logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Ikona ruchu gender lży Polskę

Środa, 5 marca 2014 (21:04)

Niegdyś dziennikarstwo polegało, w swej zasadniczej i podstawowej idei, na poszukiwaniu prawdy, a przynajmniej dążeniu do niej, rozmówca zaś niekoniecznie był faworyzowany przez przeprowadzającego wywiad.

Nie obowiązuje to wszędzie. Są redakcje, które odmalowują czarno-białe barwy, chociaż świat jest kolorowy. Ustawiają rzeczywistość wedle swojego zacięcia ideologicznego. Ten zły, tamten dobry, tego faworyzujemy, tego niszczymy. Kalka musi być zgodna z linią propagandową.

Do kin wszedł niedawno film pt. „Sierpień w hrabstwie Osage”, w którym główną rolę odgrywa aktorka z Hollywood Meryl Streep. Chciałbym przypomnieć zatem wywiad „Gazety Wyborczej” z odtwórczynią głównej roli w tym filmie Meryl Streep. Polska dziennikarka posłana z redakcji na Czerskiej udała się w podróż za ocean, organizując sobie wejściówkę na salony i zadała kilka „błyskotliwych” pytań swojej bohaterce.

I czego się dowiadujemy z tego głębokiego wywiadu? Polacy są zacofani, mężczyźni trzymają władzę, system patriarchalny utrzymują za wszelką cenę swą wysoką pozycję kosztem kobiet (wiadomo!), politycy, oczywiście mężczyźni, reprezentują myślenie talibów (porównywanie Polaków do morderców, terrorystów islamskich jest wręcz wyznaniem słów miłości i tolerancji), a kto nie przyjmuje nowinek z Ameryki, to ciemniak i reprezentant grajdołu.

„Gazeta Wyborcza” w obrażaniu Polaków korzysta z usług obcych

Nie po raz pierwszy „Wyborcza” kpi i szydzi z polskości i Polaków, donosi na Polskę obcym i kompromituje nas na zewnątrz. Chcę wskazać na oburzający trend, jakiemu ulega zakompleksione i antypolskie środowisko, które z taką zawziętością utwierdza przybyszów z innych państw, że jesteśmy małym i nikczemnym narodem. Tym razem korzysta z usług środowiska hollywoodzkiego, znanego z szerzenia antypolskich resentymentów na świecie. Co redakcja z Czerskiej uzyskała dzięki temu paktowi? Otóż: promowanie ideologii gender w naszej Ojczyźnie, tym razem ustami wspomnianej aktorki Meryl Streep.

Kontrrewolucja

Stawka jest wysoka. Na froncie walki z Kościołem, biskupami, kapłanami, liderami, systemem wartości, polskimi rodzinami wrogowie chrześcijaństwa odnoszą same porażki. Polacy przejęli się losem swoich podopiecznych, swoich rodzin, zaczęli się organizować ponad podziałami, niezależnie od wyznawanej religii, i pokazali czerwoną kartkę ekstremistom. Wytworzył się potężny ruch kontestujący zakusy inżynierów nowego człowieka. Myślę, że jest to zresztą dopiero początek budzenia się sumień, na co wskazał chociażby apel dyrektora Radia Maryja, o. dr. Tadeusza Rydzyka. Poza tym kolejne ikony feminizmu polskiego, jak pani Bratkowska, pani Nowicka, poseł Grodzka, a także prof. Środa nie pomogły. Nawet ściągnięta z Wilna aktywistka feministyczna Barbara Limanowska swoimi wypowiedziami skompromitowała neokomunistyczne środowisko.

Manipulacja i antypolska propaganda w miejsce niezależnego dziennikarstwa

Musiano się chyba dość długo zastanawiać, jaki cios zadać społecznemu ruchowi antygenderowemu. I wymyślono. Najgorzej, jak tylko było można. Wynika to z tego, że na Czerskiej funkcjonuje się w innej galaktyce niż większość społeczeństwa. Propagowanie idei przez propagandzistów opiera się na dość stereotypowym myśleniu i fikcyjnym wyobrażeniu polskiego społeczeństwa. Działa się sztampowo i według dość prostackiej kalki. Wedle szkicowanego wzoru mamy być antysemitami, pijakami, złodziejami, biedakami, ignorantami, rasistami, nacjonalistami, chuliganami, faszystami, zacofańcami, fundamentalistami, zaprzańcami... takie obrazy idą w świat, bo takie obrazy podobają się na Zachodzie.

Skoro Polaków nie przekonała „awangarda postępu”, jaką reprezentuje feministyczny Kongres Kobiet, to na pewno musi przekonać ich do „naszej sprawy” jakaś wielka osobistość, jakaś osławiona postać, najlepiej celebrytka albo zagraniczna aktorka. Tylko skąd? Z Ameryki! Tak, tylko stamtąd. Z kraju marzeń i dolarów, wyspy szczęśliwości, niemal tak wielkiej jak tej pochodzącej z zielonej wyspy Donalda Tuska.

Szowinizm Streep powinien być leczony teoriami gender

Jak wciąż potężna jest ta amerykańska arogancja (wbita jednostkom, niezależnie od płci, nawet tym urzędującym na hollywoodzkim Olimpie w wyniku socjalizacji pierwotnej i wtórnej), podszyta do tego imperialistycznymi ciągotkami. Amerykanom do dziś wydaje się, niezależnie od płci, że cały wszechświat marzy, w tym Polacy, o ich państwie, dolarach, że bezrefleksyjnie przyjmujemy ich idee, produkty, wytwory, sztukę, ubrania, mody…

Przybliżam tylko fragment tej żenującej wymiany zdań, które obrażają nasz kraj i ukazują poziom dziennikarski pracownika „GW”. Pozwoliłem sobie poprzeplatać je własnymi komentarzami, oznaczając je sformułowaniem: „mój dopisek”.

