logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Prezydent ze sponiewieranym majestatem

Czwartek, 18 grudnia 2014 (18:23)

Najnowszy wpis Janusza Wojciechowskiego na blogAiD.

Sąd się rozsiadł z całym majdanem, a prezydent stał i zeznawał, jak ta sierota Boża...

Prezydent, wiadomo, majestat Rzeczypospolitej. 
Kiedy prezydent Komorowski zdecydował się zeznawać we własnym, a ściślej służbowym pałacu, pomyślałem sobie, że może to i rozsądne, że prezydent nie pojechał do sądu, tylko sąd przyjechał do prezydenta, żeby go przesłuchać. Taką praktykę się stosuje, z ważnych powodów przesłuchuje się świadków poza sądem. Nie miałem więc zastrzeżeń, że przesłuchanie nastąpi u prezydenta.
Ale przez myśl mi nie przeszło, że sąd zwali się do prezydenta z całym majdanem, rozstawi sobie przykryty suknem stół, rozłoży akta, rozsiądzie się, a prezydenta postawi przed barierką i zacznie go wypytywać, kto zacz, ile ma lat, gdzie mieszka, czy karany i tak dalej. 
Myślałem, że sąd usiądzie – jak Monika Olejnik – razem z panem prezydentem przy marmurowym stoliku, obok siądzie prokurator, obrońca, oskarżony i nastąpi przesłuchanie, zachowujące reguły procesu, ale i nie odbierające powagi prezydenckiego majestatu. 
Tymczasem sąd... jeden sędzia, jaki tam sąd... rozsiadł się w pałacu jak u siebie, a prezydent, starszy już w końcu człowiek, stał przed nim jak ta sierota Boża.
Przecież w sądzie można pozwolić człowiekowi zeznawać na siedząco, to jest kwestia woli sądu, nie wiem, dlaczego nie było tej woli w odniesieniu do prezydenta. 
To nie jest mój ulubiony prezydent, ale Rzeczpospolita jest moja i mam wrażenie, że jej majestat został dziś cokolwiek sponiewierany. 
Prezydent Lech Kaczyński w 2006 roku zeznawał jako świadek w sądzie i wyglądało to znacznie lepiej, z godnością...

NaszDziennik.pl