Premier Mateusz Morawiecki objął już swój gabinet, ale wciąż wracamy do jego exposé. Jakie perspektywy dla Polski rysują się na najbliższy czas po słowach nowego premiera?
– Zaskoczenia nie było i właściwie można powiedzieć, że padło to, czego się spodziewaliśmy. W exposé znalazły się zarówno elementy gospodarcze, które mają usytuować Polskę w perspektywie nie tyle ciągle reformującego, pokornego członka Unii Europejskiej, co państwa, które chce odegrać w światowej gospodarce podmiotową rolę. Z drugiej strony został wyraźnie zarysowany silny element tożsamościowy związany z przestrzenią patriotyczną, a także elementy kultury chrześcijańskiej, z której jako Naród wyrastamy. To wszystko zostało ukazane w ocieplającym wizerunku z mocno postawionym akcentem na potrzebę zjednoczenia Polaków wobec zaognionego przez Platformę i Nowoczesną konfliktu, który trwa już dwa lata i w swoim obrazie jest mocno totalny. Było to wystąpienie bardzo sprawne zarówno pod względem retorycznym, jak i w sensie merytorycznym. Sądzę, że coś więcej będzie można powiedzieć, kiedy te treści zostaną uzupełnione personalnie. To – jak zapowiedział wczoraj w jednym z wywiadów prezes Jarosław Kaczyński – ma nastąpić dopiero w styczniu przyszłego roku.
Czy wobec konfliktów na politycznej scenie wezwanie premiera do odbudowy polskiej wspólnoty i wyrażone pragnienie, aby rząd Zjednoczonej Prawicy był także rządem zjednoczonej Polski, nie jest zbytnią naiwnością?
– Szukanie tego, co łączy Polaków, wyrażone zwłaszcza przez premiera, jest jak najbardziej na miejscu. Pytanie brzmi, kto to kupi. Opozycja totalna wszędzie wietrzy podstęp, a tak sformułowany apel jest przez te ugrupowania traktowany jako zagrożenie osłabienia konfliktu, który cały czas jest podsycany. Przy potężnych brakach opozycji, brakach jakiejkolwiek wizji przyszłości Polski, takie działanie na rzecz obniżenia temperatury czy też spadek napięcia podważa sens bycia i egzystencji tego obozu, który czuje się zagrożony. Stąd zamiast merytorycznych ocen opartych o konkretne tezy stawiane przez premiera Morawieckiego, w odpowiedzi na jego apele o pojednanie mamy wypowiedzi bardzo agresywne. Niestety ta agresja przekłada się na zachowania działaczy lokalnych, stąd też coraz częściej mamy niebezpieczne przypadki gróźb czy ataków, jak podpalenia biur poselskich parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, co siłą rzeczy musi się spotkać z potępieniem.
Premier Morawiecki zapowiedział kontynuację, wspieranie i rozwój kierunków społecznych, a więc nie tylko rozwój, gospodarka i finanse…
– Gospodarka nie funkcjonuje sama dla siebie. To tylko w głowach niektórych ekonomistów są same liczby i przy pomocy ekonomicznych zaklęć próbują prowadzić swoją grę. Tymczasem gospodarka jest na służbie człowieka, na służbie życia społecznego, stąd nie można o niej mówić w oderwaniu od spraw przyziemnych. I brak takiego usytuowania sprawia, że mamy do czynienia albo z czymś w rodzaju socjalizmu bądź liberalizmu, który widzi świat przez pryzmat tylko i wyłącznie liczb i słupków, kiedy w istocie chodzi o człowieka, a zarazem wzmacnianie wspólnotowego życia. W Polsce – praktycznie od upadku komunizmu – mamy do czynienia z sytuacją, gdzie blisko połowa Narodu nie do końca uważa, czy uznaje państwo za własne. I przy programie „Rodzina 500 plus” nastąpił przełom, bo kiedy zauważono, że państwo jest jednak zainteresowane zwykłym człowiekiem i jego losem, to po raz pierwszy do społeczeństwa dotarł sygnał, że gospodarka nie jest dla gospodarki, polityka dla polityki, ale że między tymi obszarami istnieje związek. W moim przekonaniu, należy to wzmacniać po to, żeby kreować wspólnotę, bo Naród Polski tylko jako wspólnota zjednoczona w pewnych ważnych celach może coś osiągnąć.
