logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Powinność względem zapomnianych bohaterów

Sobota, 30 września 2017 (12:21)

Z Januszem Kotowskim, prezydentem Ostrołęki, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W poniedziałek w Ostrołęce odbędzie się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Chciałoby się powiedzieć wreszcie…

– To jest dobry, ważny krok – jak to rozumiemy w Ostrołęce i w wielu środowiskach patriotycznych – w kierunku wypełnienia powinności wobec naszych bohaterów czasu walki z Niemcami, a po wojnie z reżimem komunistycznym. Do utworzenia muzeum przygotowujemy się od dawna. Przypomnę, że 28 lutego 2013 r. Rada Miasta Ostrołęki podjęła uchwałę o powołaniu do życia Muzeum Żołnierzy Wyklętych, ale dopiero rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz wicepremier Gliński wsparli tę inicjatywę samorządową i środowisk patriotycznych. Dzisiaj możemy powiedzieć, że Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce będzie, a motywem utworzenia placówki będzie wypełnienie powinności wobec tych, którzy oddali za nas swoje życie. Uroczystość wmurowania kamienia węgielnego to kolejny krok, bo – jak powszechnie wiadomo – budowa się już rozpoczęła.

Kiedy zrodził się pomysł i co stało u podstaw utworzenia Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Dlaczego w Ostrołęce?

– Od lat w środowisku samorządowym i w gronie organizacji społecznych Ostrołęki było pragnienie serca, aby utworzyć muzeum, które upamiętniałoby uczestników podziemia antykomunistycznego. Ale impulsem była w 2008 r. wizyta w Ostrołęce prezydenta Lecha Kaczyńskiego i odsłonięcie pomnika Żołnierzy Wyklętych upamiętniającego ponad dwieście ofiar, które oddały życie w naszych okolicach, a nawet nie mają mogił. Ale działań upamiętniających naszych bohaterów było więcej, jak chociażby usunięcie z nazw ulic komunistów czy nadanie dawnemu gimnazjum imienia Danuty Siedzikówny „Inki”. Jest to też efekt owocnej współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej. Pierwszą osobą, która budziła dumę Kurpiów bodajże w 2006 r., był Grzegorz Wąsowski, szef Fundacji „Pamiętamy” troszczącej się o przywrócenie pamięci społecznej o ludziach, którzy w drugiej połowie lat 40. i na początku 50. XX wieku podjęli walkę zbrojną z komunistami. Jednak tych wszystkich wyzwań nie udałoby się podjąć i realizować krok po kroku bez wsparcia lokalnej społeczności – ludzie młodych, przedsiębiorców, którzy bardzo szybko podjęli ideę, deklarując wsparcie. Ostrołęka, ziemia ostrołęcka, to wyjątkowe miejsce w Polsce, bo Warszawa ma swoją niezwykłą historię, ale kiedy komuniści przejęli władzę, to w stolicy walki już nie było, owszem wcześniej była ofiara, była śmierć wielu bohaterów, natomiast na naszych terenach w tym czasie trwało – można powiedzieć – powstanie, trwał opór społeczeństwa i działalność ugrupowań antykomunistycznych na dużą skalę. Myślę, że jest to taki teren, który wprost może być dedykowany szczególnemu pielęgnowaniu pamięci o naszych bohaterach. Nasza ziemia jest dotknięta ofiarą i bohaterstwem, bo tam, gdzie trwały walki, lała się krew, ale wsparcie lokalnej ludności pozwalało żołnierzom trwać w lasach bardzo długo. W podziemiu – w początkowym okresie na ziemi ostrołęckiej – zaprzysiężonych było ponad 3,5 tysiąca żołnierzy, nie licząc tych, którzy przewinęli się przez oddziały w trakcie trwających walk aż do końca 1953 r., kiedy 11 listopada w Dudach Puszczańskich zginęli ostatni partyzanci ziemi ostrołęckiej.

W przeciwieństwie do obecnej, poprzedni rząd koalicji PO – PSL nie był przyjazny tej inicjatywie…

– Powiem więcej, że wręcz był przeciwny. Jako władze samorządowe przygotowywaliśmy projekty, składaliśmy wnioski, ale traktowano nas jako zło konieczne i oczekiwano, że się odczepimy. Nie ma żalu, że ktoś mnie osobiście tak czy inaczej potraktował, ale haniebne było to, że ministerstwo kultury pod kierownictwem wówczas min. Bogdana Zdrojewskiego tę ważną inicjatywę i powinność wobec naszych bohaterów traktowało po prostu źle. Wystarczy tylko wspomnieć, że we wniosku, gdzie przyznawano punkty za zgodność danej inicjatywy z polityką historyczną państwa, resort kultury dał nam „0”. Na szczęście obecny wicepremier Mateusz Morawiecki, ówczesny prezes BZ WBK bardzo nam pomagał, a kiedy władzę w Polsce przejęło PiS, to wsparcie ze strony organów państwa jest – można rzec – pełne zarówno od strony finansowej, jak i doradczej. Oczywiście – jako samorząd – nie zwalniamy siebie z ciążących na nas obowiązków, bo staramy się wypełniać je możliwie jak najlepiej, ale chcę powiedzieć jasno, że bez pomocy rządu samorząd sam nie podołałby.

Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce będzie upamiętniać nie tylko bohaterów regionu.

– Od początku założyliśmy, że przesłanie, przypomnienie i upamiętnienie tych wyjątkowych ludzi – bohaterów polskiej wolności – ma służyć nie tylko celom edukacyjnym czy wychowawczym Ostrołęki i regionu, ale chcemy także, aby to muzeum było dedykowane – nie zawaham się tego powiedzieć – Polsce i światu. Jest to uzasadnione, zwłaszcza że nasi bohaterowie mają przesłanie uniwersalne: wierność Panu Bogu, wierność Ojczyźnie, wierność przyjaźni – to są wartości, których nasz region nie może sobie zawłaszczać. To są idee, które mogą i powinny żyć zawsze, a przez pracę na żywych przykładach, na konkretnych przykładach bohaterów łatwiej dotrzeć i pracować z młodzieżą. I my takich ludzi próbujemy przypominać. Oczywiście Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce nie powstaje w rywalizacji czy w kontrze do innych miejsc poświęconych polskim bohaterom. Wręcz przeciwnie, np. kibicujemy równie pięknej inicjatywie utworzenia Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, ale jednocześnie robimy swoje. Uważamy, że te inicjatywy mogą się doskonale uzupełniać. Zresztą od lat współpracujemy z dyr. Jackiem Pawłowiczem i sądzę, że te dwa miejsca w Warszawie i Ostrołęce będą placówkami przypominającymi o ofierze bohaterów naszej wolności, którzy ginęli w imię wartości, pozostając wierni Polsce do śmierci. Zależy nam, aby te miejsca promieniowały nie tylko w wąskim wymiarze regionalnym, ale były dostępne dla wszystkich, którzy wśród dawnych bohaterów chcą szukać inspiracji dla swoich działań dla Ojczyzny i dla drugiego człowieka.

W jaki sposób muzeum będzie ukazywać historię Żołnierzy Niezłomnych?

– Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce powstaje na terenie byłego aresztu śledczego, którego mury są świadkiem wielu dramatycznych scen. Historia tego miejsca sięga 1903 r., kiedy areszt został oddany do użytku. Zakładamy przede wszystkim, że z tego tragicznego miejsca będzie płynęło pozytywne przesłanie.

Co to znaczy?

– Nie wstydzimy się rzecz jasna ideałów, które przyświecają tej inicjatywie. Nie chcemy się ograniczać jedynie do stwierdzenia, że oto byli odważni ludzie, którzy walczyli w lesie i świetnie się bili, bo byłoby to uproszczenie. Natomiast chcemy powiedzieć, dlaczego ci ludzie to robili, jakie były ich intencje, co popychało ich do tego, aby swoje często młode życie narażać. Chcemy podkreślić, jak wielką motywację musi mieć człowiek, jak piękny musi być młody człowiek, który odstawia na bok pragnienie spokojnego życia, radość dorastania, rodzinę i jest gotowy narażać się i oddać życie za ojczyznę. Dlatego chcemy mówić o ideałach, co motywowało tych ludzi, ale chcemy też ukazywać konkretne postaci. Zdajemy sobie sprawę, że to był czas wojny, stąd chcemy mówić o ludziach niezłomnych, ale nie tylko o bohaterach regionu, tylko o tych najważniejszych. Forma przekazu, co jest bardzo jasno zarysowane, ma być dostępna, czyli żywa, interaktywna, z zastosowaniem dostępnych technik przekazu, a wszystko po to, żeby młody człowiek, który odwiedzi nasze muzeum, mógł dotknąć np. replikę broni, posiedzieć w ziemiance partyzanckiej, żeby nie tylko zaliczyć, ale przeżyć wizytę i zapamiętać to miejsce na zawsze. Głównym przesłaniem Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce ma być jasność ideałów, wartości, wierności Panu Bogu i Ojczyźnie, bo nie mamy wątpliwości, że motywacja tych naszych bohaterów wypływająca z wiary katolickiej była jasna. I o tym chcemy przypomnieć, korzystając z nowoczesnych form przekazu.  

Utworzenie muzeum to duże i kosztowne przedsięwzięcie. Proszę powiedzieć, kiedy będzie można je zwiedzać?

– Od samego początku, kiedy powstała ta inicjatywa, otwierają się ludzkie serca na wsparcie tego przedsięwzięcia i to jest wzruszające. Fundacja „Muzeum Żołnierzy Wyklętych” często odbiera sygnały od osób czasem ubogich, które pragną wesprzeć ten projekt. To jest ważne i bardzo dziękujemy za każdy grosz, za każdy gest, ale główne finansowanie budowy zapewnia polski rząd, a konkretnie resort kultury, który na ten cel przekazał 35 milionów złotych. Samorząd wziął na siebie wszystkie sprawy organizacyjne, wcześniej projektowe itp. Naszym pragnieniem jest i wydaje się to realne, żeby muzeum otworzyło swoje podwoje dla zwiedzających na stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości, a więc pod koniec 2018 r. Jeśli chodzi o budowę, to nie ma żadnych zagrożeń, a firma, która wygrała przetarg, już pierwszego dnia po podpisaniu umowy przystąpiła do pracy. To pozwala mieć nadzieję, że nie będzie opóźnień i że planowany termin zostanie dotrzymany.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl