Blisko 60 osób zabitych, ponad pół tysiąca rannych w Las Vegas. Kim musi był człowiek, który strzela do ludzi bawiących się na koncercie jak do celów na strzelnicy?
– Najprostsza odpowiedź, jaka się nasuwa, jest jedna – ktoś, kto dopuszcza się takiego zbrodniczego aktu, to szaleniec. Takiej zbrodni, mordując innych ludzi z zimną krwią, może dokonać tylko człowiek, który nie panuje nad swoimi emocjami, który próbuje dać upust swoim nieuporządkowanym emocjom. Przypomnę jednak, że z tego typu zjawiskami w Stanach Zjednoczonych mieliśmy do czynienia już wielokrotnie. Oczywiście może nie na taką skalę, ale często dochodziło do akcji przeprowadzanej przez człowieka zdesperowanego, który przy użyciu maczety, noża czy piły łańcuchowej bądź – jak w tym wypadku – broni palnej pozbawia życia ludzi. Takie tragiczne w skutkach wydarzenia miały miejsce w szkołach czy chociażby w amerykańskiej bazie wojskowej Fort Hood w Teksasie, kiedy amerykański żołnierz otworzył ogień i zabił kilka osób, a kilkanaście ranił. W przypadku masakry w Las Vegas wygląda na to, że było to działanie desperata, człowieka niezrównoważonego. Pytanie, jakie należy sobie zadać, brzmi: dlaczego ktoś taki był w posiadaniu broni i to – jak się okazuje – nie jednego egzemplarza, ale całego arsenału? Drugie pytanie, jakie się nasuwa: czy mógł to być terrorysta, samotny wilk, który w ten sposób chciał zrealizować hasła organizacji terrorystycznych? Póki co, policja wyklucza ten drugi aspekt, ale na ostateczne wyniki śledztwa trzeba będzie jeszcze poczekać.
Rozmiar tej tragedii jest ogromny, kto ponosi odpowiedzialność za to, co się stało w Las Vegas?
– Służby, które się wypowiadają na temat zabezpieczeń tego typu imprez masowych, twierdzą, że wszystkie wymogi zostały spełnione. Jednak patrząc na finał – chyba nie do końca tak było. O ile podjęto działania standardowe, to jak widać nie przewidziano działania np. strzelca wyborowego czy tego typu szaleńca, który może wykorzystać wyższe piętra budynku po to, żeby mieć doskonałe pole obserwacji i w dowolny sposób prowadzić ostrzał niewinnych, bezbronnych, bawiących się ludzi. Dzisiaj, prowadząc analizę ryzyka wszelkiego rodzaju przedsięwzięć – zwłaszcza imprez masowych – należy brać pod uwagę różne możliwości, takie chociażby jak zastosowanie dronów. Obecnie drony mogą stanowić groźną broń. Wystarczy sobie wyobrazić, jakie skutki, jakich rozmiarów tragedię może spowodować dron z ładunkiem wybuchowym nad stadionem, gdzie rozgrywany jest mecz, dajmy na to piłkarski, z tysiącami kibiców na trybunach. Dlatego w takich sytuacjach konieczna jest umiejętność przewidywania i odpowiedniego zabezpieczenia imprez masowych. Wydaje mi się, że firmy zajmujące się ochroną tego typu wydarzeń niestety, ale zatrzymały się na pewnym etapie i nie zgłębiają zjawiska, które dotyczy analizy ryzyka. Można powiedzieć, że jeśli nawet, to taka analiza jest prowadzona w sposób przestarzały, archaiczny, co oznacza, że nie bierze się pod uwagę nowoczesnych środków, jakie mogą być zastosowane, jak również czynnika zaskoczenia i próby przechytrzenia służb, a więc tych elementów, jakie potencjalny zamachowiec może zastosować.
