Projekt ustawy przygotowali posłowie Prawa i Sprawiedliwości i nie ukrywają, że powodem tej inicjatywy ustawodawczej są liczne społeczne protesty przeciwko niekontrolowanemu stawianiu wiatraków w różnych regionach kraju. Wiele tych inwestycji było i jest realizowanych wbrew protestom mieszkańców. Poseł Jan K. Ardanowski (PiS) z sejmowej komisji rolnictwa przypomina, że ludzie od dawna skarżą się na patologie towarzyszące stawianiu elektrowni wiatrowych. W ubiegłym roku komisja rolnictwa przyjęła nawet krytyczne stanowiska wobec inwestycji wiatrakowych.
Posłowie PiS podkreślają, że nie mają zamiaru blokować budowy nowych wiatraków, ale chcą zaostrzyć warunki, jakie musi spełnić inwestor. Przede wszystkim takie obiekty zostaną znacznie odsunięte od ludzkich siedzib. Siłownia będzie mogła stanąć w odległości nie mniejszej niż 10-krotność wysokości elektrowni wiatrowej, wliczając najwyższy punkt, w którym może znaleźć się jej wirnik. Teraz najwyższe wiatraki mają ponad 200 metrów wysokości i stoją często ledwie kilkaset metrów od domów. Według nowej ustawy będzie je można zbudować w odległości ponad 2 km od najbliższych zabudowań.
– Szkoda, że takich przepisów nie wprowadzono od razu, gdy w Polsce zaczęto stawiać elektrownie wiatrowe. Mieszkałem kiedyś w pobliżu wiatraka i często zdarzało się, że na podwórko spadały z łopatek wirnika odłamki lodu, zabite ptaki. A kilka metrów od domu sąsiada spadł kiedyś nawet kawałek pękniętej łopaty – relacjonuje inż. Adam Łuczak, ekspert od budownictwa.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

