logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Odchodzi postkomunistyczny układ w sądach

Piątek, 21 lipca 2017 (12:04)

Większość sędziów to przyzwoici ludzie, jest grupka, która próbuje sterroryzować środowisko – powiedział w piątek szef MSWiA Mariusz Błaszczak. W jego ocenie, „grupa, która trzymała władzę” w sądach była zwolennikiem układu postkomunistycznego i właśnie odchodzi do historii.

Błaszczak w rozmowie w programie „Kwadrans polityczny” TVP1 podkreślił, że większość sędziów to przyzwoici ludzie. – Jest grupka, taka grupka, która próbuje sterroryzować, bo to jest w ten sposób sprawa stawiana, bo to jest próba sterroryzowania środowiska, ale większość sędziów to uczciwi ludzie, którzy chcą pracować. A ta grupka, która trzymała władzę, była zwolennikiem układu postkomunistycznego i właśnie odchodzi do historii – ocenił.

Jego zdaniem, wymiar sprawiedliwości był dotychczas „zwolennikiem postkomunizmu”. – Wymiar sprawiedliwości nie został zmieniony, pan Adam Strzembosz [pierwszy prezes i współtwórca Sądu Najwyższego po 1989 r. – PAP] mówił, że wymiar sprawiedliwości sam się oczyści, to oczywiście było zupełnie absurdalne, tak się nie stało – zaznaczył.

W ocenie szefa MSWiA, protestującym przeciwko zmianom w sądownictwie chodzi o to, „żeby była grupa ludzi, która stoi ponad prawem, która nie przestrzega zasad”. – To jest grupa obrońców kupy kamieni, że się odwołam do tych słów ministra spraw wewnętrznych w rządzie koalicji PO – PSL, w rządzie Donalda Tuska, [...] oni bronią tej kupy kamieni – dodał.

– Ostatniej nocy dochodziło do wykroczeń, dochodziło do blokowania ulic. Ponad 200 osób zostało wylegitymowanych, wnioski w sprawie łamania przez tych ludzi prawa trafiły do sądu – poinformował szef MSWiA, pytany o nocne protesty przed Sejmem, podczas których kilkanaście osób próbowało zablokować wyjazd radiowozu, w którym był rzecznik rządu Rafał Bochenek; niektórzy demonstrujący siedzieli na środku ulic Wiejskiej i Górnośląskiej, blokując je. Ok. godz. 3.30 policja usunęła protestujących.

Odnosząc się do czwartkowej manifestacji przed Pałacem Prezydenckim, Błaszczak ocenił, że odbywała się ona w „atmosferze piknikowej”. – Rzeczywiście manifestacja w porównaniu chociażby z niedzielną była większa, ale pamiętajmy o tym, że mamy wakacje, środek wakacji, bardzo wielu spacerowiczów, piękna pogoda, ciepło – mówił.

– Rozróżniam dwie grupy: grupa tych ludzi, którzy z zainteresowaniem oglądała, co się dzieje, bo coś się działo na ulicy, i jest grupa obrońców układów, tych, którzy chcą, tak jak mówiła Agnieszka Holland, żeby było tak jak było – powiedział minister.

Dodał, że słowa polityków opozycji wypowiedziane na Krakowskim Przedmieściu są efektem ich frustracji. – Mają świadomość tego, że wczoraj przyjęta przez Sejm Rzeczypospolitej ustawa rzeczywiście kończy czas, w których byli równi i równiejsi wobec prawa, kończy czasy, w których byli tacy, którzy stali ponad prawem – ocenił.

Zdaniem Błaszczaka, protestujący chcą zablokować zmiany, które „zamykają epokę postkomunizmu w Polsce”. – Oni nie są zadowoleni z tego, że postkomunizm odchodzi – powiedział.

Minister został również zapytany, czy jest pewien, że prezydent Andrzej Duda podpisze wszystkie trzy ustawy uchwalone przez Sejm. – Oczywiście to jest decyzja pana prezydenta [...] Prezydent jest bardzo aktywny, jeździ po Polsce, rozmawia z ludźmi, spotyka się z ludźmi i tam sprawa reformy uzdrowienia wymiaru sprawiedliwości pojawia się w zasadzie zawsze [...], więc jest zdeterminowany, żeby te zmiany przeprowadzić – powiedział Błaszczak.

Dodał, że „prezydent też ma określoną wizję tych zmian, w związku z tym uwagi, które przedstawił, zawarliśmy w ustawie, która została przyjęta wczoraj przez Sejm”. 

RS, PAP

NaszDziennik.pl