Wielu z nich sprawuje funkcje kierownicze w sądownictwie.
Wymiar sprawiedliwości po 1989 r. uniknął procesu lustracji i dekomunizacji. Do dzisiaj przypominane są deklaracje ówczesnego I prezesa Sądu Najwyższego Adama Strzembosza (w latach 1990-1998), że środowisko sędziowskie samo się oczyści ze skompromitowanych osób. Jednak takiego oczyszczenia nigdy nie było. W praktyce po 1989 roku usunięto z zawodu tylko kilku skompromitowanych sędziów.
Profesor Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes IPN, nie ma wątpliwości, że z tego powodu w Polsce panuje powszechne poczucie braku odcięcia się od spuścizny po komunistycznym wymiarze sprawiedliwości.
– Ogromna większość Polaków ma poczucie niesprawiedliwości, niemocy państwa, które po roku 1989 nie potrafiło odnaleźć skutecznych sposobów na to, żeby rozliczyć ludzi, którzy tworzyli bezprawie w okresie komunistycznym. Rzecz dotyczy dosyć licznego grona, mimo niekiedy już dość podeszłego wieku, sędziów, prokuratorów okresu stalinowskiego, ale także tych, którzy uczestniczyli w ferowaniu wyroków w okresie stanu wojennego – mówi „Naszemu Dziennikowi” prof. Szwagrzyk.
Prezes Strzembosz przekonywał, że akurat warszawscy sędziowie w latach 80. „zachowywali się godnie”, bo wydawali wiele wyroków uniewinniających. Z takimi ocenami nie zgadzał się mec. Wiesław Johann, znany obrońca w procesach politycznych, który na łamach „Naszego Dziennika” podważał opinie prof. Strzembosza. – Widać byłem marnym adwokatem, skoro nie udało mi się uzyskać uniewinnienia choćby jednego działacza podziemia – stwierdził Johann. – Nie słyszałem, aby którykolwiek sędzia stanu wojennego odszedł z zajmowanej funkcji, no chyba że na „zasłużoną” emeryturę – przekonywał.
Sytuację miała zmienić reforma sądownictwa, gdyż nowelizacje ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym umożliwiłyby przynajmniej przeniesienie skompromitowanych w przeszłości sędziów w stan spoczynku. W sądach zaś pracuje jeszcze około 700 osób, które orzekały w latach stanu wojennego. Wiele z nich splamiło się wydawaniem bezprawnych wyroków, a teraz nawet zasiadają w Sądzie Najwyższym.n z warszawskich sędziów.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

