logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Catherine Scott/CC.2.0/ Wikipedia

Kłamstwa gender

Sobota, 26 października 2013 (02:22)

Tak zwana kwestia gender stanowi dziś w Europie jedno z najpoważniejszych i wywierających decydujący wpływ na rodzinę wyzwań – z uwagi na skutki społeczne i kulturowe z nią powiązane.

Po legalizacji układów homoseksualnych, wprowadzeniu przestępstwa homofobii i wszelkich inicjatyw legislacyjnych w celu zniesienia domniemanej dyskryminacji w społeczeństwie pojawia się ideologia gender. Aby zrozumieć znaczenie tych propozycji legislacyjnych i skutki ich odrzucenia, należy zapoznać się z odległymi korzeniami kulturowymi i politycznymi gender.

Przeciwko naturze

Korzenie kulturowe mogą z jednej strony sięgać rewolucji seksualnej rozwijającej się w USA od lat 50. ubiegłego stulecia wraz z opublikowaniem tzw. Raportów Kinseya (od nazwiska publikacji doktora Alfreda Kinseya). Ta rewolucja społeczna zbiegła się z filozoficznym i krytyczno-literackim ruchem strukturalizmu rozwijającym się przede wszystkim we Francji w latach 60. i 70. XX wieku. Do jego najważniejszych przedstawicieli należeli: lingwista Roman Jakobson, antropolog Claude Lévi-Strauss, psychoanalityk Jacques Lacan, filozof i historyk Michel Foucault, filozof marksistowski Louis Althusser oraz krytyk literacki Roland Barthes.

Strukturalizm znajdujący swój wyraz w rewolucji 1968 r. stoi u źródeł myśli jednej z najważniejszych protagonistek ruchu gender – amerykańskiej filozof Judith Butler, autorki publikacji „Uwikłani w płeć. Feminizm i polityka tożsamości” z roku 1990, która w niedługim czasie stała się prawdziwym i właściwym manifestem tej ideologii. Punktem wyjścia analizy Butler jest odrzucenie jakiegokolwiek elementu stabilności w tożsamości ludzkiej osoby.

Klasyczne definicje męskości i kobiecości zostają zanegowane jako przypadkowe i mało znaczące konstrukcje społeczne, a tradycyjna płeć biologiczna zostaje zastąpiona nową płcią społeczną i psychologiczną. W takim ujęciu nie mówi się już o tożsamości seksualnej, ale o orientacji seksualnej przyjmującej różne kierunki rozwoju: heretoseksualny, homoseksualny, transseksualny itd. w zależności od kontekstu społeczno-kulturowego, w którym dana jednostka będzie wzrastała i się rozwijała.

Destrukcja rodziny

Jeśli zaś chodzi o korzenie polityczne teorii płci, można ich upatrywać w dwóch konferencjach ONZ: w Kairze (1994) i w Pekinie (1995), stanowiących pierwszy krok skrywanej strategii ukierunkowanej na uwypuklenie europejskiej normy politycznej – tzw. perspektywy płci. Taki zamysł dobrze ilustruje Amerykanka Dale O’Leary w swoim eseju z roku 1997 pt. „Mężczyźni czy kobiety, wojna płci”, w którym podkreśla, że „to, co się stało, jest ważne, ponieważ wojna kulturowa jest walką idei, a ONZ ma prestiż i środki ekonomiczne pozwalające jej promować tę sprawę wśród wszystkich, poczynając od liderów świata, aż do dzieci szkolnych, przenikając przez mass media”.

Ponadto O’Leary zwraca też uwagę, jak „Platforma Działań wywodząca się z Konferencji Pekińskiej na temat kobiet zachęciła rządy do krzewienia sprawy płci w każdym programie politycznym i w każdej instytucji publicznej czy prywatnej”.

W takim ujęciu, dochodząc do naszych czasów, 26 września 2013 r. w Nowym Jorku, w głównej siedzibie ONZ, odbyło się po raz pierwszy od założenia Organizacji spotkanie ministerialne w sprawie obrony i promocji praw LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transseksualnych), w którym wzięli udział: wysoki komisarz Narodów Zjednoczonych ds. praw człowieka Navanethem Pillay i dyrektorzy Human Rights Watch, Międzynarodowej Komisji Praw Człowieka Gejów i Lesbijek, amerykański sekretarz stanu John Kerry, ministrowie spraw zagranicznych Argentyny, Brazylii, Chorwacji, Holandii i Norwegii, a także francuski minister współpracy i wysocy urzędnicy Unii Europejskiej, Japonii i Nowej Zelandii.

W środowisku międzynarodowym ważne jest także przypomnienie tzw. Zasad Yogyakarty (Yogyakarta Principles) przyjętych na międzynarodowym kongresie, jaki odbył się na Uniwersytecie Gadjah Mada w Dżakarcie (Indonezja) w dniach 6-9 listopada 2006 r., stanowiących szereg rewolucyjnych wytycznych w sprawie stosowania prawa międzynarodowego w zakresie tzw. orientacji seksualnej i tożsamości płci.

