O współczesnych zagrożeniach dla niepodległości i o sposobach ich niwelowania rozmawiają uczestnicy międzynarodowego kongresu „Katolicy i niepodległość”, który odbywa się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Założyciel uczelni, o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, wyraził radość, że studenci mają okazję tak wiele się nauczyć od prelegentów z całego świata.
Ksiądz kardynał Zenon Grocholewski zwrócił uwagę, że obecne zagrożenia niepodległości są coraz mniej dostrzegalne. Mimo to one występują i wywierają mocny wpływ na naszą codzienność. – Czy nie jest zagrożeniem niepodległości np. ingerencja obcych mediów starających się narzucić jakiemuś krajowi ich własną ideologię czy wizję rzeczywistości? Czy można mówić o uszanowaniu niepodległości, gdy ma miejsce nieuzasadniona interwencja organizacji międzynarodowych w sprawy wewnętrzne kraju, uzależnienie od obcego kapitału? – pytał długoletni prefekt watykańskiej Kongregacji Edukacji Katolickiej. Jak wskazał, koniecznością staje się w tych warunkach obrona klasycznie rozumianej demokracji. – Nie można dopuścić do tego, żeby realna polityczna siła wyrazu narodów ustępowała w obliczu presji nieuniwersalnych interesów wielonarodowych, które je osłabiają i przekształcają w jednolite systemy władzy finansowej służące nieznanym imperiom – ostrzegł prelegent.
W kontekście troski o niepodległość ważne jest, żebyśmy mieli świadomość, co jest celem polityki i wyznacznikiem tego, czy jest ona zdrowa. – Jeżeli celem jest dobro tylko jednostek, to nie jest to polityka, tylko hochsztaplerstwo – mówił prof. Piotr Jaroszyński. Już starożytni Grecy wybierali polityków, aby ci reprezentowali ich interesy. – Jeżeli polityk odchodził od programu wyborczego, to go zwalniano – stwierdził. Według filozofa, nie możemy być zakładnikami liberalnej koncepcji demokracji anglosaskiej, która polega na tym, że politykowi potrzebne jest tylko to, żeby był wybrany. Polityk powinien nas rzeczywiście reprezentować.
O etykę w polityce
Profesor Grzegorz Kucharczyk dodał, że pragnienie niepodległości nie może przesłonić podstawowych zasad etycznych. – Polityka musi być etyczna. To ma być patriotyzm cywilizacji łacińskiej, która wyznaje zasadę o prymacie etyki – przekonywał.
Nieuświadamianym zagrożeniem dla niepodległości jest alkoholizm, plaga nie tylko w naszym kraju. – Jednym z fundamentalnych warunków odzyskania niepodległości przez nasze państwo była trzeźwość Narodu. To duszpasterze i świeccy, patrioci zatroskani o losy swoich bliskich i o los Ojczyzny podjęli wielką pracę na rzecz trzeźwości Polaków i polskich rodzin. Wiedzieli, że nie zginie tylko ten Naród, który zachowa wewnętrzną wolność – zaznaczyła Agnieszka Muzyk, wiceprezydent Łomży. Jak podała, w momencie odzyskania niepodległości przez Polskę spożycie alkoholu wahało się od 1,5 do 2 litrów na osobę rocznie, dziś jest to ponad 10 litrów. – Polskość musi kojarzyć się z umiarem, a nie z pijaństwem i proalkoholową mentalnością – dodała.
Pierwotnie podczas kongresu miała zabrać głos premier Beata Szydło. Jednak nie było to możliwe z racji jej udziału w szczycie Partnerstwa Wschodniego w Brukseli. Wystosowała jednak specjalny list, który odczytał minister Paweł Szrot. „W przededniu 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości pytanie o powinności polityków wobec zachowania suwerenności narodowej czy państwowej nabiera symbolicznego wymiaru” – napisała premier. „Dążenia Polaków do odzyskania suwerenności nie tylko na polach bitew, ale także przez pielęgnowanie języka, tradycji i religii, są dla nas wszystkich ważnym odniesieniem. Muszą wywołać refleksję nad istotą daru wolności” – akcentowała Beata Szydło. Jak dodała, nasze dzieje ugruntowały nas w przekonaniu, że wolność nie jest nam dana raz na zawsze. „Do strzeżenia suwerenności są zobowiązani szczególnie ci, którym na mocy społecznego wyboru i zaufania powierzono sprawowanie władzy publicznej. Władzy, która powinna być traktowana w kategoriach służby obywatelom, urzeczywistniająca się w oddaniu kraju i trosce o przyszłe pokolenia” – zwróciła uwagę szefowa rządu.

