logo
logo

Bezpieczeństwo

zdjęcie

Zdjęcie: Paweł Supernak/ PAP

Pilna reforma Unii

Czwartek, 7 września 2017 (21:52)

Polska nie zgodzi się na realizację narzucanej przez Brukselę przymusowej relokacji imigrantów, która zagraża bezpieczeństwu obywateli naszego kraju.

 

– Będziemy aktywnie uczestniczyć w udzielaniu pomocy dotkniętym wojną, a pomoc humanitarna z polskiego budżetu będzie jeszcze zwiększana – zapowiadała Beata Szydło podczas spotkania z ambasadorami RP. Nie ma jednak naszej zgody na przymusowe relokacje imigrantów do Polski. Premier oceniła, że wśród fali migrantów przybywających do Europy dominują ci, którzy na nasz kontynent przybyli w celach zarobkowych, a nie ci, którzy uciekają przed wojną w swoim kraju. – Tylko skuteczna ochrona zewnętrznych granic Unii może powstrzymać falę nielegalnej migracji. Polska włącza się i będzie jeszcze bardziej aktywnie włączać się w pomoc humanitarną w państwach, w których toczą się konflikty, tam, gdzie rzeczywiście ludzie cierpią i potrzebują pomocy. I ta aktywność będzie jeszcze zwiększona. Natomiast nie zgodzimy się na rozwiązania, które zostały narzucone przez Unię Europejską, które w realny sposób zagrażają bezpieczeństwu naszych obywateli – stwierdziła premier.

Szefowa rządu powtórzyła deklarację w tej sprawie, która padła już po ogłoszeniu przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej decyzji o odrzuceniu skargi rządów Węgier i Słowacji – wspartej też przez polski rząd – które poskarżyły się do Trybunału na m.in. proceduralne błędy przy podejmowaniu na forum unijnym decyzji o przymusowej relokacji imigrantów.

Zdaniem wiceprzewodniczącego sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej Lecha Kołakowskiego (PiS), podstawowym obowiązkiem państwa jest zapewnienie obywatelom naszego kraju bezpieczeństwa. – Nie możemy się zgodzić na to, do czego doprowadzili przywódcy niektórych państw Unii Europejskiej. Godząc się na otwarcie granic, doprowadzili do powstania zagrożenia. Przecież dzisiaj we Francji mamy stan wyjątkowy – obywatele zagrożeni są terroryzmem – zwrócił uwagę Lech Kołakowski w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Zaznaczył, że Polska także ponosi wysiłek związany z przyjęciem migrantów. Do naszego kraju przybyło bowiem blisko 2 miliony obywateli Ukrainy, a w sytuacji nasilenia się rosyjsko-ukraińskiego konfliktu – ocenił Kołakowski – powinniśmy być przygotowani na kolejną falę migracji ze Wschodu.

Podczas spotkania z ambasadorami premier zadeklarowała również wzięcie aktywnego udziału w dyskusji nad kierunkami reformy Unii Europejskiej. Stwierdziła przy tym, że nie ma żadnej dyskusji o ewentualności opuszczenia Unii. – Nie ma mowy o Polexicie, jak próbują budować narrację niektóre środowiska, i chcę to jeszcze raz wyraźnie w tym gronie państwu powiedzieć: nie ma żadnej mowy ani żadnego pomysłu i rząd nigdy nie zgodzi się na to, by rozmawiać i myśleć o opuszczeniu przez Polskę Unii Europejskiej. Jasno to mówię: nie ma takiej rozmowy i nasz rząd nie będzie dopuszczał do takich dyskusji. Wszyscy, którzy próbują snuć taką narrację, robią to przeciwko Polsce – stwierdziła premier. Zaznaczyła, że Unia potrzebuje jednak reformy. Oceniła, że w toku dyskusji nie musimy wybierać pomiędzy wizją europejskiego superpaństwa a narodowymi egoizmami. – Polska opowiada się za centralną rolą państw rządów członkowskich, w tym z wiodącą pozycją Rady Europejskiej, oraz za wzmocnioną pozycją parlamentów narodowych – mówiła premier. Kompetencje Rady Europejskiej – składającej się z szefów rządów państw członkowskich – miałyby zostać wzmocnione kosztem dzisiejszych kompetencji Komisji Europejskiej, której brakuje mandatu społecznego.

Artur Kowalski

Nasz Dziennik