Kilka dni temu tuż przed samym wyjściem z kłodzkiego ratusza działaczki Obywatelskiego Komitetu Ustawodawczego „Ratujmy Kobiety 2017” rozłożyły swój namiot w ramach ogólnopolskiej akcji zbierania podpisów m.in. za umieszczeniem aborcji w koszyku świadczeń gwarantowanych i seksedukacją od zerówki. Dokonywało się to za zgodą i aprobatą władz miasta. Akcja miała miejsce od godz. 15.00 do godz. 18.00, czyli częściowo pokrywała się z godzinami urzędowania ratusza.
– Zbierano podpisy za zabijaniem dzieci nienarodzonych przed samym wejściem do urzędu miasta, władze miasta dały zgodę na taką akcję, skandaliczna sytuacja – mówi „Naszemu Dziennikowi” Jerzy Motyka, lokalny działacz katolicki. – Protestowaliśmy przeciwko temu, szokujące jest to, że władze miasta wydały zgodę na coś takiego – dodaje.
– Przedsięwzięcie Komitetu „Ratujmy Kobiety 2017” było w pełni legalne – zaznacza w komentarzu dla „Naszego Dziennika” Daniel Jakubowski, doradca burmistrza Kłodzka ds. komunikacji społecznej Urzędu Miasta w Kłodzku.
Jednak znamienne jest to, że zbierający podpisy wybrali miejsce tuż przy urzędzie miejskim, a nie jakąkolwiek inną część rynku. Po zakończeniu akcji odbyło się spotkanie z Martą Lempart, jedną z organizatorek tzw. czarnego protestu.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