W exposé niewiele było o Unii Europejskiej, w związku z tym, czy premier Morawiecki będzie zainteresowany otwarciem na nowe, być może lepsze kontakty z Brukselą, i jak na to exposé może zareagować UE?
– Proszę pamiętać, że Unia nie atakowała polskiego rządu z powodu premier Beaty Szydło, tylko ze względu na to, że rząd Prawa i Sprawiedliwości chciał prowadzić politykę podmiotową. Stąd – jak sądzę – zmiana na fotelu premiera niewiele zmieni, być może elitom brukselskim czy przywódcom zachodniej Europy będzie trudniej – w zwarciach – uderzać w premiera Morawieckiego.
Jest bardziej odporny na ciosy…?
– Po pierwsze, będzie to trudniejsze, bo Mateusz Morawiecki nie był wcześniej premierem, po drugie, zaporą mogą być jego kontakty biznesowe i jego obycie w tym środowisku. Stąd wszyscy, którzy będą dążyć do zwarcia, mogą mieć trudność i problem, jak tę barierę pokonać. Jednak jak będą przebiegać te relacje, również przyszłe relacje Polski, które będzie układał nowy premier, to będzie zależeć nie od tego, czy ktoś lubił bądź nie byłą premier Beatę Szydło czy obecnego premiera Mateusza Morawieckiego.
Jak po tym exposé w oczach Polaków jawi się premier Morawiecki, do którego przylgnęła łatka bankowca, eksperta od finansów, człowieka zamożnego, który niekoniecznie musi rozumieć sytuację i problemy zwykłych ludzi…?
– Zacznijmy od tego, że mamy do czynienia z niezwykle lojalnym i godnym podziwu zachowaniem premier Beaty Szydło. Była premier jawi się nam nie tylko jako mąż stanu, ale też jako osoba bardzo ciepła, stwarzająca nowemu premierowi bardzo sprzyjający klimat wchodzenia w tę odpowiedzialną rolę. To może wskazywać, że kierunek obrany przez PiS i wytyczany przez Beatę Szydło przez pierwsze dwa lata tej kadencji będzie nadal realizowany. Będzie to zatem rząd kontynuacji, a ona w tym rządzie wciąż jest jako wicepremier, a to oznacza, że ten projekt akceptuje. I to jest bardzo ważny element, który daje Mateuszowi Morawieckiemu pozytywny bodziec na start. Niezależnie od tego nowy premier odznacza się znajomością ekonomii, to niezwykle ważny czynnik, który będzie trudny dla opozycji. Ta, jak pamiętamy, starała się pokazywać PiS jako strukturę mocno zideologizowaną, niemającą pojęcia o gospodarce, ekonomii. Teraz ten argument zupełnie upada. Dla przypomnienia, na tym tle wyrosła Nowoczesna Ryszarda Petru, który jako doradca Leszka Balcerowicza rzekomo miał być specjalistą od ekonomii. Jak z tą wiedzą i doświadczeniem wyszło, to myślę, że szkoda czasu, by się nad tym rozwodzić. Natomiast dzisiaj na funkcję premiera rządu RP został desygnowany człowiek nowy w polityce, co wbrew pozorom może być jego atutem, człowiek bardzo ściśle związany z biznesem, a ściślej z finansami. Mamy zatem nakreślenie nowego, świeżego oblicza tego rządu, a przy tym wsparcie byłej premier na starcie. Pytanie tylko, jak się bedą wyglądały w praktyce dalsze działania premiera Mateusza Morawieckiego. Wiele o tej zamianie i dalszych kierunkach działań powie nam również rekonstrukcja rządu, która ma być w styczniu.
Premier Szydło, jak Pan profesor zauważył, z ciepłym obliczem potrafiła wyjść na ulice do ludzi. Czy premiera Morawieckiego będzie stać na takie gesty?
– Mateusz Morawiecki nie wywodzi się z rodu książęcego, ale pomimo iż dzięki swojej pracy stał się człowiekiem zamożnym, to wyrósł z naszego polskiego podwórka, co podkreślał w swoim przemówieniu i jak sądzę, potrafi rozmawiać z ekonomistami, naukowcami, ale też ze zwykłymi ludźmi. Nie wydaje mi się, żeby sprawiło mu większy problem rozmawianie z Polakami, którzy niekoniecznie muszą się znać na ekonomii. Życzmy nowemu premierowi wszystkiego najlepszego, bo życzymy dobrze Polsce.

