Projekt zmian w ustawie o IPN od roku leżał w „zamrażarce” sejmowej, a klub Kukiz’15, który jest autorem części przepisów, kilkakrotnie domagał się dalszej nad nim debaty. Władze Sejmu wskazywały na względy formalne, które miały stać za opóźnieniami w pracach nad ustawą.
– Nastąpiła taka zmiana wajchy. Widać dosyć ostrą retorykę, godnościową, bo w końcu stwierdziliśmy, że to nie deszcz pada, tylko na nas plują. Szala się przelała podczas wizyty pana premiera Glińskiego na Ukrainie i fiaska rozmów na temat upamiętnień naszych rodaków, i badań prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej. Do tego to zachowanie byłego prezydenta Juszczenki, który zrównuje zbrodniarzy z UPA z naszymi bohaterami z Armii Krajowej, co jest po prostu skandaliczne – podkreśla w rozmowie z nami poseł Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15), który prowadził ten projekt.
– Mam nadzieję, że to nie jest tylko pozorowana akcja ze strony Prawa i Sprawiedliwości. Mam takie nieoficjalne informacje, że będą składane poprawki ze strony marszałka Terleckiego. Po drugim czytaniu plenarnym projekt zostanie skierowany do komisji, a tam może leżeć kolejny rok – mówi poseł. Jak dodaje, należy patrzeć na ręce politykom i wywierać presję społeczną na uchwalenie tych przepisów, przewidujących m.in. także karanie za określenie „polskie obozy”.
– Środowiska kresowe w środę pod Sejmem powinny zrobić jakąś pikietę dla poparcia tej inicjatywy – uważa Rzymkowski.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

