W Białymstoku, Lublinie i Rzeszowie odbyły się w niedzielę przysięgi ok. 400 pierwszych żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Ochotnicy, czyli osoby, które wcześniej nie miały kontaktu z wojskiem i nie odbyły zasadniczej służby wojskowej, przeszli 16-dniowe szkolenie podstawowe. Kończy je wojskowa przysięga.
Rzecznik Kancelarii Prezydenta Krzysztof Łapiński pytany był w poniedziałek w TVP1, dlaczego Andrzej Duda nie uczestniczył w tych przysięgach.
– Nie zawsze znajdzie się miejsce i czas. Nie zawsze da się kalendarz pogodzić ze wszystkim – odpowiedział minister. Wyraził przekonanie, że prezydent weźmie udział w jednej z kolejnych przysięg żołnierzy WOT.
– Prezydent jest wielkim orędownikiem Wojsk Obrony Terytorialnej. Wspiera tworzenie takich wojsk – powiedział Łapiński.
– Myślę, że krzywdzące jest dla młodych ludzi, którzy chcą się poświęcać i służyć RP, określanie ich jako „wojsko partyjnie” czy wręcz „wojsko Macierewicza”, bo takie głosy niestety padają – zaznaczył.
Zaapelował do opozycji, by nie używała takich określeń. Zwrócił uwagę, że osoby, które trafiają do WOT, są przekonane, że będą robić coś dobrego dla dobra Polski.
– Oni składają przysięgę na wierność RP – dodał minister.
– Ważne jest po pierwsze, aby Polska miała silną armię zawodową. To powinna być główna troska – i nawet sił politycznych. Ale bardzo się cieszymy i z wielką nadzieją patrzymy na tworzenie się formacji WOT, bo zdaje się, że tam coraz więcej młodych ludzi się zgłasza i chce w tych jednostkach służyć – powiedział Łapiński.
Pytany, kto jest dowódcą tych sił i czy WOT to nie jest pole do konfliktu między prezydentem Dudą a Macierewiczem, Łapiński odpowiedział: – To akurat jest jasne. Prezydent jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, a minister obrony narodowej jest osobą, która zarządza w czasie pokoju całym wojskiem.
Nawiązując do tego, co na ten temat mówi Konstytucja, Łapiński zwrócił uwagę, że nie wszystko jest tam precyzyjnie zapisane.
– Prezydent wielokrotnie mówił, że ona w wielu wymiarach jest niespójna – zauważył.
– Z jednej strony prezydent jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, a z drugiej strony nie jest wprost zwierzchnikiem ministra obrony narodowej, bo premier jest zwierzchnikiem – wskazał rzecznik.
Pytany, jakie są relacje prezydenta i MON, powiedział, że nie będzie określał, jaka jest atmosfera kontaktów, „bo jak to mierzyć”.
– Pan prezydent się spotyka, jest też szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, który jest w kontakcie z ministrem obrony narodowej. Te kontakty są stałe i dobre – podkreślił prezydencki minister.

