logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Stroma ścieżka wiary

Sobota, 16 grudnia 2017 (02:03)

Z JE ks. kard. Rajmundem Leonem Burkiem rozmawia Ewa M. Małecka

W świecie współczesnym szerzy się zło, ale widzimy też wiele inicjatyw modlitewnych. Ostatnio w Polsce akcja Różaniec do Granic spotkała się z gwałtowną reakcją mediów lewicowych z powodu publicznego wymiaru tej modlitwy. Kiedy należy modlić się w ukryciu, „w swojej izdebce”, a kiedy dawać otwarcie świadectwo wiary?

– Myślę, że dziś ważniejsze niż kiedykolwiek jest to, aby organizować publiczne manifestacje wiary, publiczne modlitwy, gdyż świat bardzo się zsekularyzował, a ci, którzy wprowadzają tę sekularyzację, starają się nas zniechęcić i odstraszyć od dawania świadectwa wierze. Ale właśnie nasze publiczne świadectwo jest wielkim dobrem dla świata, gdyż zwraca uwagę ludzi na fakt, że to Bóg nas stworzył i szczęście znajdziemy, przestrzegając ładu, który On umieścił w sercach ludzkich i w całym stworzeniu. Dlatego uważam, że takie inicjatywy należy ze wszech miar polecać.

Eminencja wezwał katolików całego świata, byśmy jednoczyli się każdego pierwszego dnia miesiąca w modlitwie za Kościół.

– Tak, módlmy się za Kościół w tych niezwykle trudnych czasach, gdy jest tak wiele zamętu wewnątrz Kościoła, gdy narasta podział. Musimy zwrócić się do naszej Matki Najświętszej z najpotężniejszą modlitwą, którą właśnie Ona nam dała – z Różańcem. Maryja wręcz przynaglała nas do tego w Fatimie. Za każdym razem, gdy ukazywała się, dzieci odmawiały Różaniec, a Matka Boża zachęcała je, żeby w tym nie ustawały. Kiedy objawiła się ostatnim razem, 13 października 1917 roku, przed wielkim cudem słońca, poprosiła, żeby wybudować w tym miejscu kaplicę, w której chce być czczona jako Królowa Różańca Świętego. Dlatego razem z apostolatem, który jest mi bardzo bliski, Catholic Action for Faith and Family (Akcją Katolicką na Rzecz Wiary i Rodziny), zainicjowaliśmy modlitwę, którą nazywamy Szturmem do Nieba. Chodzi o to, żeby mocno kołatać do Bożych podwoi, błagać Boga o pomoc w tym jakże trudnym czasie. Obecnie staramy się przełożyć apel o tę modlitwę oraz instrukcję do niej na różne języki, bo na razie są one dostępne jedynie dla osób znających angielski.

Papież Franciszek ostatnio powołał Eminencję ponownie na członka Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej. Jak postrzega Eminencja swoje obecne zadania w tej instytucji?

– Przede wszystkim trzeba wyjaśnić jedną rzecz: niektórzy mówią, że wróciłem w ten sposób do tego, co robiłem poprzednio. To nie jest prawda. Byłem prefektem Sygnatury Apostolskiej, a prefekt jest jedynym sędzią, który stale pracuje w Trybunale. Pozostali sędziowie przebywają albo w Rzymie, albo gdzieś na świecie i są tylko czasem wzywani do sądzenia jakiejś sprawy. Teraz więc zostałem jednym z takich sędziów. Nie przychodzę do Sygnatury codziennie, tylko kiedy zostanę wezwany do służby.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Nasz Dziennik