A oto rasistowska i szowinistyczna (w wydaniu kobiecym) wymiana zdań między obiema paniami:

Dziennikarka „GW”: Dzięki zaangażowaniu w sprawy kobiet w Hollywood i takim rolom jak Clarissa z „Godzin” czy Ethel z „Aniołów w Ameryce” stała się pani ikoną ruchu gender.

Odpowiedź Streep: – Jestem z tego powodu bardzo dumna.

(Mój dopisek: A więc jednak GENDER istnieje? Niedawno „GW” twierdziła, że Gendera nie ma).

Dziennikarka „GW”: Wspominam o tym, bo w Polsce gender to teraz jeden z najbardziej dyskutowanych tematów.

Odpowiedź Streep: – A o czym tu dyskutować?

(Mój dopisek: Mądrość wypowiadana ex cathedra. Na szczęście wszyscy wiemy, że nawet najlepszy aktor, także z USA, niekoniecznie musi być mądrym człowiekiem ani wzorem moralności).

Dziennikarka „GW”: W Polsce trwa obecnie krucjata przeciw gender – prowadzona przez Kościół katolicki i środowiska prawicowe. Powstał nawet zespół parlamentarny „Stop ideologii gender”.

(Mój dopisek: Dziennikarka wskazuje głównych „winnych”, podpuszcza Streep i donosi na Polskę. Przy okazji manipuluje faktami. List biskupów z grudnia ub.r. oraz powstanie wspomnianego zespołu parlamentarnego w styczniu br. były efektem powszechnego ruchu oporu i sprzeciwu wobec programów edukacyjnych i realizowaniu w praktyce chorych pomysłów ideologów gender. Była to szeroka akcja katolicka wielu środowisk w Polsce, która zaistniała już na początku 2013 roku).

Odpowiedź Streep: – Nie gadaj? Myślałam, że po latach komunizmu dogoniliście już Zachód w sensie społeczno-kulturowym.

(Mój dopisek: Arogancja, kpina, bezkarne obrażanie Polski, przy okazji traktowanie z wyższością dziennikarki, która tytułuje ją przez cały wywiad „panią”, a Streep jej „tyka”).

Dziennikarka „GW”: Chyba nie bardzo.

(Mój dopisek: Jaka żenująca uległość. Przy okazji zgoda na obrażanie Polski, potwierdzanie i utrzymywanie Amerykanki w przekonaniu o naszym zacofaniu społeczno-kulturowym).

Odpowiedź Streep: – No cóż, jako – jak to nazwałaś – ikona gender mogę powiedzieć jedynie, że ta krucjata skazana jest na porażkę.

(Mój dopisek: Imperialistyczne zacięcie, a także przekonanie Streep, że oto ideologia gender jest „skałą”, o którą rozbije się chrześcijaństwo i Kościół jest dość zabawne, niejeden tak sobie marzył. My, osoby wierzące, nazywamy tych marzycieli i ich antykatolickie koncepcje „bramami piekielnymi, które nie przemogą Kościoła”, zaś naszą skałą jest Chrystus, o którą dotychczas rozbijało się wiele ideologii i totalitaryzmów. Pora na gender).

Dziennikarka „GW”: Pomyślałam, że może wygłosiłaby pani w tej sprawie jakieś krótkie przemówienie na zakończenie?

(Mój dopisek: Dziennikarka zachęca do rozsiewania propagandy i właśnie w tym momencie dostrzegamy sedno i główną intencję całego wywiadu)

Odpowiedź Streep: – Spróbuję. Domyślam się, że na tę krucjatę wyruszyli głównie mężczyźni, więc powiem tak: Panowie, okłamujecie się tak samo jak talibowie. Wyobraźcie sobie siebie jako drużynę sportową i rozejrzyjcie się. W pierwszym składzie macie religijnych ekstremistów. Czy naprawdę chcecie grać w tym klubie? Przyjrzyjcie się światu i kierunkowi, w którym ewoluuje. Czy naprawdę myślicie, że możecie to zatrzymać?!

Przeszłość umiera w bólach, a stary porządek nie chce się poddać bez walki. Rozumiem to, ale z radością zawiadamiam was, że reprezentujecie przegraną sprawę. Równość jest wielkim marzeniem i przyszłością tego świata. Jesteśmy różni – kobiety i mężczyźni, heterycy i geje, czarni i biali – ale wszyscy powinniśmy mieć równe szanse wyrażania siebie i bycia sobą. Równe szanse w pracy, miłości i swojej własnej drodze do szczęścia.

Panowie, tracicie władzę, a wasze stare zasady odchodzą w niebyt. Goodbye!

Jakże głębokie, pełne przyjaźni, otwartości, tolerancji, pokoju przemówienie ikony ruchu gender i jednocześnie „autorytetu” moralnego i światopoglądowego, prawda? Mężczyźni samo zło. To chyba rodzaj jakiejś religii, chociaż Streep deklaruje się jako ateistka.

Mam nadzieję, że zanim gendermianiacy zaczną na dobre dewastować nasz polski system normalności swoją ideologią, ta ostatecznie się skompromituje, a są już takie oznaki jej kompromitacji na Zachodzie, i zanim pochłonie więcej ofiary, w postaci dzieci, rodzin, systemu wartości, dobra i Prawdy, padnie odłączona od źródła brukselskiego euro, które wciąż utrzymuje ją przy życia, a wraz z nią właśnie takich ekspertów od utopii nowego wspaniałego świata i nowego człowieka.

Dr Tomasz M. Korczyński

NaszDziennik.pl