Ustawę poparło 235 posłów, przeciw było 192, a wstrzymało się 23. Odrzucenia projektu w całości domagały się kluby opozycyjne PO i Nowoczesnej. Ponadto zgłosiły one blisko tysiąc poprawek do liczącego ponad sto artykułów projektu. Sejm jednak przyjął formułę głosowania ich blokowo, według propozycji zgłoszonych przez poszczególne kluby. W kolejnych głosowaniach odrzucono poprawki wszystkich klubów, nie tylko PO i Nowoczesnej, ale także PSL i Kukiz’15.
Przed głosowaniem minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mówił w Sejmie, że obecnie w sądownictwie panuje „wielki kryzys”, a zadaniem nowej ustawy o SN jest „skończenie z patologiami” w sądownictwie. – Aby skończyć z patologiami w środowisku, które samo siebie nazywa nadzwyczajną kastą, aby skończyć z zamiataniem przez sędziów afer i różnych brzydkich wydarzeń w środowisku sędziowskim pod dywan, aby immunitet nie służył bezkarności, ale ochronie niezawisłości – wyliczał Ziobro.
– Chcemy, żeby sędziowie byli niezawiśli i wydawali uczciwe, sprawiedliwe wyroki. Nie będzie tego bez podniesienia standardów etycznych i moralnych w tym środowisku, a może to się stać tylko dzięki sprowadzeniu Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym – dodał.
Presja na prezydenta
Jak podkreśla poseł Bartłomiej Wróblewski, który zajmuje się działalnością biur pomocy prawnej w Poznańskiem, wiele osób wyraża niezadowolenie z funkcjonowania sądów. – Pojawiają się sygnały o opieszałości sądów, jakichś relacjach adwokacko-sędziowsko-prokuratorskich, że giną dokumenty w sądach, że sędzia od początku wie, jaki będzie wyrok w sprawie, że jednych świadków się faworyzuje – mówi nam poseł. – Zobiektywizowanie tych relacji nie jest łatwe, ale trzeba powiedzieć, że wątpliwości i narzekań jest bardzo dużo – dodaje.
Te argumenty nie przekonują opozycji, zwłaszcza z PO i Nowoczesnej. – Pogwałciliście wszystkie zasady – ocenił poseł Borys Budka (PO). – Zamiast reformy mamy skrajne upartyjnienie sądów – dodał. Podobnie wypowiadała się w Sejmie Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna). Nawoływali oni do wieczornej manifestacji przed Pałacem Prezydenckim, aby apelować do prezydenta o zawetowanie trzech ustaw reformujących sądownictwo. – Pomóżmy prezydentowi Andrzejowi Dudzie podjąć decyzję trzy razy „nie” – apelował Budka.
Ustawa o SN była też krytykowana przez umiarkowaną opozycję. – To nie jest reforma. To są tylko zmiany kadrowe. Poprzez reformę sądownictwa rozumiemy udział czynnika obywatelskiego nad kontrolą sądów, bo sądy powinny być pod kontrolą obywateli – stwierdził Paweł Kukiz (Kukiz’15). Poseł zaznaczył, że w przypadku ustalania składu Krajowej Rady Sądownictwa klub Kukiz’15 poprosi prezydenta o udział wraz z organizacjami obywatelskimi, stowarzyszeniami sędziów czy wydziałami prawa. – My nie chcemy synekur, my nie chcemy sędziów. Wy chcecie te sądy upartyjnić, my chcemy sądy oddać obywatelom – podkreślił Kukiz.
Prawo do zmian
Z zarzutami o niekonstytucyjność przyjętych przepisów nie zgadzają się prawnicy. – Konstytucja nie mówi, ile osób ma liczyć Sąd Najwyższy, reguluje to ustawa – zauważa konstytucjonalista prof. Bogusław Banaszak (UZ). Nasz rozmówca wskazuje, że jeżeli zmniejsza się liczba sędziów, to nie można ich przenieść do niższego sądu, ale należy ich wysłać na sędziowską emeryturę, tzw. stan spoczynku. – Czym się różni sędzia wskazany przez zreformowaną Krajową Radę Sądownictwa od tego rekomendowanego wcześniej przez KRS? Nie widzę tutaj żadnego punktu zaczepienia dla tych, którzy mówią, że to jest koniec Sądu Najwyższego – mówi prawnik.
– Gdybyśmy przyjęli, że każda reorganizacja sądownictwa to jest „zamach” na Konstytucję, to żadna reforma wymiaru sprawiedliwości nie byłaby po prostu możliwa – wskazuje prof. Banaszak. – Takie reformy sądownictwa przeprowadzane były w różnych krajach demokratycznych, w różnych czasach, np. w czasach de Gaulle’a i przejścia od IV do V republiki wszystkich sędziów zwolniono – przypomina.
– Od stwierdzania zgodności z Konstytucją jest Trybunał Konstytucyjny. Jeśli sędziowie są wybierani przez Sejm, to zawsze jakaś większość za nimi stoi, jest tam część wybrana w poprzedniej kadencji – odpowiada prawnik na twierdzenia opozycji, że to „pisowski” Trybunał. Wcześniej posłowie opozycji próbowali uniemożliwić prace nad ustawą podczas posiedzenia komisji sprawiedliwości, zgłaszając ok. 1,3 tys. poprawek. Gdy okazało się, że przyjęto rozwiązanie, że będą one głosowane blokami, posłowie otoczyli stół prezydialny, zabierając przewodniczącemu mikrofon.
– Regulamin nie reguluje tej sprawy, dlatego jest pozostawiona praktyce. Dotychczas tak było, że jeżeli dochodziło do obstrukcji poprzez zgłoszenie tylu poprawek, to w jakiejś formie stosowano ich blokowanie – wyjaśnia poseł Wróblewski kwestię głosowania blokowego. – W związku z tym, że tych poprawek było 1300, nie dało się nad nimi merytorycznie dyskutować. Chodziło o to, żeby zamulić dyskusję, żeby jej w ogóle nie było. Jedyną formą zakończenia prac komisji było podejście zbiorcze – wyjaśnia poseł.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