Projekt Zasad Yogyakarta został zaprezentowany podczas obrad Rady ONZ ds. Praw Człowieka 26 marca 2007 r., a 29 lipca 2009 r. Rada Europy uwzględniła go w dokumencie „Prawa człowieka a tożsamość płciowa”. Ten projekt proponuje całkowitą zmianę społeczeństwa (nie zwykłe rozszerzenie praw, jak się kłamliwie mówi) poprzez zniszczenie tradycyjnej rodziny i pojęć osób: mężczyzny i kobiety.

Deprawacja w szkole

Pod naciskiem tych inicjatyw politycznych idee gender przekroczyły Atlantyk i zaczęły krążyć przede wszystkich w „nowocześniejszych” krajach Europy Północnej. Zwłaszcza w ostatnim czasie zjawisko gender rozwinęło się w oszałamiającym tempie, podbijając coraz szersze obszary w ustawodawstwach krajów europejskich w większości o tradycji konserwatywnej.

Zwykle to zjawisko idzie w parze z uchwalaniem praw korzystnych dla homoseksualistów. Między ruchem gender a ruchem homoseksualnym zawiązał się de facto mocny ideologiczny sojusz strategiczny dążący do stworzenia nowej antropologii społecznej uwolnionej od prawa naturalnego.

Francja François Hollande’a jest dzisiaj tym europejskim krajem, który bardziej niż inne stoi w centrum prawdziwej rewolucji kulturowej napędzanej przez ministra edukacji Vincenta Peillona. W związku z tym rozpoczęciu roku szkolnego we Francji towarzyszyło umieszczenie na frontonie 55 tys. placówek edukacyjnych Karty świeckości, dwóch stron podzielonych na 15 punktów i 2 rozdziały: „Republika jest laicka” oraz „Szkoła jest laicka”. W wizji Peillona i Hollande’a szkoła nie powinna być zwykłym miejscem nauki, ale głównym substytutem rodziny przekazującym pseudowartości „Republiki”.

Od roku szkolnego 2014/2015 r. francuskie ministerstwo edukacji zamierza wprowadzić kursy „moralności laickiej”, które będą się odbywały w szkołach wszystkich szczebli, od przedszkola do liceum. „Moralność laicka” obejmuje „walkę z homofobią”. Wszystkie szkoły otrzymały okólnik ministerialny z jasnym i mocnym wezwaniem do wychowywynia swoich uczniów w równości płci i do zwalczania homofobii w klasie. Główny związek zawodowy nauczycieli poparł przyjęcie we wszystkich salach szkolnych tekstu z tytułem wyrażającym cały program: „Tata nosi spódnicę”.

Michel Teychenné, polityk deklarujący się jako homoseksualista, stwierdził, że „homofobia stała się przestępstwem, a szkoła Republiki powinna uczyć żyć razem, zwalczając dyskryminację przeciwko wszystkim LGBT”. W takim ujęciu ministerstwo edukacji zaleciło przyjęcie we wszystkich szkołach „zestawu uświadamiania” na temat homoseksualizmu w postacji materiałów popularnonaukowych dla studentów i kadry uczącej.

Przebudzenie

Zaskakująca zmiana kierunku następuje jednak w Norwegii, kraju znajdującym się w ostatnich latach w czołówce polityki płci. Najnowszy film dokumentalny norweskiego reżysera Haralda Eia „The Gender Equality Paradox” („Paradoks genderowej równości”) zdemaskował oszustwa i kłamstwa kryjące się za postawami ideologicznymi teoretyków gender. Z pracy reżysera wynika paradoks.

Pomimo że ten kraj skandynawski zajmuje pierwsze miejsce w klasyfikacji „The Global Gender Gap Report”, corocznym raporcie oceniającym kraje pod względem równości płci, polityka płci nie funkcjonuje. Przez lata rząd próbował odwrócić role, przyjmując na przykład męskich pielęgniarzy i kobiety inżynierów, z fatalnymi skutkami. Nie można obciążyć odpowiedzialnością za tę sytuację domniemanych form dyskryminacji, jako że prawa równości dotyczące gender obowiązują w Norwegii bardziej niż w innych krajach. Problem w tym, że nie można pogwałcić ludzkiej natury.

Film analizujący w sposób uczciwy i bez ideologicznych przesądów, a na bazie rzeczywistych danych wpływ społeczny polityki równości płci skłonił norwerski rząd do obcięcia subwencji (w roku 2012 przez 7,5 mln euro) zarezerwonych dla LGBT zaangażowanych w tę politykę.

Także we Francji ruch „Manif pour Tous”, który rozwinął się stopniowo ubiegłej jesieni w sposób spontaniczny jako wyraz sprzeciwu wobec rewolucyjnych ustaw Hollande’a, przyczynił się do przebudzenia milionów sumień i podjęcia w innych krajach podobnych inicjatyw w obronie naturalnej rodziny. Dlatego tak ważne i decydujące jest przeprowadzanie wszędzie i na wszystkich szczeblach kampanii informacyjnych przedstawiających w sposób prawidłowy i szczery zakłamanie i poważne zagrożenia dla rodziny i całego społeczeństwa ze strony ideologii gender. Pochód tej ideologii nie jest nieodwracalny.

Prof. Roberto de Mattei, Uniwersytet Europejski w Rzymie, Tłum. WL

Nasz Dziennik