logo
logo

Dekomunizacja

Zdjęcie: Andrzej Byszuk/ Nasz Dziennik

Ustawa czyści ulice

Piątek, 25 sierpnia 2017 (01:42)

Za pozbycie się komunistycznych patronów mieszkańcy nie zapłacą

Czas, jaki otrzymały samorządy na uregulowanie problemu dekomunizacji ulic, dobiega końca. Mimo że ustawodawca przewidział aż rok na usunięcie komunistycznych patronów, ciągle jeszcze setki ulic noszą imiona zdrajców i osób niegodnych.

Ulica musi mieć patrona, a patron – jak podkreśla dr Piotr Oleńczak zajmujący się dekomunizacją ulic z ramienia wojewody mazowieckiego – to osoba godna, zasłużona. – Czy osobą zasłużoną dla Polski jest Karol Świerczewski, który w 1920 roku szedł z bolszewikami na Warszawę? – pyta retorycznie historyk.

IPN ogłosił, że wciąż prawie tysiąc ulic czeka na zmianę nazwy. Jednak czy musiały upłynąć niemal trzy dekady, aby ostatecznie doszło do zerwania z niechlubnym komunistycznym dziedzictwem w przestrzeni publicznej? I to dopiero pod przymusem ustawy.

Wbrew obawom podnoszonym przez niechętnych dekomunizacji ulic mieszkańcy nie będą musieli wymieniać dokumentów takich jak dowód osobisty czy prawo jazdy. A w banku czy innych instytucjach wystarczy tylko deklaracja o zmianie ulicy, przy której mieszkamy.

Na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku Polacy z ogromnym zapałem przystąpili do dekomunizowania miast i mniejszych miejscowości. Symbolem tego było obalenie pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, który stał w stolicy na dzisiejszym placu Bankowym. Zgromadzeni licznie mieszkańcy z dużym zadowoleniem przyjęli rozpad figury wyjątkowo mrocznej postaci, czyli szefa i twórcy ludobójczej organizacji, jaką była Czeka.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Andrzej Kulesza

Nasz Dziennik