logo
logo
zdjęcie

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr

Zamach na dziecko

Wtorek, 10 października 2017 (20:20)

„Jesteśmy dziś świadkami deptania fundamentalnego prawa do życia wielkiej rzeszy słabych i bezbronnych istot ludzkich, jakimi są zwłaszcza dzieci jeszcze nie narodzone.
Jeżeli u schyłku ubiegłego stulecia Kościół nie mógł milczeć wobec istniejących wówczas form niesprawiedliwości, tym bardziej nie wolno mu milczeć dzisiaj [...]”.
Jan Paweł II, encyklika „Evangelium vitae”

Dzieje aborcji w Polsce są dramatyczne. Rozpoczynają się na początku XX w., kiedy to pojawiła się tendencja do przeciwstawiania sobie matki i dziecka w prawnych ujęciach tego związku. Jak pisała prof. Alicja Grześkowiak: „Prawo zaczęło powoli dekretować, a może nawet samo prowokować, konflikt między matką i dzieckiem na tle ich odrębnej wartości i interesów”.

To wtedy, w latach dwudziestych XX wieku w Polsce rozgorzała batalia o przeciwstawienie sobie dwóch podmiotów matka – dziecko, co w efekcie doprowadziło do wyeliminowania dziecka z kręgu ochrony za pomocą prawa karnego.

Jednak dopiero prawo karne PRL pogłębiło radykalnie rozdział między matką a dzieckiem w sferze prawa do życia, co wyraziło się w jednostronnym uznaniu ochrony życia tylko jednego podmiotu – matki. Ustawa z 27.04.1956 r. zapoczątkowała, a kodeks karny z 1969 r. utrwalił „proces negowania wartości życia dziecka nie narodzonego na rzecz interesów matki, której zachowanie wobec takiego dziecka przestało leżeć w kręgu zainteresowania prawa karnego” (Alicja Grześkowiak).

Nie sposób w tym momencie pominąć dziejów ustawy z 1956 r. „O warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”. Powstała ona w momencie nieoczekiwanej zmiany polityki ludnościowej, której cechą była wyraźna pogarda dla człowieka.

Intrygująca do dziś pozostaje debata w Sejmie PRL, która dokonała się 27 kwietnia 1956 r. – w atmosferze pośpiechu, bez merytorycznej dyskusji. Jedynym argumentem był fakt społeczny – aborcja, której skala miała być podstawą (jedyną!) do legalizacji tego faktu.

Jan Łopuszański, analizując wnikliwie genezę ustawy, stawiał tezę, że była ona tworem jakby narzuconym, uwikłanym w wysokim stopniu w zideologizowaną politykę, a także wysoce niekonsekwentnym. Brak konsekwencji widoczny jest zwłaszcza w świetle historycznego procesu rekonstrukcji bytu biologicznego narodu, który został wyniszczony fizycznie w okresie II wojny światowej.

W okresie przełomu politycznego podjęto na nowo prace nad Ustawą o życiu poczętym. W marcu 1989 r. opracowany został projekt ustawy o ochronie życia dziecka poczętego autorstwa ekspertów powołanych przez Episkopat, poparty przez ponad 70 posłów. Wstępna dyskusja nad projektem odbyła się w maju 1989 r., jednakże wkrótce (w czerwcu) zmieniła się całkowicie konfiguracja polityczna w wyniku pierwszych po wojnie „uwolnionych” wyborów parlamentarnych. W grudniu 1989 pojawiła się inicjatywa grupy 37 senatorów dotycząca rewizji dotychczasowej ustawy (tzn. z 1956 r.). Mniej więcej od września 1990 r. tematyka aborcyjna stała się jednym z głównych tematów wypowiedzi hierarchii Kościoła, co było wyrazem starań Kościoła w obliczu przygotowań do pielgrzymki Jana Pawła II. Sam Papież okazywał jednoznaczne poparcie dla wysiłków Episkopatu.

W senackim projekcie punktem wyjścia był wcześniejszy projekt ekspertów, ale z modyfikacjami. Obejmowały one:

• rezygnację z zasady bezwzględnego przerywania ciąży (legalność w wypadku zagrożenia życia matki, ciąży jako wyniku przestępstwa),

• wykluczenie sankcji karnych wobec matki.

Tak zaprogramowana liberalizacja wcześniejszego projektu (jeszcze sprzed czerwca 1989 r.) spotkała się z krytyczną reakcją środowisk kościelnych.

Kościół, komentując wzbudzający najwięcej emocji i dyskusji przypadek tzw. zagrożenia życia matki, potwierdzał jednoznacznie trzymanie się zasady – jako jedynie możliwej – określonej przez casus czynu o podwójnym skutku (eliminacja życia dziecka jawi się według niej jako uboczny skutek stosowanych działań leczniczych). Mimo tej krytyki „opinia publiczna na trwałe utożsamiała projekt senacki w poprawionej przez Komisję wersji ze stanowiskiem Kościoła” (Jarosław Gowin).

Komisja Nadzwyczajna Sejmu zaproponowała dokonanie zmian odzwierciedlających zgłoszone przez Komisję uwagi. W styczniu 1991 r. została zgłoszona uchwała o przeprowadzeniu konsultacji społecznych na temat projektu ustawy. Towarzyszyło jej powszechne poparcie ze strony duchowieństwa i setki tysięcy listów popierających pełną ochronę życia. Równolegle jednak zgłoszona została inicjatywa przeciwników ustawy antyaborcyjnej. Dotyczyła ona przeprowadzenia referendum w sprawie dopuszczalności aborcji. Wiązać to należy z szerzej od tej pory dyskutowanym tzw. argumentem woli społecznej.

Zwolennicy legalności aborcji w postulowanym referendum dostrzegali kryterium dla ochrony Polski przed państwem wyznaniowym. Projekt referendum został bardzo ostro skrytykowany przez Episkopat. Oznaczało to jednak w niezamierzonym efekcie konsolidację sił w Sejmie przeciwników zakazu.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr

Nasz Dziennik