wywołanie powstania powszechnego i radykalizacja społeczeństwa w celu uzyskania większych wpływów przez podziemie komunistyczne. Jej akcje nie przynosiły większych szkód okupantowi, były natomiast dotkliwe dla cywilnej ludności, która reagowała radykalnie: „część chłopów niektórych wsi tej okolicy [Chotcza], uzbrojona w siekiery, widły itp. chwytała ukrywających się członków PPR i GL i oddawała ich w ręce żandarmerii zwoleńskiej”. Podobnie było w całym kraju: „pacyfikacje zmuszają chłopów do brania siekier i razem z policją uderzać na [nasze] oddziały partyzanckie”.

Od złodzieja do gieroja

Do GL od początku włączano drobne grupy bandyckie i złodziejskie, które były ogromną plagą na prowincji. Było to zgodne z tezą Lenina, że lumpenproletariat jest elementem „socjalnie bliskim”. Nadawano im szlachetne nazwy: im. „Jana Kilińskiego”, „Juliusza Słowackiego”, „Tadeusza Kościuszki”, „hetmana Stanisława Żółkiewskiego”.

Brak szkolenia wojskowego i uzbrojenia powodował, że grupy partyzanckie GL nie przedstawiały żadnej wartości bojowej. Według ich własnych raportów: „z każdej obławy […] oddział idzie w rozsypkę. Okres powtórnych formowań trwa przeciętnie 10 do 14 dni”. […]. D-two operatywne słabe, nie mogące sprostać zadaniom, idące raczej po linii anarchistyczno-chłopskiego bandziorstwa niż walki narodowo-wyzwoleńczej„.

Gwardziści nawet broni nie chcieli posiadać, co było wprost absurdalne: ”Do jakiejś roboty trudno nam się było zabrać. Przerzucaliśmy się z miejsca na miejsce bez żadnej akcji. W jednej wsi towarzysze dawali nam karabiny, ale myśmy ich nie wzięli, bo były trudne do ukrycia„.

Raporty własne potwierdzają, że prowadzili na ogół działalność bandycką. Oto typowa zdobycz: ”1-en zegarek damski złoty. 1-den zegarek damski zwykły. 2-wie obrączki złote. 1-den pierścionek z łoczkiem złoty, 2-wa kolczyki złote oraz pieniędzy w sumie 4000 złotych„. Natomiast już podczas okupacji, a na szerszą skalę w historiografii powojennej przypisywali sobie nawet głośne akcje AK i NSZ, nie mając własnych.

Zwalczanie polskich niepodległościowców

Oddziały GL-AL prowadziły bezwzględną walkę z podziemiem niepodległościowym, wykorzystując zaskoczenie i organizując zasadzki: ”oddział przeprowadził 5 walk z oddziałami endecji i sikorszczyzny„; w majątku Ciecierzyn (Częstochowskie) ”wymordowali całą rodzinę owego właściciela (5 zabitych, 6-ta ciężko ranna dogorywa w szpitalu) i ciała ułożyli w kształcie gwiazdy„; ”Batalion Nr 4 rozgromił całą swołocz w liczbie 28 ludzi reakcji, 3 zostało zlikwidowanych, w tym jeden sołtys„.

Z licznych zachowanych dokumentów komunistycznych wynika, że lansowano teorię ”dwóch wrogów„: Niemców i ”sił reakcji„, przez które rozumiano głównie AK i NSZ: ”nasze oddziały lawirują między dwoma wrogami jednakowo groźnymi: między żandarmerią niemiecką i AK„.

Komuniści indoktrynowali swych podwładnych, że mają dwóch prawdziwych, równorzędnych wrogów, nawet w Powstaniu Warszawskim: ”faszystę niemieckiego i polskiego„, w związku z tym zalecano, że ”w gorączce walk pierwszych godzin można będzie bezkarnie ’trzepnąć’ ten czy inny oddział reakcyjny włażący nam w parafię„. Celem strategicznym było zaś ”sterroryzowanie reakcji„ i opanowanie Warszawy (bez wikłania się w walki z Niemcami!), a po realizacji tego planu – ”aresztowanie przywódców wrogich organizacji„.

Dokumenty własne – rozkazy, odezwy i ulotki podziemia komunistycznego cechuje plugawy język i wściekła nienawiść wobec podziemia niepodległościowego. Ich propaganda skierowana była przeciwko Polskiemu Państwu Podziemnemu, deprecjonowała jego osiągnięcia, zakres działania i wpływy, wyolbrzymiała natomiast działalność własną. Wobec organizacji niepodległościowych stosowała niezwykle pejoratywne określenia: ”zbiry z AK„, ”sikorszczackie gnojki„, ”zaprzaństwo polskie„, ”najemnicy Gestapo„, ”gady reakcyjne„, ”reakcyjni łajdacy„, ”łobuzy„, ”ścierwo„, ”bandy reakcyjne„.

Nie była to tylko sfera propagandy. Przeprowadzano ataki na niektóre oddziały AK (w Denkówku 14 IV 1944 r. zamordowano 4 żołnierzy AK; pod Owczarnią 4 V 1944 r. zabito 18 żołnierzy AK; pod Stefanówką 2 VII 1944 r. zginęło – wg dokumentów AL – 47 żołnierzy AK, wg dokumentów AK – 14 żołnierzy).

Oddziały AL dokonały licznych zbrodni na Żydach (po wojnie skazani za to zostali m.in. dowódcy poszczególnych oddziałów i brygad partyzanckich: Grzegorz Korczyński vel Stefan Kilanowicz ps. ”Grzegorz„, Bolesław Kowalski vel Bolesław Kazimierak ps. ”Cień„, Tadeusz Szymański ps. ”Lis„, Edward Gronczewski ps. ”Przepiórka„, Andrzej Flis ps. ”Maksym„ i Tadeusz Maj ps. ”Łokietek„). Mimo to te zbrodnie przypisywano w historiografii komunistycznej oddziałom AK i NSZ.

AL dokonała licznych likwidacji członków podziemia niepodległościowego (AK, NSZ i BCh), brała ”zakładników„ spośród sfer ziemiańskich (głównie dla wymuszenia okupu finansowego), niekiedy mordując ich w bestialski sposób; przeprowadziła wiele akcji czysto rabunkowych, werbowała siatki agenturalne dla potrzeb NKWD.

Z szeregów GL-AL wywodzili się późniejsi władcy i prominenci Polski Ludowej: Marian Spychalski został marszałkiem ludowego WP; Franciszek Jóźwiak był komendantem głównym MO, Ignacy Robb-Narbutt został komendantem głównym Straży Ochrony Kolei; Jan Ptasiński, Grzegorz Korczyński i Mieczysław Moczar byli wiceministrami bezpieczeństwa publicznego; inni porobili kariery partyjne oraz państwowe w strukturach Urzędów Bezpieczeństwa, sądownictwa, prokuratury i dyplomacji Polski Ludowej, a nawet w… nauce.

Stworzyli na swój temat olbrzymią propagandę i gloryfikowali swe fikcyjne czyny w literaturze i filmie, wiedząc, jak silne oddziaływanie mają te dziedziny sztuki. Proceder ten uprawiali bezkarnie przez prawie pół wieku, nikt bowiem nie miał prawa tego weryfikować.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu ”Naszego Dziennika„ w sklepie elektronicznym

Leszek Żebrowski

Nasz Dziennik