logo
logo
zdjęcie

Ewa Kowalewska

Prorodzinna genderyzacja?

Czwartek, 4 czerwca 2015 (09:59)

Po zwycięstwie Andrzeja Dudy mogło się wydawać, że ludzie wreszcie zrozumieli, iż przez ostatnie lata polityka państwa była zdecydowanie antyrodzinna. Tymczasem z różnych stron pojawiają się głosy, że to Bronisław Komorowski i sprawująca władzę Platforma Obywatelska wprowadzili wyjątkowe działania promujące rodzinę. W ostatnich dniach kampanii prezydenckiej uporczywie upowszechniano tezę, że Bronisław Komorowski ma zasługi dla polskich rodzin, gdyż wprowadził Kartę Dużych Rodzin i możliwość odliczeń podatkowych na wychowywanie dzieci. Chyba niektórzy w to uwierzyli. Pojawiają się nawet wypowiedzi ludzi Kościoła powtarzające tę tezę.

O czym my w ogóle mówimy? Po latach rządów PO i prezydentury Bronisława Komorowskiego mamy w Polsce kilkaset tysięcy głodnych dzieci, chyba najwięcej w UE. Rodziny dramatycznie zbiedniały. Na urodzenie i wychowanie dziecka wielu ludzi po prostu nie stać. Polska wymiera, ale podwyższono podatek VAT na ubranka dziecięce. Wysokie bezrobocie spycha rodziny poniżej granicy ubóstwa. Bardzo biednym rodzicom odbierane są dzieci. Nigdy nie mieliśmy tylu porzuconych dzieci na skutek emigracji zarobkowej rodziców. Uzyskanie rozwodu jest ułatwione. Próg dochodowy uprawniający do zasiłku rodzinnego przez lata nie wzrastał, chociaż mamy kryzys finansowy. W końcu podwyższono go o zaledwie 35 zł, co powoduje stały spadek liczby dzieci mających uprawnienie do zasiłku rodzinnego. Płace mamy jedne z najniższych w Europie, uniemożliwiające założenie i utrzymanie rodziny, a tym bardziej zakup mieszkania. Rodziny nie mają oszczędności i są dramatycznie zapożyczone. Sześciolatki wysłano przymusowo do szkoły, nie słuchając głosu rodziców. Już piętnastolatki mogą kupić szkodliwy dla zdrowia środek wczesnoporonny bez konsultacji z lekarzem i wiedzy rodziców. Nie wspomaga się wystarczająco rodziców dzieci niepełnosprawnych. Ta lista nie ma końca.

W tym kontekście propozycja Bronisława Komorowskiego, aby zmienić pracę i wziąć kredyt, jest bulwersującą groteską.

Zaledwie miesiąc temu Bronisław Komorowski w świetle telewizyjnych kamer podpisał wyjątkowo niebezpieczną, antyrodzinną Konwencję Rady Europy CAHVIO. Dla podkreślenia swojego stanowiska udał się w tym celu do siedziby organizacji feministycznej Centrum Praw Kobiet. Wielokrotne prośby organizacji rodzinnych o spotkanie oraz o otwartą debatę społeczną na ten temat były ignorowane zarówno przez rząd, jak i przez prezydenta.

Przypominam, że konwencja ta zmusza Polskę do wprowadzenia w życie zmian społecznych opartych na tzw. płci społeczno-kulturowej. Promuje więc postulaty środowisk LGBT, nakazując programowe „wykorzenianie związków stereotypowych” (czyli m.in. zwyczajnych, tradycyjnych rodzin), a także polskiej tradycji i kultury. Konwencja narusza przepisy Konstytucji RP, promując neomarksistowską ideologię gender, negując małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny oraz prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Platforma Obywatelska z dużym zaangażowaniem i pod presją pani premier przegłosowała tę niezwykle szkodliwą dla Polski konwencję w Sejmie i w Senacie, a Bronisław Komorowski chętnie, szybko i z uśmiechem ją ratyfikował.

Teza o zasługach prezydenta Komorowskiego dla polskich rodzin jest tym bardziej szokująco nieprawdziwa, że Karta Dużych Rodzin nie przyniosła rodzinom wielodzietnym znaczącej pomocy, a na pewno nie obciążyła budżetu państwa, całą odpowiedzialność spychając na gminy.

Bronisław Komorowski chwalił się również wprowadzeniem odpisu podatkowego na dzieci, z którego mogły skorzystać także ubogie rodziny. W tegorocznym rozliczeniu podatkowym można było otrzymać zwrot ulgi za dzieci, nawet jeżeli nie występował podatek, od którego można byłoby tę sumę odliczyć. Wiele osób nie wie jednak, jaka pułapka została tutaj założona na najbardziej ubogie rodziny wielodzietne. Uzyskane w ten sposób środki są wliczane do dochodu, a tym samym łatwo można przekroczyć próg dochodowy, uprawniający do zasiłku i więcej stracić, niż zyskać. W ten sposób jedną ręką się daje, a drugą odbiera w niezwykle upokarzający sposób.

Trzeba też jednoznacznie podkreślić, że Polska nie ma żadnego centralnego programu prorodzinnego, a prowadzona od lat polityka ma charakter wyjątkowo antyrodzinny, co nas negatywnie wyróżnia w całej Unii Europejskiej.

Jeżeli chcemy coś w Polsce zmienić, powstrzymać dramatyczne ubożenie polskich rodzin, nakarmić tysiące głodnych dzieci i uchronić je przed genderową deprawacją, nie dajmy się zwodzić i nie powtarzajmy propagandowych tez zwolenników Platformy Obywatelskiej i ustępującego prezydenta.

Ewa Kowalewska

Prezes Forum Kobiet Polskich

NaszDziennik.pl