W odróżnieniu od Europy po zamachach na Word Trade Center Ameryka mimo wszystko wyciągnęła wnioski…
– Owszem. To bezpieczeństwo, jakie wypracowali sobie Amerykanie, wynika z różnych działań, jakie zostały podjęte, chociażby takich, jak podwyższenie kontroli bezpieczeństwa lotów, wprowadzono też zaostrzone zasady wizowe, kontrolę ludzi wjeżdżających do Stanów Zjednoczonych czy też przemieszczających się wewnątrz kraju. Ponadto zwiększono uprawnienia służb specjalnych w kwestii inwigilacji chociażby rozmów telefonicznych oraz w tych wszystkich obszarach, które są związane z działalnością służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Te wszystkie działania miały wpływ na to, że udaremniono bądź ograniczono możliwości dokonywania zamachów terrorystycznych. To ważna sfera, ale nie jedyna, bo czy i co zrobiono np. w zakresie ograniczenia dostępu do broni palnej? Niestety nic i to jest niepokojące. Temat ten wraca z każdym nowym prezydentem, jeden jest za ograniczeniem, inny znów za liberalizacją przepisów, ale wciąż jest, jak jest. Liczba Amerykanów, którzy posiadają legalnie broń, jest potężna, a jak widać, służby nie do końca mają informacje, kim są ludzie, którzy mają broń.
Wygląda na to, że Stany Zjednoczone zredukowały zagrożenie terrorystyczne przynajmniej ze strony Al-Kaidy, ale nie potrafiły znaleźć rozwiązań na pojawiające się nowe…
– Kilkanaście ostatnich przypadków terroru wskazuje, że w Stanach Zjednoczonych niestety nie udało się znaleźć rozwiązań na zjawisko tzw. samotnych wilków. I w tej sytuacji nie ma znaczenia to, czy aktów terroru dopuszczają się ludzie obłąkani, usiłujący się zemścić czy odegrać na innych za swoje niepowodzenia życiowe, czy są to terroryści, bo w jednym i drugim wypadku potrzebne są procedury, których – jak widać – brakuje.
W domu 64-letniego sprawcy zbrodni w Las Vegas znaleziono kilkanaście sztuk broni, materiały wybuchowe, co sprawia, że przy tej okazji znów odżywa temat dostępu do broni...
– Dyskusja na temat posiadania broni wraca co jakiś czas, tym bardziej że w Stanach Zjednoczonych ponad trzysta milionów Amerykanów ma legalnie broń. Oczywiście są zwolennicy liberalizacji przepisów, którzy uważają, że jeśli przestępcy chcą zdobyć broń, to ją zdobędą bez względu na to, czy otrzymają pozwolenie na posiadanie broni, czy też nie. Zresztą przestępcy, dokonując zbrodni, zazwyczaj nie posługują się legalną bronią. Proszę też pamiętać, że dzisiaj społeczeństwo, czy to w Polsce, czy na świecie, jest sfrustrowane, ludzie żyją w ciągłym stresie, w napięciu i gdzieś te wszystkie niezdrowe emocje muszą znajdować upust. Wobec tego część z nich, jeśli posiada broń, to właśnie w taki, a nie inny sposób rozładowuje swoją frustrację. W związku z tym logiczne jest, aby człowiekowi niestabilnemu emocjonalnie nie dawać do ręki narzędzia zbrodni, bo jeśli nie będzie miał broni pod ręką, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że uda się uniknąć zbrodni i ofiar.
Jak znaleźć złoty środek między zbyt liberalnym dostępem do broni w Stanach Zjednoczonych a bardziej restrykcyjnymi przepisami np. u nas w Polsce, gdzie się mówi, że jesteśmy krajem rozbrojonym?
– Sądzę, że przepisy w kwestii dostępu do broni palnej, które obecnie obowiązują w Polsce, wbrew pozorom wcale nie są aż tak restrykcyjne. Wystarczy tylko popatrzeć na pasjonatów strzelectwa i na strzelnice, których jest w Polsce całkiem sporo. Bez specjalnego kursu, szkolenia czy pozwolenia na broń, po odpowiednim instruktarzu można tam sobie postrzelać. Owszem, mieliśmy bodajże dwa czy trzy lata temu przypadek zabójcy z Katowic, który przyszedł na strzelnicę i najpierw sobie postrzelał, a następnie z zimną krwią zabił instruktora. Tak czy inaczej w naszym kraju obecne przepisy dotyczące posiadania broni nie są tak restrykcyjne, a prawo z tym związane wcale nie jest złe, tym bardziej że, póki co, stan bezpieczeństwa w Polsce nie jest aż tak zatrważający, że determinowałby do tego, żeby obywatele musieli mieć broń, aby obronić się przed napastnikiem, który chciałby wtargnąć do ich domu, zagrażając ich życiu czy zdrowiu.

